Najechać Wodzisław!

Finał Pucharu Ekstraklasy w Wodzisławiu Śląskim to decyzja co najmniej dziwna. - W zasadzie pod każdym względem oferta Odry była lepsza – stwierdza Jacek Masiota, przewodniczący rady nadzorczej Ekstraklasy SA.


 

Ciekawe czym Wodzisław Śląski okazał się lepszy? Kto choć raz oglądał mecz na tamtejszej „arenie” wie, że wygląda ona jak barak z jednej strony i wał ziemi z drugiej, zaś trybuna prasowa mieściła astronomiczną liczbę 30 dziennikarzy. O trybunie dla gości nie wspominam, bo się sypie i nie wiadomo czy dotrzyma do finałowego spotkania. Odra dysponowała kiedyś najlepszą murawą w kraju, ale odkąd postanowiła zarabiać na wynajmowaniu własnego obiektu drużynom bezdomnym (czyt.: bez licencji) to teraz ma, brzydko mówiąc, klepisko. Potwierdzają to komentarze samych zawodników Odry i również Śląska, który już raz miał okazję tam grać na wiosnę. O infrastrukturze szatni, czy sali konferencyjnej nie ma nawet co wspominać.

Ekstraklasa się skompromitowała, ponieważ tylko Wrocławiowi zależało tak naprawdę na organizacji finału. Tu ludzie złaknieni piłki na najwyższym szczeblu rozgrywek przychodzili nawet na Puchar Ekstraklasy, w którym nierzadko oglądaliśmy zmienników, a widowiska chwilami przypominały kopaninę. Jestem także przekonany, że 22 lata oczekiwania na jakiekolwiek zwycięstwo w jakimkolwiek krajowym pucharze czy pierwszej lidze, spowodowało taką posuchę, że i w tą finałową środę Oporowska by się zapełniła. A tak po prawdzie, sektor gości również całkowicie wystarczyłby dla kibiców przyjezdnych, o ile w ogóle na taką wyprawę by się zdecydowali.

Oficjele Ekstraklasy najwyraźniej za nic mają podejście kibiców do tych rozgrywek oraz stopień zaangażowania danej drużyny w walkę o Puchar, który powinien nabierać ważności w kalendarzu piłkarskim. Tymczasem sami organizatorzy robią coś zupełnie innego i deprecjonują całe wydarzenie. Już widzę oczami wyobraźni, jak pięknie prezentuje się w czasie transmisji telewizyjnej wodzisławski obiekt, po którym dumny niczym paw (-n) na włościach przechadza się Ireneusz Serwotka.

Teraz to czas dla nas! Pokażmy decydentom jak bardzo mylili się w swoich decyzjach, pokażmy kto naprawdę zasłużył by organizować finał i, co więcej, po puchar oraz premię sięgnąć. Do tego piłkarze, na trudnym terenie, z pewnością będą potrzebować pomocy kibiców, tysięcy gardeł skorych do dopingu. Choć to środek tygodnia, pora wieczorna to jednak najedźmy Wodzisław Śląski i cieszmy się pierwszym w kolekcji \'srebrem\' w tym wieku ukochanej drużyny . Wierzę, że zwycięstwo będzie początkiem kolejnych tryumfów Śląska Wrocław, a za kilka lat całą sprawę kibice będą wyśmiewać i dobrze wspominać wyprawę pod granicę, która została wymuszona przez kompromitującą decyzję Ekstraklasy.

PS. Decyzje o wyjeździe jeszcze w środowisku kibiców Śląska nie zapadły.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.