O Skorży, co Śląska nie chciał
fot.: lech.tv
Maciej Skorża vs Jacek Magiera. Jeszcze kilka miesięcy temu żywo interesowaliśmy się tą rywalizacją, w kontekście dwóch nazwisk najczęściej łączonych ze Śląskiem Wrocław po zwolnieniu trenera Lavicki. Ostatecznie do Śląska trafił drugi z wymienionych trenerów i dziś stoczy bój na szczycie tabeli ekstraklasy z tym pierwszym.
Nie wiemy dokładnie jak blisko zatrudnienia na stanowisku trenera Śląska Wrocław był Maciej Skorża w marcu tego roku. Potwierdzoną informacją było, że prowadzi on zaawansowane rozmowy z klubem z Wrocławia, ale po tym, gdy ostatecznie zatrudniono Jacka Magierę, nikt nie wracał do kulisów negocjacji ze Skorżą. Sam trener na wczorajszej konferencji prasowej, zapytany o to, jak blisko był podpisania kontraktu ze Śląskiem, z uśmiechem na twarzy odpowiedział: Nie pamiętam.
Fakty były takie, że w momencie kulminacyjnych negocjacji we Wrocławiu, stołek bardzo mocno chybotał się już w Poznaniu pod trenerem Żurawiem, co musiało mocno rozpalić wyobraźnię trenera Skorży. Niewątpliwie wyżej cenił od Lecha od Śląska. Ostatecznie wrocławian objął Jacek Magiera, a dwa tygodnie później Skorża został trenerem Kolejorza. Czy z perspektywy czasu kibice Śląska mogą żałować takiego obrotu spraw? Na ten moment na pewno nie, wszak obie drużyny dzieli w tabeli jeden punkt, dodatkowo Śląsk pozostaje drużyną w lidze niepokonaną. Jednak wobec nadchodzącego meczu na szczycie ekstraklasy pomiędzy Lechem a Śląskiem, warto przeanalizować, czym mógł kierować się trener Skorża, stawiając poznański klub nad tym wrocławskim.
Pieniądze
Jeśli chodzi o szeroko pojętą kondycje finansową i sprawy właścicielskie, Lech zdecydowanie góruje nad Śląskiem. Poznański klub jest zarządzany przez prywatnego właściciela, styl tego zarządzania wzbudza w lokalnym środowisku skrajne emocje, ale buduje on drużynę według własnej wizji, bez presji ze strony Ratusza i gospodarowania publicznymi pieniędzmi. Poprzedni sezon został spisany na straty jeśli chodzi o występ w ekstraklasie, ale dzięki awansowi do fazy grupowej Ligi Europy i sprzedaży Gumnego, Jóżwiaka oraz Modera, Lech powiększył budżet o ponad 120 milionów złotych. To spowodowało również, że mogli zaoferować Skorży pieniądze, które z łatwością ucięłyby negocjacje ze Śląskiem.
Transfery
Temat bezpośrednio powiązany z pierwszym. Trener przychodzący do klubu ma wizję budowy drużyny i określone wymagania dotyczące transferów. Skorża wymagał transferów „na już”, zawodników, którzy od razu podniosą poziom pierwszej jedenastki. Przed tym sezonem takie dostał: Ba Loua, Perieria, Rebocho – z miejsca stali się ważnymi ogniwami pierwszej jedenastki. Dodając do nich ogranych w ekstraklasie Murawskiego, Sobiecha i Douglasa oraz powrót z wypożyczenia Amarala, który imponuje formą, wychodzi że przed sezonem trener Skorża otrzymał 7 wartościowych wzmocnień.
W Śląsku takich transferów raczej by się nie doprosił. Trener Magiera z zawodników gotowych „od zaraz” dostał Garcię i Schwarza. Wcześniej przyszedł Bejger, którego szkoleniowiec WKS-u ze świetnym skutkiem wprowadza do składu, więc do zestawu „młody-perspektywiczny” dokooptowano mu jeszcze Iskrę, Hyjka, Radkowskiego i Boruca, przed którymi jednak długa droga do pierwszej jedenastki. Pakiet transferowy uzupełniają Verdasca i Quintana, z których pierwszy dopiero ostatnio zaczął wyglądać jak piłkarz, a drugi pokazuje niezłe umiejętności, ale na razie jest trochę zagubiony.
Ambicja
Skorża znany jest jako trener o dużej ambicji, a ta została mocno podrażniona podczas jego ostatniego pobytu przy Bułgarskiej. Po tym, gdy zdobył z Lechem Poznań Mistrzostwo Polski w sezonie 2014/15 liczył, że to dopiero początek owocnej współpracy. Tymczasem sezon 15/16 jego drużyna zaczęła fatalnie, odpadła z eliminacji do Ligi Mistrzów i znalazła się w strefie spadkowej ekstraklasy, wobec czego Skorża opuszczał Poznań w atmosferze dalekiej od mistrzowskiej fety. W Poznaniu wciąż ma więc sporo do udowodnienia, a obejmowanie posady w Śląsku wiązało by się z większym ryzykiem. Dlaczego? Bo Skorża poza początkiem swojej kariery, zawsze prowadził drużyny bezpośrednio walczące o mistrzostwo – Wisła Kraków od 2007 roku, potem Legia i Lech – wszędzie cel był jeden i Skorży to odpowiadało. Gdy w 2017 roku objął Pogoń, czyli klub o innych priorytetach, skończyło się to beznadziejnie dla obu stron.
Sytuacja win-win
Maciej Skorża miał więc swoje zrozumiałe powody, by nie zabijać się o posadę w Śląsku, w momencie gdy na horyzoncie pojawiała mu się opcja: Lech Poznań. I dobrze wyszło, bo ani na Skorżę tu specjalnie nie czekaliśmy, a w warunkach, które dla niego były niewystarczające, Jacek Magiera wykręca świetnie wyniki. Teraz obaj trenerzy spotkają się w najciekawszym meczu kolejki – liderujący Lech pod wodzą Skorży podejmie wicelidera z Wrocławia pod wodzą Magiery. I choć trener Lecha przekonuje, że żadna z drużyn niczym drugiej nie zaskoczy, to my nastawiamy się na świetne widowisko. Trener Skorża śmieje się, że o negocjacjach ze Śląskiem już nie pamięta, a Śląsk z uśmiechem może zepchnąć go z pozycji lidera przy pełnym stadionie na Bułgarskiej. Za to trzymamy kciuki!