O krok od pewnego utrzymania



W sobotnie popołudnie Śląsk zmierzy się z Piastem Gliwice na stadionie przy ul. Okrzei. Pozornie łatwy przeciwnik wcale nie musi okazać się prostym rywalem do ogrania. Gliwiczanie są pod presją i jeśli chcą jeszcze liczyć się w walce o utrzymanie, to powinni ograć Śląsk, który zaś w razie zwycięstwa zapewni sobie byt w ekstraklasie – nikt nie odpuści.
Ostatni raz Śląsk na wyjeździe wygrał w maju ubiegłego roku...w Gliwicach. Podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza po golu Tomasza Szewczuka skromnie pokonali Piast 1:0. Wtedy trzy punkty nie miały większego znaczenia i nie przyczyniły się specjalnie do zmian w układzie tabeli, teraz jest zgoła inaczej. Tym razem w Gliwicach nie będzie już tak łatwo, lecz jeśli wrocławianie ponownie wywalczą trzy punkty zapewnią sobie tym samym byt w ekstraklasie i to jest fakt różniący „dzisiejsze” spotkanie z Piastem.
Do końca sezonu pozostał zaledwie tydzień. W ciągu najbliższych siedmiu dni Śląsk rozegra aż trzy mecze. Każdy z nich, to pojedynek z drużyną, która bije się o utrzymanie, a przynajmniej bije się jeszcze w tym momencie, bo kto wie, co stanie się chociażby w następnej kolejce. Wydawałoby się, że to Śląsk będzie rozdawał karty w ostatnich trzech seriach spotkań, że to od drużyny z Oporowskiej będzie zależał ekstraklasowy byt zespołów z dołu tabeli, tymczasem wrocławianie muszą martwić się również o swój punktowy dorobek i uważać, aby rywale ich nie wyprzedzili.
Przed meczem kibiców uspokaja trener, uspokajają również piłkarze, ale tak naprawdę dopiero wynik pokaże, czy fani Śląska będą musieli martwić się o utrzymanie swojej ukochanej drużyny czy też nie. Zespół Ryszarda Tarasiewicza musi przypomnieć sobie jak ogrywa się takich rywali jak Piast i uciąc wszelkie spekulacje o spadku.
Piast Gliwice na sobotni mecz ze Śląskiem przygotowywał się w Wiśle, aby, jak wyjaśniał trener Ryszard Wieczorek, wyciszyć się i nieco zintegrować zespół przed niezwykle ważnym meczem. W zespole gliwiczan będą mogli wystąpić niemal wszyscy piłkarze. Kaszowski, Kowalski i Wilczek to piłkarze, którzy z różnych powodów nie mogli grać przez jakiś czas, ale są już do dyspozycji trenera na sobotni pojedynek. Trener Tarasiewicz w sobotę do Gliwic będzie mógł zabrać już za to Sebastiana Milę, Krzysztofa Wołczka oraz Piotra Celebana. Pierwsi dwaj pauzowali za żółte kartki, a ostatni był kontuzjowany. W Gliwicach zabraknie jednak Krzysztofa Ulatowskiego i Łukasza Madeja.
– Bez względu na to, jak będzie się układał wynik, będziemy walczyć od początku do końca meczu – to słowa Kamila Glika. Właśnie na taką postawę gliwiczan muszą przygotować się piłkarze WKS-u. Nie będzie łatwo, bo obydwa zespoły bardzo chcą zwyciężyć.