Ostatni mecz normalności
fot.: Stadion Wrocław
Mija rok od potwierdzenia pierwszego przypadku koronawirusa w Polsce. Los chciał, że tego samego dnia Śląsk Wrocław rozegrał ostatni domowy mecz w przed-pandemicznej erze.
W innej rzeczywistości po roku od tego meczu o jego okolicznościach, przebiegu i wyniku mało kto by pamiętał. W zaplanowanej na pierwsze dni marca 2020 roku 25. kolejce ekstraklasy Śląsk podejmował Koronę Kielce, a spotkanie nie zapowiadało się szczególnie atrakcyjnie. Godzina 18:00 w środku tygodnia, zespoły w przeciętnej formie i ciągle mało wiosenna pogoda. Znamienne, że na trybunach pojawiło się wtedy raptem 6149 kibiców, czyli zdecydowanie mniej niż ustalane później pandemiczne limity. Rok później jednak nawet mecze takie jak ten wspomina się z rozrzewnieniem, a do rangi symbolu urasta nazwa ówczesnego rywala drużyny Vitezslava Lavicki.
Bez maseczek, dystansu społecznego i wszechobecnych środków bezpieczeństwa – dokładnie 365 dni temu na Stadionie Wrocław po raz ostatni było normalnie. Chociaż rano ministerstwo zdrowia oficjalnie potwierdziło pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce, ligowcy dokończyli jeszcze tę serię gier i rozegrali zaplanowaną na weekend następną. Później jednak ekstraklasa, podobnie jak wszystkie inne rozgrywki piłkarskie oraz sportowe w całej Europie zapadła w niespodziewany i niespotykany nigdy wcześniej stan przymusowego uśpienia.
Zielono-biało-czerwoni w ostatnim domowym meczu przed pandemią pozostawili po sobie niezłe wrażenie, choć nerwów nie brakowało. Prowadzenie Śląskowi w 43. minucie zapewnił Przemysław Płacheta, który skorzystał z precyzyjnego dośrodkowania Lubambo Musondy i mógł cieszyć się z pierwszego gola w karierze na Stadionie Wrocław. Dwadzieścia minut po zmianie stron niespodziewanie zawiódł Matus Putnocky, który wybił piłkę wprost do Erika Pacindy, a ten lobem doprowadził do wyrównania. Ostatnie słowo należało jednak do imiennika kielczanina Exposito, który niedługo po wejściu z ławki trafił głową i zapewnił Śląskowi wygraną 2:1.
Następny ligowy mecz na własnym boisku piłkarze Vitezslava Lavicki rozegrali dopiero 29 maja, a w obecności kibiców 25 czerwca. Kolejne covidowe fale szybko wymuszały jednak powrót do punktu wyjścia. Rychłego powrotu do pełnej normalności po roku od wybuchu pandemii w Polsce nie zapowiada nic.
Yerba mate. Egzotyczna i naturalna alternatywa dla kawy i energetyków!