Naprawianie na siłę

Rozstanie Krzysztofa Ostrowskiego ze Śląskiem będzie prawdopodobnie trwało aż do zakończenia sezonu. Szczęście, że zawodnik oraz klub sprawę załatwili jasno i konkretnie przedstawiając wcześniej warunki, na jakich piłkarz będzie występował we Wrocławiu w rundzie wiosennej. Niestety są też osoby, które na siłę starają się naprawić sytuację w Śląsku, szukając dziury w całym i próbując skonfliktować wszystkich w tą sprawę zamieszanych.


 

Śląsk Wrocław w rundzie jesiennej mocno zaznaczył swoje ambitne cele i wciąż udowadnia wszystkim Ekstraklasą zainteresowanym, że nie są to bynajmniej słowa rzucane na wiatr. Mają o tym świadczyć kolejne transfery w przerwie zimowej, budowa nowego stadionu, pertraktacje z inwestorem, który swoimi działaniami mógłby, finansowo, zrównać Śląsk z najbogatszymi w lidze. Co mi się w tym całym podbijaniu Ekstraklasy najbardziej podoba to charakter, bezkompromisowość i świadomość własnej klasy (nie mylić z butą i chamstwem!) jaką przejawiają wszyscy, od piłkarzy po sztab szkoleniowy. W sprawie Ostrowskiego zarówno klub jak i zawodnik zachowali się tak jak powinni – profesjonalnie, akceptując decyzję drugiej strony, pozostając w dobrych stosunkach i wyrażając jawnie szacunek jeden do drugiego. Czemu to niektórym przeszkadza?
Poniekąd właśnie ten charakter drużyny jak i jej szkoleniowca ma na to spory wpływ. Przyczyną ciągłej krytyki wobec Śląska, za odsunięcie Ostrowskiego od pierwszej drużyny, może być skryta chęć utemperowania ambicji zespołu z Wrocławia. Odnoszę wrażenie, że w całej sprawie przywracania (na siłę!) Ostrowskiego do pierwszego składu przez niektóre media, wcale nie chodzi o samego zawodnika czy lepsze wyniki Śląska. Tu w grę może również wchodzić chęć podporządkowania sobie krnąbrnego trenera, który do tej pory, choć chętnie udzielający wywiadów pozostaje dla komentatorów piłkarskiego światka pewną zagadką. Beniaminek z miejsca, bez wielkiego budżetu, znanych graczy i ze szkoleniowcem na dorobku, wchodzi do czołówki i w niej mocno miesza – bezczelność, której nie ma granic, tego już dawno w naszym kraju nie było!
Tam gdzie pojawia się wzajemny szacunek, do barw, ludzi i umów ich wiążących, zwykle nie ma miejsca na zachowania poniżej pewnego poziomu. Śląsk nie zamierza przestać płacić Ostrowskiemu pensji, utrudniać mu trenowania czy wręcz tego zabraniać. Zawodnik, co sam przyznaje, wiedział, co go będzie czekać po podpisaniu kontraktu z Legią. Czy to takie złe, że klub, który praktycznie wykreował tego zawodnika, nie chce go oddać pod przymusem i za ułamek możliwej do wynegocjowania kwoty? Nikt nikomu sądem nie grozi, nie padają ostre słowa, nie ma wzajemnych żalów i wściekłości. Jest zgoda i respekt. Nie wydaje mi się, żeby akurat te cechy wymagały w Śląsku gwałtownej naprawy. Tym bardziej na siłę.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.