MMTS Kwidzyn - Śląsk Wrocław 29:32 (13:17)

Wrocławianom udał się wywieźć dwa punkty z trudnego terenu. Spotkanie było emocjonujące, a po końcowej syrenie gospodarze nie mogli uwierzyć, że nie schodzą z parkietu zwycięscy.


 

Pierwszą bramkę spotkania, po bardzo ładnym i przytomnym podaniu Mroczkowskiego, zdobył Boneczko. Do stanu 11:10 (20 minuta) żadnej z drużyn nie udało się uzyskać przewagi większej niż 2 bramki. Wtedy to goście zdobyli aż 5 bramek bez własnych strat (11:15) i bez problemu utrzymali cztero bramkową przewagę do końca pierwszej części gry.



Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza – na bramkę gospodarzy (Mroczkowski) odpowiedział Gliński. Przy stanie 15:19 na ławkę kar powędrował Lewicki, co wykorzystali gospodarze – trzy bramki pod rząd i było już tylko 18:19. Odpowiedział jeszcze Gliński (18:20). W 38. minucie do pędzącego kontrataku Frelka brzydkim faulem powalił Garbacz. Zawodnik gospodarzy dał się sprowokować i sam próbował wymierzyć sprawiedliwość. Popchnął Garbacza.. Doszło do małej przepychanki na parkiecie, a Frelek i Garbacz ujrzeli czerwone kartoniki.



To zamieszanie na parkiecie wyszło na dobre drużynie gości – najpierw Janiszewski z rzutu karnego (za faul na Frelku) podał piłkę w ręce Banisza, Iwlew przestrzelił kolejną 7 nie trafiając nawet w światło bramki a wrocławianie trafili w tym czasie trzykrotnie (18:23) uzyskując najwyższe prowadzenie w spotkaniu. Od 43 minuty zawodników Śląska ogarnęła niemoc. Przez 6 minut oddali na bramkę Gawlika jeden rzut, do tego niecelny. W dziesięciu kolejnych akcjach gubili piłki, popełniali błędy kroków i faule ofensywne. Gospodarze zdobyli w tym czasie osiem bramek nie tracąc żadnej. Niespodziewanie to oni wyszli na prowadzenie i to aż trzybramkowe (26:23). Wtedy to o przerwę poprosił trener Śląska Marek Karpiński (49 min.).



Po powrocie drużyn na parkiet nic nie zapowiadało zupełnego odwrócenia sytuacji na parkiecie – zawodnicy Śląska ponownie zgubili piłkę a dodatkowo karę otrzymał Lijewski. W osłabieniu bramkę zdobył Dmytruszyński ale odpowiedział Mroczkowski (27:24) po czym MMTS ... przestał grać. Trzy bramki pod rząd gości i ponownie mieliśmy remis (27:27). Boneczko dał ponowne prowadzenie miejscowym (28:27) ale kolejne trzy trafienia zaliczył Śląsk (28:30).



Na 72 sekundy przed końcowym gwizdkiem kontaktową bramkę zdobył Cielątkowski (29:30) ale to wszystko na co było stać gospodarzy. Na 30 sekund przed końcem goście już mogli się cieszyć ze zwycięstwa po bramce Gudza (29:31). To czego po raz kolejny nie potrafił zrobić Iwlew zrobił jego vis a vis Gliński, który w ostatnie sekundzie ustalił wynik spotkania.



Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem zawodników z Wrocławia, którzy poza tragicznym fragmentem między 13 a 19 minutą drugiej połowy zaprezentowali co najmniej poprawną grę. Gospodarze w dalszym ciągu rażą nieskutecznością i słabą defensywą.




MMTS Kwidzyn - Wolański, Gawlik – MROCZKOWSKI 6, Urbanowicz 5, Boneczko 4, Iwlew 4, Kawczyński 4, Cielątkowski 4, Frelek 2, Janiszewski, Szramka

Rzuty karne: Wolański 0/1, Gawlik 0/1 – Iwlew 2/4, Janiszewski 0/1, Mroczkowski 2/2

Kary: 2 minuty (Boneczko) + czerwona kartka Frelka


Śląsk Wrocław - Makówka, Banisz – DMYTRUSZYŃSKI 10, GLIŃSKI 5, Lijewski 5, GUDZ 4, Wardziński 3, Garbacz 2, Nowak 2, Lewicki 1

Rzuty karne: Banisz 3/5, Makówka 0/2, Dmytruszyński 2/2

Kary: 8 minut (Lewicki, Lijewski, Nowak, Wardziński) + czerwona kartka Garbacza

Sędziowali: Uszyński i Dudka (Szczecin)

źródło: reczna.pl

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.