O polityce słów kilka
Według informacji jakie do nas dotarły, dzisiejsze krytyczne wystąpienie Michała Jarosa i Macieja Zielińskiego oraz prezentacja dokumentu dotyczącego fuzji, który wyciekł do mediów, spowodowało sporo zamieszania wśród osób zaangażowanych w operację „fuzja”. Strona grodziska broni się, że pismo (zaprezentowane w naszym serwisie) to dokument stary, nieaktualny i zawierający błędy. Po negatywnej opinii DZPN wycofano się z pomysłu rozgrywania meczów Młodej Ekstraklasy w Grodzisku Wielkopolskim, Śląsk nie może także przekazać prawa własności do stadionu przy ul. Oporowskiej, bo go nie posiada. W dodatku opisany tam sposób przekształceń nie jest pełny, bowiem jest tam mowa o przeniesieniu do spółki Groclin przedsiębiorstwa spółki WKS Śląsk Wrocław SA, a to nie jest tożsame z całą spółką, która potem odkupiłaby udziały od Grodziszczan. Jak wiadomo język prawniczy jest niezwykle zawiły, w dodatku gdy do czynienia mamy ze spółką giełdową, jaką jest Groclin, komplikacje narastają. Abstrahując jednak od faktu czy dokument jest pełny i czy odpowiada rzeczywistym planom, to
jaki ten plan połączeń spółek by nie był, powinien być podany do publicznej wiadomości, debaty i dyskusji już dawno. Niestety po raz kolejny czkawką odbija się całkowity brak polityki informacyjnej ze strony miasta. I choć nie raz pojawiały się na ten temat krytyczne głosy ze strony kibiców i mediów, to wygląda na to, że władze miasta je zupełnie lekceważą, co prowadzi do piętrzenia się spekulacji. A przecież Śląsk nie dość, że formalnie jest miejski, to jest to dobro wrocławskiej, dolnośląskiej i całej polskiej piłki. A jeśli nawet w meandry fuzji nie jest wprowadzony Maciej Zieliński, przewodniczący komisji ds. sportu, to można nabrać coraz więcej podejrzeń, że wąskie grono osób wtajemniczonych nie jest przypadkowe…