Orest Lenczyk przed meczem z Koroną

Prezentujemy zapis konferencji prasowej z udziałem trenera Oresta Lenczyka. Na początku swojej wypowiedzi szkoleniowiec zasugerował, że jego kontrakt może nie zostać przedłużony.


 

Gramy z Kolporterem, który nie dał się ostatnio w Krakowie Wiśle, który miał zmieniać trenera, a nie zmienił, w Śląsku nie zmienili, a pewnie zmienią. Po ostatnim meczu jest status quo, czyli jesteśmy w miejscu, które jest jeszcze bezpieczne, ale również takie, po którym po najbliższym meczu możemy się trzymać jak za uchwyt w tramwaju.


Mamy szansę stoczyć tutaj później mecz z Wisłą, można powiedzieć dzisiaj „a czemu nie?” – Kolporterowi się udało nie przegrać, o stawkę nie tylko punktu (punktów), ale również wpływu na układ tabeli na górze. Ponieważ nikt sobie nie wyobrażał, że Legia czy Jagiellonia tak szybko odpuści, to być może po najbliższych kolejkach może się okazać, że ta góra również drgnie w kierunku takim, że nie tylko Wisła będzie miała szansę być najlepszą w kraju. Fajnie byłoby, gdyby jeszcze szansę miały co najmniej dwie drużyny – będą ciekawsze rozgrywki.


Schodząc na ziemię – pracowaliśmy ze wszystkimi zawodnikami, łącznie z Diazem i Spahiciem, przygotowując ich do najbliższego meczu. Lekki uraz ma Remek Jezierski, i nie wiem czy jest to sprawa jego za wczesnego wejścia do gry. Być może to, że uwierzyłem mu w to, że już się czuje bardzo dobrze miało wpływ na to, że wystąpił w ostatnim meczu. W dodatku jeszcze narażając go na uraz głowy, który nie jest niebezpieczny, ale miał też wpływ na to, że nie był takim zawodnikiem na jakiego liczyłem do przerwy.


Jesteśmy po dość głębokiej analizie ostatnich meczów, szczególnie tych na swoim boisku. Doskonale wiemy, że np. z Cracovią było 26, czy 27 strzałów na bramkę Cracovii, w ostatnim czasie było to nieporównywalnie mniej, ale uważamy, że te zmiany, które następowały międzyczasie również na pozycji obrony miały jakiś wpływ na to, że ten mecz z Widzewem był taki jaki był, chociaż nie można mieć pretensji od strony zaangażowania, ale mecz ten potwierdził, że jeżeli druzyna przyjezdna skupia się zdecydowanie na obronie, to mamy problem z atakiem pozycyjnym. Nie potrafimy grać konsekwentnie, spokojnie na środku boiska. Chcemy za wszelką cenę jednym kopnięciem do przody stworzyć sytuację bramkową, najczęściej się to nie udaje, a potem jest bieganina niemal całej drużyny i nakładania kilometrów, które potem niewątpliwie mają wpływ na szybkość poszczególnych zawodników do końca meczu.


To, że ostatni mecz się tak zakończył można również pomyśleć o tym, że to jakiś zbieg okoliczności, ale trzeba powiedzieć, że zawodnicy, szczególni zmiennicy bardzo chcieli nie przegrać tego meczu. Dywagacje „co by było gdyby mecz trwał jeszcze 15 minut” nie mają sensu bo mecz się skończył tak jak się skończył. Natomiast wynik i gra w tym meczu jest potwierdzeniem, że kolejna drużyna która przyjedzie nie przyjedzie tylko sobie pograć, a będzie walczyć, będzie chciała przerwać nasze „dokonania” w ostatnich meczach, a Korona ma takich zawodników (szczególnie jednego), który zwłaszcza na wyjeździe wie co zrobić z piłką. Edi Andradina jest piłkarzem, który potrafi nogą zrobić więcej, jak niejeden piłkarz ręczny ręką. Mam na myśli dokładność i korzyść dla drużyny z jego stałych fragmentów gry. Korzym, który już jednak jest doświadczonym, walecznym zawodnikiem w ataku, czyli oceniam, że w ofensywie Kolporter będzie groźniejszym zespołem.


Z kolei mam nadzieję, że Diaz wystąpi w tym meczu (odpukać, bo jeszcze są dwa treningi, oby nic mu się nie stało). Przypomina mi się wyjazd do Lecha Poznań, gdzie liczyłem, że też go wstawię na Lechu już. Troszkę to zmieni nasza grę – bardzo chciałbym, żeby tak było, bo Diaz jest piłkarzem, który umie grać z przodu jako napastnik. Jego cechy stawiają go w gronie tych napastników, z którymi się lubi grać, wie co zrobić z piłką, w sposób niekonwencjonalny skorzystać z piłki, z sytuacji, którą ktoś mu stworzy, czy sobie sam stworzy.


Wszystko wskazuje na to, że na prawą obronę wróci do składu Tadziu Socha. Czy od pierwszej minuty wystąpi Spahić tego jeszcze nie wiem. Analizujemy grę Mariusza na lewej obronie, nie ma aż tam takich negatywów, aby go wcześniej skreślać z gry w tym meczu. Co do dyspozycji pozostałych zawodników, to troszkę inaczej pracowaliśmy we wtorek i środę. Przede wszystkim dlatego, że mecze odbywają się w piątek, sobotę, niedziele, z Wisłą w czwartek i będzie to dla nas pewnym problemem jak rozplanować mikrocykl treningowy. A następny mecz gramy z Polonią w Warszawie w sobotę, czyli 10 dni w międzyczasie, to raczej trening brzucha, czy żołądka w czasie świąt.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.