Największy dramat w historii

Po raz 41. w historii piłkarze Śląska przegrali w ekstraklasie mecz, w którym prowadzili. 15 takich gier miało miejsce we Wrocławiu. W niemal połowie przypadków pojedynki takie kończyły się wynikiem 2:1, a po raz 7 końcowy rezultat to 3:2. Czterokrotnie do wywalczenia choćby punktu nie wystarczało nawet dwukrotne wyjście na prowadzenie. Najczęściej losy spotkań z wrocławianami potrafili odmienić zawodnicy Lecha Poznań, którym aż pięciokrotnie udało się odnieść zwycięstwo w potyczce, w której WKS wygrywał. Nigdy wcześniej jednak decydujące ciosy nie przyszły tak późno.


 

Jako debiutant na najwyższym szczeblu rozgrywkowym „Wojskowi” 2 razy musieli pogodzić się z porażką pomimo tego, że mecz dobrze się dla nich ułozył. 11 października 1964 r. na stadionie przy ul. Oporowskiej gościła sama Legia Warszawa i po trafieniu Gerarda Rothera w 20. minucie zapachniało sensacją. Wtedy jednak strzelecki popis rozpoczął Henryk Apostel - późniejszy zawodnik Śląska oraz trener, który doprowadził do ostatniego wielkiego sukcesu ulubieńców Wrocławia, Pucharu Polski w 1987 r. Obecny dyrektor sportowy... Polonii Warszawa popisał się w tamtym spotkaniu hat-trickiem, a rezultat na 4:1 ustalił Lucjan Brychczy.
Równo tydzień później wrocławian spotkała podobna przykrość, tyle że na wyjeździe. W Szczecinie na gola Rainera Kuchty odpowiedzieli po zmianie stron Hubert Fijałkowski i Jerzy Krzystolik, a pomiędzy ich bramkami do własnej siatki trafił też Walenty Czarnecki. Pogoń wygrała 3:1.
W sezonie 1975/76 „Wojskowi” na własnym stadionie aż 3 razy nie potrafili dowieźć do końca korzystnego rezultatu tracąc komplet punktów. Ruch Chorzów zwyciężył 4:2, choć do przerwy było 2:0 dla gospodarzy. Widzew Łódź zdołał odwrócić losy boju po przerwie triumfując 2:1, zaś najdramatyczniejsza była konfrontacja z Lechem Poznań. Najpierw Józef Kwiatkowski, a potem Jan Erlich dawali Śląskowi prowadzenie, jednak wyrównywali Roman Jakóbczak, były piłkarz WKS-u, oraz Teodor Napierała, a szalę losu na korzyść ”Kolejorza” przechylił Kwiatkowski.
Ekipie z Poznania ta sztuka udała się jeszcze kilka razy, zawsze w rundzie jesiennej, w latach: 1977, 1988, 1991 i 1992. Trzykrotnie takie widowiska z wrocławianami wygrywały: Legia, Ruch i Widzew, zaś Zagłębiu Lubin udało się to 2 razy w jednym sezonie (1990/91). Najczęstszym wynikiem był oczywiście ten najskromniejszy (2:1), który padał 20 razy.
Prócz wspomnianego meczu z Lechem oraz niedzielnej wpadki w Warszawie, Śląsk dwukrotnie wychodził na prowadzenie i przegrał także wiosną 1986 r. w Mielcu ze Stalą oraz 7 lat później na stadionie Łódzkiego Klubu Sportowego. W tym 2. spotkaniu Waldemar Tęsiorowski zdobył gola na 2:1 w 81. minucie, ale łodzianie zdążyli jeszcze wygrać po bramkach Dariusz Podolskiego (83`) i Rafała Pawlaka (parę lat później będzie wypozyczony do WKS-u) w doliczonym czasie gry. Do niedzieli była to najbardziej dramatyczna porażka w dziejach klubu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.