Młode derby dla Zagłębia
Niestety Młody Śląsk zrobił wszystko by utrudnić sobie grę w tym spotkaniu o korzystny wynik. Zagłębie, liderujące tabeli bezpośredniego zaplecza zespołów z Ekstraklasy, od początku pokazało różnicę dzielącą obydwa zespoły. Zwłaszcza doświadczony Dawid Plizga, który błyszczał także w pierwszym zespole z Lubina w tym sezonie, przeprowadzał groźne akcje. Zanim wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie w 4. minucie, minął na prawej stronie Abramowicza i tylko Trojan powstrzymał go przed zdobyczą bramkową. Chwilę później jednak golkiper Śląska nie miał żadnych szans – dośrodkowanie z rzutu rożnego zostało przedłużone na piąty metr, gdzie Plizga bez problemów wepchnął piłkę do siatki.
Kilkanaście minut później znów sygnał do ataku próbował dać gościom Plizga, ale napastnik Zagłębia nie miał wsparcia pośród swoich kolegów. Śląsk otrząsnął się po stracie szybkiej bramki, ale nie konstruował żadnych ciekawych akcji, większość sytuacji podopiecznych Ignasiaka było kasowanych na trzydziestym metrze przed bramką Forenca. Dość powiedzieć, że na pierwsze celne uderzenie zaplecza zespołu Tarasiewicza publiczność na Oporowskiej czekała aż do 35. minuty. Dośrodkowanie Abramowicza przedłużył głową Więzik, a zamykający akcję z prawej strony Jędrzejowski bez zastanowienia uderzył na bramkę Zagłębia. Jego mocny strzał wybronił jednak golkiper Miedziowych.
W przerwie Andrzej Ignasiak zdecydował się na ofensywną zmianę – słabo prezentujący się Menzel został zastąpiony przez napastnika, Michała Nowaka. Patryk Klofik dostał nieco cofniętą rolę w linii środkowej. Początek drugiej połowy to dość ostra gra z obu stron, wiele wślizgów było niecelnych, a sędzia musiał uspokajać krewkich piłkarzy obu drużyn. Mimo że Śląsk zaatakował to groźniejsze sytuacje stwarzało sobie Zagłębie, zwłaszcza po dobrych i szybkich kontrach bocznych pomocników. Po godzinie gry indywidualną akcję przeprowadził od połowy Dawid Plizga, który minął trzech piłkarzy Śląska, ale w ostatniej chwili zdecydował się podawać, zamiast uderzać w czystej sytuacji. Trener Młodego Zagłębia skomentował akcję swojego podopiecznego ironicznym stwierdzeniem ‘mistrz świata’.
Młodemu Śląskowi wyraźnie brakowało szybkości i pomysłu w ofensywie Dariusza Górala, który po chorobie mógł tylko z trybun wspierać swoich kolegów. Po początkowej przewadze drużyny Ignasiaka, Zagłębie otrząsnęło się i przejęło inicjatywę w ogóle nie dopuszczając gospodarzy pod własne pole karne. Bliski podwyższenia był Bryła, a w 70 minucie zespołową akcję całego zespołu znów wykończył Plizga. Podawał mu idealnie wychodzący z drugiej linii Woźniak, w zasadzie wykładając mu piłkę jak na tacy przed bezradnym Trojanem.
Bezradność Śląska w ofensywie obrazuje idealnie sytuacja Bogdana Gula – gdy przyjął podanie w polu karnym od Więzika zamiast uderzać próbował jeszcze niepotrzebnie przerzucić sobie piłkę nad rywalem i równie szybko ją stracił. Najlepszym zawodnikiem drużyny Ignasiaka był Trojan, który udanie interweniował na przedpolu, a także na linii gdy była taka potrzeba. Solidnie, aczkolwiek bez fajerwerków spisywał się Amir Spahić, który z pewnością liczy na występ w meczu z Lechem, wobec pauzy Wołczka i kontuzji Celebana. Kilka ciekawych akcji zaprezentował na lewym skrzydle Garyga, a trochę ponad poziom wybijał się Patryk Klofik. To było jednak zdecydowanie za mało na lidera Młodej Ekstraklasy i Śląsk po porażce z Zagłębiem nadal pozostaje w dolnej strefie tabeli tych rozgrywek.
Śląsk ME Wrocław 0:2 (0:1) Zagłębie ME Lubin
Bramki: Plizga 4’, 70’
Śląsk ME: Trojan – Szuszkiewicz, Kaśnikowski (ż), Spahić (ż), Abramowicz (80’ Ceglarz) – Jędrzejowski, Menzel (46’ Nowak (64’ Gul)), Garyga – Klofik - Więzik
Zagłębie ME: Forenc – Olkowski, Markowski, Jasiński (33’ Łabędzki), Kocot (46’ Dinis) – Bryła (68’ Famulski (ż)), Rakowski, Dąbrowski, Woźniak (80’ Węska) – Fryzowicz, Plizga
źródło: własne