Od niezastąpionego do rezerwowego?
fot.: Paweł Kot
Erik Exposito na ławce rezerwowych w meczu inauguracyjnym sezonu 2022/23? Jeszcze kilka tygodni temu coś takiego wydawało się praktycznie nierealne. Możliwe co najwyżej tylko, jeśli Hiszpan złapałby jakiś uraz w trakcie przygotowań. Tymczasem w przedsezonowych sparingach ostry atak na wyjściowy skład przypuścili koledzy Hiszpana z formacji ofensywnej i teraz nikt nie może być pewien, czy zacznie on sezon jako podstawowy zawodnik. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Lipiec 2021 roku. Erik Exposito nie miał jeszcze wówczas aż takiej marki we Wrocławiu, choć 9 goli i 3 asysty jakie zdobył w sezonie 2020/21 przykuły uwagę zagranicznych klubów. Świetna gra na początku rozgrywek 2021/22 tylko podkręca plotki o jego odejściu, on jest coraz bliżej wyjazdu, a Śląsk milionów za niego na koncie. Ostatecznie nieuniknione okazało się uniknione, Hiszpan został i zanotował znakomitą rundę jesienną. Zima 2022 roku. Exposito ma status największej gwiazdy drużyny oraz gracza niezastąpionego. Jednak jego wyjazd do Chin jest już na tyle blisko, że zimą nawet nie trenuje z zespołem (po części też z uwagi na zakażenie COVID-em). Ale niemożliwe znów się urzeczywistnia i choć Hiszpan był w Państwie Środka już jedną nogą oraz połową drugiej, ponownie zostaje. Wiosna jest jednak słaba, brak odpowiednich przygotowań widać przez całą rundę, okraszoną tylko dwoma golami. Niemniej nikt nie ma wątpliwości, że jeżeli Erik w nowym sezonie nadal będzie grał dla WKS-u, dobrze przygotowany ponownie może być niezastąpioną gwiazdą.
POLSKO-HISZPAŃSKI SZTURM NA SŁOWEŃSKIEJ ZIEMI
Dochodzimy więc do teraźniejszości. Do 8 lipca 2022 roku. Start sezonu ligowego 2022/23 Śląska Wrocław równiutko za tydzień, w piątek 15 lipca o 20:30. Nie byle jaki start, bo to derby Dolnego Śląska z Zagłębiem w Lubinie. Oczywiście z Exposito w wyjściowej jedenastce, prawda? Ano niekoniecznie. Przedsezonowe sparingi przyniosły sporo zaskoczeń, wielu nieoczywistych bohaterów. Zasiały niemało wątpliwości co do tego jak będzie wyglądała jedenastka na Lubin, o czym pisaliśmy jeszcze przed ostatnimi test-meczami z Zalaegerszegi oraz ND Gorica. Potencjalnie największą jest właśnie kwestia Erika. Hiszpan w minionym okresie przygotowawczym nie powalił nikogo na kolana swoją dyspozycją. Choć grał sporo, bo w zagrał w 5 na 6 spotkań, zbierając łącznie 270 minut, czyli odpowiednik 3 pełnych meczów. W tym czasie strzelił zaledwie 1 gola, na dodatek z rzutu karnego w końcówce starcia z GKS-em Tychy na start przygotowań (3:1). Tymczasem za jego plecami, potencjalni rywale w walce o wyjściową jedenastkę błyszczeli i to naprawdę mocno.
Mowa przede wszystkim o Caye Quintanie oraz Piotrze Samcu-Talarze. Ten drugi co prawda ewidentnie postrzegany jest przez Ivana Djurdjevicia jako skrzydłowy, ale wiemy że w razie czego gra na „9” nie jest mu obca. Młody Polak był najlepszym strzelcem drużyny tego lata strzelając aż 4 gole. Ten pierwszy w meczu z Radnickim Nisem wielu mogłoby zaliczyć jako samobój, ale tak czy inaczej jego rola była kluczowa. Do tego też asysty. To samo Caye. On klasę pokazał przeciwko NK Radomlje oraz węgierskiemu Zalaegerszegi, zbierając w tych spotkaniach 3 gole i asystę. Swojego gola (z Radnickim Nisem) z gry strzelił nawet także Sebastian Bergier, więc koledzy Hiszpana z ofensywy nie spali.
Czerwoną lampkę alarmową dla Exposito zaświecił ostatni dzień w Słowenii. Ten z dwoma sparingami. Po pierwsze, Hiszpan zagrał z ND Gorica, czyli rywalem na papierze znacznie słabszym niż Zalaegerszegi, przeciwko któremu wybiegł Quintana. Oczywiście to nie musi być ostateczny sygnał, że trener Djurdjević myśli o inauguracji bez niego. W końcu z Goricą zagrał choćby też Martin Konczkowski, w teorii faworyt do miejsca na prawej obronie. Ale takim sygnałem być jak najbardziej może. Po drugie, przebieg środowych meczów kontrolnych też nie był dla Erika w pełni korzystny. Do zwycięstwa na Zalaegerszegi (3:2) poprowadzili przede wszystkim jego konkurenci. Samiec-Talar oraz Quintana zanotowali tam po golu i asyście, znakomicie współpracując zwłaszcza ze sobą, ale też z równie świetnym Dennisem Jastrzembskim. Zaś przeciwko Goricy (1:1) Erik zagrał w teorii naprawdę dobry mecz. Razem z Adrianem Łyszczarzem raz po raz nękali słoweńskich obrońców. Tyle że Hiszpan dał też pokaz nieskuteczności, bo zmarnował kilka dobrych okazji. Na swoje szczęście wywalczył chociaż karnego, wykorzystanego przez Łyszczarza, który dał remis. Jednak koniec końców gdyby miał lepiej nastawiony celownik tego dnia, WKS wysoko by wygrał.
INNE ROZWIĄZANIA = INNI WYKONAWCY?
Na niekorzyść Hiszpana zadziałać może także to w jakim stylu grał często Śląsk. Wrocławianie często szukali szybkich ataków i kontr. Co więcej, wychodziło to nieźle, zwłaszcza jak na początek. Przekonało się o tym zwłaszcza wspomniane Zalaegerszegi. Do takiej gry dużo bardziej nadają się mobilni, dobrzy technicznie piłkarze. Exposito jak na swoje warunki fizyczne nie jest może przykładem powolnego „kloca”, ale jednak napastnik typu Quintany, czyli taka nieco fałszywa jednak „9” lepiej tu pasuje. Zresztą było widać, że starszy z Hiszpanów czuje się komfortowo przy tego typu grze. Erik jak wiadomo do rozegrania również się nadaje i to bardzo dobrze. Naprawdę świetnie potrafił pograć z Łyszczarzem przeciwko Goricy. Jednak mimo wszystko bardziej takiego w którym może się przepychać z obrońcami, aniżeli się z nimi ścigać. Pełnić taką rolę jak u Jacka Magiery.
Oczywiście istnieje także opcja, pozwalająca nie musieć wybierać między Exposito a Quintaną. Byłoby to rzecz jasna przesunięcie Caye do drugiej linii, jako najbardziej ofensywnego z pomocników. Klasyczną dziesiątkę. Że może tak grać i to z powodzeniem, wiemy dzięki rundzie wiosennej minionego sezonu. Grałby wówczas za plecami Exposito. Ale taki scenariusz nie wydaje się prawdopodobny. Przede wszystkim gdyby Caye miał grać jako pomocnik, Śląsk sprowadziłby zapewne jakiegoś napastnika, bo Bergier jako pierwsza alternatywa dla Exposito to absolutnie nie jest dobry pomysł. Niby dalej może to zrobić, ale to wątpliwe. Quintana u Djurdjevicia będzie po prostu napastnikiem.
Poza tym przynajmniej na razie starszy z Hiszpanów nie jest niezbędny w środku pola. Na obozie w Słowenii z bardzo dobrej strony pokazał się choćby Adrian Łyszczarz, sporo dobrego zrobił Javier Hyjek. Poza tym jeśli Śląsk będzie grać szybko w ataku oraz polować na kontry, to kluczowi będą skrzydłowi i nierzadko zamiast typowo ofensywnego pomocnika, lepiej będzie nieco bardziej zabezpieczyć się przed ryzykiem. Zwłaszcza że klasycznie środkowych pomocników, pracujących tak z przodu jak z tyłu, w WKS-ie nie brak.
Wszystkie te okoliczności sprawiają, że Erik Exposito jak najbardziej może zacząć sezon w Lubinie na ławce rezerwowych, chociaż akurat Zagłębiu to potrafi strzelać jak mało komu (6 goli w 6 meczach). Rzecz jasna nawet jeśli tak będzie, to on swoje niemałe szanse dostanie. Śląsk nie stał się nagle na tyle silną drużyną, aby kogoś takiego przyspawać do ławki. Poza tym przede wszystkim musimy się przekonać czy taka gra jak w sparingach wypali w znacznie trudniejszych warunkach ligowych. Koniec końców zarówno Samiec-Talar jak i Caye Quintana mają w ekstraklasie sporo do udowodnienia. Że Exposito potrafi w niej na dłuższą metę grać znakomicie to już wiemy. Niemniej sytuacja jest zagadkowa, ciekawa, ale także… potencjalnie bardzo dobra. Napędzająca rywalizację i to nie tylko w ataku. Jeżeli bowiem nawet Erik nie może być pewien miejsca, to nikt nie może. Zaś w takiej sytuacji najlepszym remedium jest jeszcze większe przyłożenie się do pracy. Czy tak faktycznie będzie, dowiemy się za tydzień, gdy ekstraklasa każdemu powie „sprawdzam”.