Orest Lenczyk: Poprzeczka była za wysoko
Orest Lenczyk: Graliśmy z mistrzem Szwecji, drużyną, która pod względem piłkarskim, możliwościami fizycznymi, bieganiem, walką w powietrzu przewyższała nas. Jeśli wydawało mi się wczoraj, że nasze umiejętności mają szanse na konfrontacje, to nie dość, że się myliłem, to momentami pomagaliśmy rywalom. Oczywiście można było myśleć o korzystnym wyniku, tylko gdybyśmy grali mądrzej, ale przeciwnik nam nie pozwalał, był dobrze zorganizowany i wyprowadzał szybkie ataki, z którymi nasza obrona nie dawała rady. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala, odniosłem wrażenie zbliżone do pewności, że dziś przeciwnik nam na wiele nie pozwolił. Można chyba dodać, że nie było ani jednego momentu, żeby było szczęście, ale nieszczęścia było sporo, utrata dwóch bramek, czerwona kartka. Wszystkim nam się wydawało że wystawiamy skład który będzie mógł, może nie narzucić styl, ale sprawić ze przygnieciemy drużynę atakiem. Tak się nie stało. Tak Sobota jak i Patejuk nie byli tymi ofensywnymi pomocnikami, którzy by siali popłoch. Dwa razy do przerwy to za mało w drugiej połowie po prowadzeniu Helsingborga zastanawialiśmy się, czy od razu dokonać 2-3 zmian, ale widząc złość zawodników w szatni, postanowiłem dać im pograć
Nie powiem, że nie zdążyliśmy ze zmianami, ale jak to zwykle bywa, czasem się dokona jej za późno, czasem za wcześnie. Padła bramka, pozwoliła Szwedom grać zdecydowanie, z wiarą ze mogą strzelić kolejne gole.
Wygląda na to, że żegnamy się z Liga Mistrzów, pozostają eliminacje do LE, będziemy grać dalej, jesteśmy bogatsi o to doświadczenie. Do tego ta jaskółka, że dotrze do nas Tomek Jodłowiec i ten mecz jest podpowiedzią, że szkoda, że nie szybciej, na środku obrony mieliśmy najwięcej problemu.
Dawno nie wygraliśmy meczu będąc lepsza drużyną, grając z drużyną klasową. Musze przyznać ze ta drużyna klasowa była. To, co prezentowali taktycznie, na tle naszych zawodników, z których cześć gra krótko, sprawiało wrażenie, że się spóźniliśmy z kompletowaniem składu o dwa miesiące. Gdyby zagrali ci, co odeszli, może zagralibyśmy lepiej, ale nie chodzi o to żeby wracać, a patrzeć a na to co będzie.
W sobotę puchar, cale szczęście, że w Polkowicach, nie trzeba jechać do Warszawy. Potem rewanż, obowiązkowy rewanż, zawodnicy na pewno będą chcieli się pokazać.
Za dwa i pół tygodnia rusza Ekstraklasa, przygotowywaliśmy się i tu i do pucharów, wyszło jak wyszło, na pewno można było przegrać mniej, można było nawet nie przegrać, ale była za wysoko poprzeczka żeby wygrać
Czy ma Pan pretensje co do ruchów transferowych?
Mogę mieć, ale to nie moja prywata a możliwości klubu. Przez moje ręce przewinęło się ok. 25 zawodników, ale byli odrzucani przez koszty, zakupiono takich, na jakich klub było stać, a problemy z wcześniejszym załatwieniem Jodłowca doprowadziły do tego, że przyjechał do nas nieprzygotowany. Gdyby 2 tygodnie temu był u nas, grałby dziś.
Madej i Celeban też byli poza zasięgiem?
Proszę nie drążyć tematu. O Madeju proszę pozamawiać z lekarzem, o Celebanie z zarządem klubu, pytanie o to po porażce 0-3 nie ma sensu
Po meczu z Podgoricą twierdził Pan że rywale byli lepsi technicznie, dziś, że Helsingborg był lepszy w każdym aspekcie...
Nie chce kopać zawodników, którzy byli na boisku, wyszło tak, jak wyszło. Widzieliśmy kilka spotkań i dałem do zrozumienia ze fizycznie będą ogromne problemy. Wiem kogo przygotowuję i wiem kogo przygotowuje trener Szwedów, można mieć zawodników, których przygotować nie jest trudno, a są tacy, których przygotować ciężko, umiejętności przestają mieć znaczenie. Jeśli dodamy do tego fakt, ze atakowano nas energicznie...
Były dwie wersje. Środek bez skrzydeł i trzymać wynik czekając do przerwy - po takiej grze z Podgoricą miałem kaca. Dziś postawiłem na tych co mieli ruszyć do przodu i okrążać przeciwnika. Voskamp czekał na takie piłki. Ja nie chce gdybać, ale gdyby Voskamp strzelił gola na początku głową, pewnie byłoby inaczej.
Ile trzeba czasu na odbudowanie obrony, praktycznie wszystkie gole padły po jej błędach?
Mogę przeprosić kibiców, że patrzyli na porażkę Śląska po tak straconych bramkach. Tak stracone bramki powodowały, że zawodnicy popełniali kolejne błędy, nerwy poniosły Elsnera. Zwracałem uwagę na dwóch napastników rywala, zdając sobie sprawę ze stoperzy będą mieć problemy. Błędy były, ale aż takich nie przewidywałem.
To ile tego czasu potrzeba?
Za tydzień wstawię Jodłowca, znowu będzie źle, czyli tydzień to za mało. W pewnym okresie Pawelec nie był stoperem, był Pietrasiak, Fojut, Celeban, teraz po zmianie defensywy, zawodnicy grali ze sobą tylko kilka sparingów, trzy mecze o wysoka stawkę to za mało. Pociesza to ze same Helsingborgi nie graja u nas w lidze i tam powygrywamy mecze. Nie powiem, że zajmie to pięć miesięcy, bo inny trener powie, że zrobi to w miesiąc.
Nie ma Trener wrażenia, że co by trener nie zrobił, to wyszkolenie techniczne i fizyczne jest na tyle słabe, ze kto by tam nie grał to i tak będzie źle. Czemu Mila wygląda jakby był przypadkowym człowiekiem z autobusu? Co robią Mraz i Stevanovic, którzy nie zagrali dobrego meczu, a są w klubie od pół roku, czy nie byłoby większej korzyści z młodych?
Korzyść z Graygi Pan miał, jak grał z Bilbao. Ja nie mogę lekceważyć zawodników ze sporymi umiejętnościami piłkarskimi. Doszliśmy do wniosku ze mimo wszystko graja Kaźmierczak, Elsner i Mila, który miał problem ze stawem skokowym, ale uznał, że jest zdrowy, co potwierdził lekarz. Dopiero boisko to weryfikuje Tym bardzie ze rywal doskonale to odczyta. Sebę mocno wyłączono z gry. Kiedy Państwo pamiętacie, ze Seba był królem środka? Raczej wtedy, kiedy wzruszalny piłkę był bohaterem, a nie rozgrywał. Jasne, mogli grac inni niż Elsner czy Kaźmierczak, ale jak nie będą grać, to dalej będą słabi. Były sparingi w Chorwacji, że grali dobrze. Decyzja o grze daje szanse, ale jak ktoś nie gra, to w 20 minut musi wykorzystać swoją. Mogę współczuć Stevanoviciowi bo wszedł przy 0-2, a rywal był ciągle groźny.
Jaka jest diagnoza w sprawie Jodłowca, ile trzeba, żeby grał nie dlatego ze musi, ale dlatego ze jest sprawny i gotowy do gry?
Po tym co zobaczyłem wczoraj na treningu, to w sobotę zagra w Polkowicach. Nie wiem w jakim wymiarze. Potem podejmę decyzje czy jedzie z nami do Szwecji, we wkomponowaniu się ten mecz będzie miał znaczenie. Oby tylko nie odniósł kontuzji bo wtedy może wypaść na 2-3 tygodnie, przez jakiś uraz dwugłowego przy sprincie. Będę starał mu się aptekarsko dozować obciażenia.
Czy widzi Pan w Polsce drużynę przeciwnika równego dla Helsingborga?
Myślę ze Legia by się tak nie dala, nie wiem czy by wygrała. Wisła sprzed dwóch lat tez by miała szanse. Zmiana 6-7 dzięki którym dobrze graliśmy to ten chyba główny powód, ze trzeba czasu, aby zgrać tych, których mamy. Mówią Państwo o młodych. Dajcie mi 5-8 Garygów, a będą grac. Państwo sa myślami przy Legii, gdzie wdrożono 3-4, ale ja mam rozeznanie w klubie, wiem kogo mamy w ME. Jeśli jest jakiś się wyróżniający, to ma 16-17 lat, to nie ten czas żeby kogoś wyrzucać z podstawowego składu. Mamy 15 meczów a lidze, jak ktoś się wyróżnia to zagra..
Szwecja jest niżej w rankingu UEFA niż Polska...
Rankingi nie graja, graja piłkarze, gdyby Pan pojechal do Helsingborga i pogrzebał w ich systemie transferowym to by Pan się nie zdziwił. Jeśli jest się klubem zawodowym wiele lat to co sezon się planuje. Plan nie był taki,żeby pożegnać 6 zawodników.
Celnie Pan zauważył ze nie ma szans na awans. Może warto w Szwecji postawić na młodych, Garyga, Juraszek?
Oni grali z Bilbao, Z Mariborem, z Lokomotiwem, pokazywali się z trudnymi rywalami. Garyga ma szanse, dla Juraszka za wcześnie.