Oddajemy głos kibicom!

Od meczu Śląska z Górnikiem Zabrze uruchomiliśmy nowy cykl tekstów. Chcąc podkreślić rolę kibiców w budowaniu pozytywnej atmosfery wokół klubu, postanowiliśmy oddać fanom głos. Przed każdym spotkaniem nasi dziennikarze będą szukali chętnych do rozmowy kibiców, a wywiady będziemy publikowali na łamach slasknet.com. Naszym pierwszym rozmówcą był długoletni fan WKS-u, Marcin Pierzgalski.


 

slasknet.com: - Od jak dawna chodzisz na mecze Śląska?

Marcin Pierzgalski: - Można powiedzieć, że na mecze chodzę niemal od urodzenia. Pierwszy raz na stadion zabrał mnie mój dziadek, gdy jeździłem jeszcze w wózeczku dziecięcym. Natomiast regularnie na Oporowską zacząłem chodzić w drugiej połowie lat 90. Oczywiście, miewałem momenty zwątpienia, gdy nasi gracze wegetowali w 3. lidze. Zawsze jednak stawiałem się na Oporowskiej i zdzierałem gardło, dopingując Śląsk. Teraz perspektywy przed Śląskiem rysują się w jasnych barwach, z czego mogę tylko się cieszyć.

- Jak podobał Ci się mecz z Górnikiem? Spodziewałeś się, że zabrzanie postawią tak twarde warunki?

- Od początku widać było, że Górnik jest bardzo zdeterminowany, żeby wywieźć z Wrocławia komplet punktów. Śląsk zaczął trochę niemrawo, w meczach wiosennych to już chyba pewnego rodzaju tradycja. Zmiany w składzie dokonane przez trenera na pewno podziałały mobilizująco na zawodników, którzy dostali szansę pokazania się. Nowi w składzie nie odstawiali nogi, walczyli, więc widowisko mogło się podobać. Szkoda niewykorzystanych sytuacji z pierwszej połowy, gdyby piłka trafiła do siatki choćby po strzale Łudzińskiego, wtedy na pewno Śląskowi grałoby się łatwiej.

- Uważasz remis za wynik sprawiedliwy?

- Śląsk stworzył więcej okazji bramkowych i był bliżej zwycięstwa, szczególnie w końcówce, gdy Górnik skupił się tylko na murowaniu bramki. W całym meczu było dużo walki, kibice na pewno nie mogli się nudzić, a remis? Cóż, taka jest piłka.

- A jak ocenisz doping na czwartkowym meczu? Kibice przygotowali ciekawą oprawę i dopingowali głośniej, niż w ostatnich spotkaniach.

- Bardzo pozytywne było to, że mimo niekorzystnych rezultatów w ostatnich meczach stadion znów pękał w szwach. Kibice świetnie dopingowali prze cały mecz. Spore wrażenie zrobiła też oprawa przygotowana przez najwierniejszych sympatyków. Oby każdy mecz na Oporowskiej wyglądał tak jak ten czwartkowy!

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.