Nowi zaprezentowani
Trzech nowych graczy wrocławskiego Śląska znalazło chwilę czasu, by porozmawiać z nami po prezentacji w Rynku. Co do powiedzenia mieli Łukasz Gikiewicz, Waldemar Sobota i Cristian Omar Diaz?Łukasz Gikiewicz:
Zawsze mam pod górkę. W ostatnich trzech dniach zrobiłem chyba 1800 kilometrów, ale z happy endem. Na mojej drodze stanął ŁKS, który żądał ekwiwalentu za wyszkolenie. Pojechałem do Szwajcarii – trenowałem tam i zagrałem jeden mecz. Ja i mój menedżer doszliśmy w końcu z ŁKS-em do porozumienia. Wszystko jest na papierze i od poniedziałku jestem zawodnikiem Śląska. Wrocławianie od początku mówili, że to jest sprawa między mną, menedżerem i ŁKS-em, i tak zostało. Wczoraj w nocy wróciłem do Wrocławia. Dziś jestem na prezentacji, w końcu uśmiechnięty, bo wiem, gdzie będę występował i mogę się skupić na graniu. Dla tych kibiców, którzy dziś tutaj przyszli, warto grać.
Waldemar Sobota:
To wspaniałe uczucie brać udział w takim wydarzeniu. Jest to dla mnie coś niebywałego. Grałem w zespołach z prowincji, teraz jestem w klubie z dużego miasta i z tego się cieszę. Dotąd nie spotkałem się z taką ilością kibiców, ale to jest bodziec do dalszej pracy. Moim celem jest jak najlepsza gra. Z roku na rok grałem o klasę wyżej, teraz czas na ekstraklasę. Chcę się zaprezentować z najlepszej strony, z dobrym skutkiem dla drużyny. Wszyscy mnie dobrze przyjęli, piłkarze to normalni ludzie. Tremy przed pierwszym meczem nie ma. Nie gram w piłkę od roku czy dwóch lat. W pierwszej lidze też mierzyłem się z markowymi klubami, przy dużej ilości widzów. Gardło trochę od śpiewów dzisiaj boli. Dodatkowo, przebywamy ostatnio sporo w autobusie, a ja jestem wrażliwy na klimatyzację i dlatego mam troszkę zmieniony głos.
Cristian Diaz:
Prezentacja podobała mi się. Przyszło dużo ludzi, wszystko było dobrze zorganizowane i z mojego punktu widzenia wyglądało pięknie. Zorganizować coś takiego na tydzień przed startem ligi to świetny pomysł. Nie miałem jeszcze okazji poznać Wrocław, dopiero wdrażam się w życie tutaj. Na pierwszy rzut oka bardzo mi się jednak podoba, jest tutaj czysto i panuje dobra atmosfera. Mam nadzieję, że moja rodzina szybko do mnie dołączy i razem będziemy poznawać miasto. Jest dosyć znaczna różnica między kibicami w Ameryce Południowej i w Polsce. Tutaj kibice są żywiołowi i silnie związani z klubem. Chciałbym sprawić im radość swoją postawą na boisku.