Młody Śląsk znów bez punktów

Po raz kolejny w ciągu dwóch dni Śląsk Wrocław musiał uznać wyższość Polonii Warszawa i to w takim samym rozmiarze. Niestety, po dwóch kolejkach ligowych podopieczni Andrzeja Ignasiaka wciąż nie mają na swoim koncie żadnych punktów, ale pokazali dzisiaj, że jest nadzieja na lepszą grę. Bramki dla Młodego Śląska zdobyli Biliński i Góral.


 

Mecz rozgrywany w poniedziałkowe, słoneczne przedpołudnie przyciągnął nadspodziewanie dużą liczbę widzów na stadion przy ulicy Oporowskiej. W pierwszej połowie zgromadzeni kibice mieli okazję zobaczyć bardzo interesujące spotkanie obfitujące w sytuacje podbramkowe. Z pierwszej drużyny Śląska na boisku pojawili się Wojtek Kaczmarek, Bartosz Kaśnikowski, Damian Szydziak, Łukasz Tymiński, Patryk Klofik i Kamil Biliński. Ten ostatni miał właśnie pierwszą dobrą okazję do wyprowadzenia wrocławian na prowadzenie. W 7. Minucie świetną akcję prawym skrzydłem przeprowadził Szydziak, dograł do Klofika, który zdołał znaleźć w polu karnym Bilińskiego, ale jego uderzenie wylądowało na słupku bramki Polonii. Młody Śląsk stwarzał sobie kolejne sytuacje po stałych fragmentach gry lub kontrach, ale również rywale nie pozostawali dłużni. Po kwadransie gry i rzucie rożnym dla Polonii niepewne wyjście Kaczmarka starał się wykorzystać jeden z zawodników Czarnych Koszul, ale w końcu piłka wylądowała w rękawicach golkipera Śląska. Chwilę później etatowy bramkarz Śląska z zeszłego sezonu miał więcej problemów z uderzeniem Lemanka po akcji prawym skrzydłem jednak wciąż utrzymywał się rezultat bezbramkowy. W 23. Minucie Polonia wreszcie dopięła swego i zdobyła pierwszą bramkę. Bardzo ładną akcję prawym skrzydłem wykończył Jaroń, idealnie nabiegając na dośrodkowanie swojego kolegi. To był bardzo nerwowy okres gry w wykonaniu Młodego Śląska, a już kolejna akcja gości mogła przynieść im bramkę i nie bez winy byłby Kaczmarek, który nie był w stanie wyłapać łatwego dośrodkowania z lewej strony. Na szczęście dla podopiecznych Andrzeja Ignasiaka w ostatniej chwili jeden z obrońców zakończył zamieszanie w polu pięciu metrów dalekim wybiciem. Gdy wydawało się, że druga bramka dla rywali to kwestia minut Śląsk dobrze skontrował rywali, a podanie na długi słupek aktywnego Szydziaka dobrze zamknął Biliński i kibice mogli oklaskiwać wyrównującą bramkę dla wrocławian. Zawodnicy Ignasiaka złapali wiatr w żagle i przeprowadzili kolejne ciekawe akcje, których ani Abramowicz, ani Biliński nie byli w stanie Zamienic na gola. Jednak zamiast prowadzenia Śląska kibice obejrzeli drugiego gola dla Polonii, a dobre, prostopadłe podanie wykorzystał Kazimierowski uderzając mocno w długi róg bramki Kaczmarka, który próbował jeszcze interweniować.

W przerwie trener Ignasiak zdecydował się na jedną zmianę – Góral wszedł za Abramowicza. Widać było, że dobrze nastawił swoich zawodników na drugą część meczu, ponieważ tuż po gwizdku Klofik świetnie wszedł w pole karne z prawej strony, ale mocne uderzenie Gliwa zdołał odbić przed siebie. W 50. Minucie gry zbyt krótkie wybicie piłki Polonii z własnej połowy przejął Trojanowski i uderzył ładnie z 35 metrów, ale bramkarz Czarnych Koszul nie bez problemów zatrzymał jego strzał. W drugiej połowie mecz się zaostrzył czego rezultatem były żółte kartki dla Milcarza (Polonia) i Dariusza Górala (Śląsk). W 56. Minucie przebudzili się goście, Damian Jaroń kolejny raz popisał się dokładnym prostopadłym zagraniem jednak Cudny zmarnował sytuację sam na sam z Kaczmarkiem uderzając obok bramki. Chwilę później przy linii bocznej miało miejsce zamieszanie przy zmianie w drużynie gości, gdy okazało się, że kierownik drużyny wpisał zły numer zawodnika wchodzącego na boisko. W 58. minucie podanie z rzutu wolnego przyjął w polu karnym Biliński, Góral przejął od niego piłkę i uderzył z półobrotu, a po rykoszecie wpadła ona w samo okienko bramki Gliwy. Po golu dla Śląska nastąpił okres bezbarwnej gry z obu stron, który przerwało zagranie piłki ręką Suppana w polu karnym Kaczmarka. Rzut karny pewnie na bramkę zamienił Ciarkowski. Młoda drużyna z Wrocławia nie potrafiła odpowiedzieć na gola dla rywali i to Poloniści byli bliżej kolejnej bramki jednak Wojtek Kaczmarek najpierw instynktownie obronił uderzenie z bliska, a następnie rzucił się pod nogi uderzającego rywala. W 87. Minucie golkiper wrocławian wybronił kąśliwe uderzenie zza pola karnego w długi róg. W odpowiedzi Łukasz Tymiński efektownie ominął dwóch przeciwników i strzelił z 30. Metrów tuż obok słupka bramki Polonii Warszawa. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry długie podanie do dalekiego wykopu bramkarza Śląska dobiegł Frey i idealnie dośrodkował na środek pola karnego gdzie był Dariusz Góral, ale młody napastnik nie zdołał wykończyć tej akcji i po chwili sędzia skończył spotkanie.

Śląsk Wrocław (ME) 2-3 (1-2) Polonia Warszawa (ME)

Bramki: Biliński 31’, Góral 58’ – Jaroń 23’, Kaźmierowski 42’, Ciarkowski 73’ (k)

Śląsk (ME): Kaczmarek – Frey, Kaśnikowski (38’ Milczar), Suppan, Trojanowski – Szydziak (63’ Jędrzejowski), Tymiński, Barski (74’ Menzel), Abramowicz (46’ Góral) – Biliński, Klofik

Polonia (ME): Gliwa – Milcarz, Makowski, Zembrowski, Sołowiej (46’ Cudny) – Lemanek (46’ Lo Bello Loic), Feciuch, Ciach (74’ Nolka), Ciarkowski, Jaroń – Kazimierowski (59’ Pawłowski)

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.