Optymistyczny finisz Jastrzembskiego
fot.: Mateusz Porzucek
Sprowadzony z Herthy Berlin młodzieżowiec błysnął w debiucie i przepadł, jednak ostatnie kolejki w jego wykonaniu dają nadzieję na przyszłość. Śmiało można ocenić, że gdyby nie rola Jastrzembskiego, Śląsk mógłby się pożegnać z ekstraklasą.
Gdyby po kilku miesiącach zapytać kibiców Śląska, co najbardziej zapamiętali z pierwszego meczu w 2022 roku, ich wskazania zapewne zwróciłyby się w kierunku Dennisa Jastrzembskiego. Młodzieżowiec pozyskany już po zimowych przygotowaniach z Herthy Berlin, w meczu na stadionie Lechii Gdańsk (0:2) wyglądał jak przybysz z innego, lepszego futbolowego świata, imponował szybkością, jednak za jego pomysłami, niespecjalnie nadążali partnerzy na czele z Fabianem Piaseckim. Jastrzembski, tak jak półtora roku wcześniej Marcel Zylla, pokazał w debiucie, że ma jakość, a największą zagadkę stanowiła kwestia, czy w odróżnieniu od byłego zawodnika rezerw Bayernu, będzie w stanie potwierdzać ją w kolejnych tygodniach. Nie udało się.
SZCZĘŚLIWE PRZEBUDZENIE
Jastrzembski nadspodziewanie szybko wtopił się w ekstraklasową rzeczywistość, a ta przecież w pierwszych wiosennych występach, jeszcze pod wodzą Jacka Magiery, dla Śląska była wyjątkowo przykra. 22-letni skrzydłowy w końcu stracił miejsce w składzie przy okazji meczu w Warszawie (0:1), a jego losy po przyjściu Piotra Tworka również nie należały do najłatwiejszych. Jastrzembski od pierwszej minuty rozpoczął zaledwie 2 z pierwszych 7 meczów za kadencji nowego szkoleniowca i wydawało się, że na jego lepszą twarz trzeba będzie poczekać dopiero do nowego sezonu. Przebudzenie szczęśliwie dla wrocławian nastąpiło jednak jeszcze przed letnią przerwą i kto wie, czy to właśnie nie dzięki byłemu zawodnikowi Herthy, teraz możemy mówić o przygotowaniach do nowego sezonu w ekstraklasie, a nie I lidze.
JEDYNY NIEZADOWOLONY
Jastrzembski w czterech ostatnich meczach sezonu dopisał sobie trzy punkty klasyfikacji kanadyjskiej, a zwieńczeniem zwyżki formy była premierowa bramka w ekstraklasie w 34. kolejce przeciwko Górnikowi Zabrze (3:4). Tydzień wcześniej skrzydłowy popisał się asystą przy golu Roberta Picha w Mielcu (1:1), który również mógł być już wystarczający w kontekście utrzymania, zaś jego dobry czas rozpoczął się od nabicia Michała Pazdana przy jego samobóju na terenie Jagiellonii (1:1). Wszystkie trzy majowe spotkania zielono-biało-czerwonych Jastrzembski rozpoczynał już w podstawowym składzie i może być chyba jedynym zawodnikiem zespołu niezadowolonym z tego, że sezon już się skończył. Dobre zakończenie trudnej dla całego Śląska rundy znacznie uspokoiło nastroje wobec długo rozczarowującego zawodnika i stanowi istotną nadzieję przed rozpoczęciem nowych rozgrywek. Jastrzembski od lipca nie będzie już młodzieżowcem, ale jeśli podtrzyma dyspozycję z końcówki sezonu 2021/2022, o miejsce w jedenastce może być spokojny.