Od A do Z WKS-u (1)

Ambicje
Trudno, żeby zasłużony klub z wielkiego miasta, które zorganizuje mecze mistrzostw Europy, miał minimalistyczne podejście do własnej przyszłości. W Śląsk zainwestuje najbogatszy Polak, nic więc dziwnego, że ambicje wśród kibiców sięgają zenitu. W nadchodzącym sezonie na wielkie splendory nie powinniśmy jednak jeszcze liczyć, choć z drugiej strony drużynę też mamy ambitną, więc kto wie...

Budżet
Pomimo wejścia w Śląsk Zygmunta Solorza budżet klubu w przyszłym sezonie nie zmieni się i pozostanie na poziomie ok. 20 mln zł. Pojawienie się nowego inwestora sprawi, że mniejsze pieniądze będzie przekazywało miasto. Do tej pory było to 6-7 mln zł, teraz będzie o połowę mniej.


 

Czas
Upływający czas będzie działał na korzyść Śląska. Za dwa lata zespół przeniesie się na nowy stadion, a klub będzie czerpał korzyści finansowe z galerii handlowej. Ponadto w drużynie gra wielu młodych i utalentowanych zawodników, którzy z każdą rundą się rozwijają i nabierają doświadczenia. Niech ktoś wskaże klub, przed którym rysują się równie dobre perspektywy.

Duma Wrocławia
Kilka lat temu na jednym z wrocławskich placów kupiłem plastikowy kubek z herbem Śląska i podpisem „Duma Wrocławia”. I choć każdy prawdziwy kibic złego słowa na swój klub nie powie, to dzisiaj można śmiało napisać, że nikt w całej Polsce prawdziwości tego określenia nie powinien zakwestionować.

Emocje
W meczach z udziałem Śląska emocje gwarantowane, co pokazał ubiegły sezon. A w perspektywie są mecze z powracającym do Ekstraklasy Zagłębiem Lubin. Derby to jest to, czego w zeszłym sezonie brakowało. Teraz derbowych emocji będzie pod dostatkiem.

Frekwencja
W rundzie jesiennej bywało z nią różnie. Ekstraklasowy klub z dużego miasta nie miał się czym chwalić, gdy na pojedynkach z Odrą czy Bełchatowem biła po oczach liczba pustych krzesełek. Wiosną przyszło kibicowskie przełamanie i komplet publiczności stał się normą. Wydaje się, że w przyszłym sezonie liczba chętnych, by obejrzeć w akcji Śląsk, może być większa niż liczba miejsc. Stadion powinien pękać w szwach.

Garnki
Czyli bracia Gancarczykowie. W drugiej lidze wkręcali w ziemię większość obrońców, ale ekstraklasa miała zweryfikować ich umiejętności. Tymczasem wiele się nie zmieniło. Janusz brylował jesienią, Marek się rozpędził wiosną. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie się zsynchronizują i obaj będą szaleć na flankach w obydwu rundach.

Ciąg dalszy nastąpi...

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.