Patent złocisto-krwistych


Czasy, kiedy Śląsk wbijał kielczanom siedem goli, minęły. W ekstraklasie nasi piłkarze z Koroną jeszcze nigdy nie wygrali. W sobotę też nie będzie o to łatwo, bo rywal to jedna z rewelacji początku rozgrywek. Kto się tego spodziewał przed inauguracją? Korona wiosną ledwo uratowała ligę, a teraz łata budżet jak może, w czym nie pomagają jej sympatycy, którzy Arenę Kielc odwiedzają w śladowych ilościach. Klub pozbył się piłkarzy tworzących kominy płacowe, zatrudnił taniego, niedoświadczonego trenera. Ale ryzyko póki co się opłaca. Chłopcy Leszka Ojrzyńskiego do Lecha i Śląska tracą punkt, meczu jeszcze nie przegrali.
Michał Zieliński tyleż niespodziewanie co godnie zastąpił Andrzeja Niedzielana, w dobrej dyspozycji jest także Maciej Korzym. Za plecami napastników grę kreuje Grzegorz Lech, który przejął rolę Ediego. Nikomu źle nie życzymy, ale fartownie dla WKS-u ten piłkarz w sobotę nie wystąpi z powodu urazu. Szkoleniowiec ma w odwodzie Jacka Kiełba, który powrócił na Ściegiennego, bo w Poznaniu nie przekonał do siebie Bakero. Ale to będzie raczej gracz na prawe skrzydło. W środku pola wiadomo, niezniszczalny Aleksandar Vuković. Nokaut z kolei zaliczył ostatnio Zbigniew Małkowski, ale po złamaniu nosa wrócił już do bramki. Przy stałych fragmentach gry trzeba będzie uważać na Pavola Stano, który nie raz zalazł nam za skórę, a w akcjach ofensywnych liczyć na niefrasobliwość Tadasa Kijanskasa.
Śląsk od wtorku przebywa na obozie w Spale. Trener Lenczyk zabrał tam 22 zawodników, więc czterech z nich zasiądzie na trybunach. Nie znamy jeszcze kadry meczowej, ale powinni to być Alexandre, Fojut i jeden z bramkarzy. Czy tym czwartym będzie Sebastian Mila? Kapitan WKS-u w sparingu z Piastem Żmigród doznał urazu mięśnia dwugłowego uda. Jeśli Roger nie wyjdzie na boisko od pierwszej minuty, swoją szansę otrzyma chyba Waldemar Sobota, który zastępował go w roli ofensywnego pomocnika w Rumuni czy w meczu z Arką na koniec zeszłego sezonu.
Wicemistrzowie Polski nie potrzebują słów otuchy, bo z pewnością wierzą w swoje umiejętności, ale niech ich wiarę w przełamanie złej passy z Koroną wzmocni... statystyka. Kielczanie są wysoko w tabeli dzięki skutecznej grze na wyjazdach, podobnie jak Śląsk. Tyle że to wrocławianie będą jutro gościem.
Arbitrem spotkania będzie Daniel Stefański z Bydgoszczy, który sygnał do rozpoczęcia gry da o godzinie 15.45. Z powodu zakazu wyjazdów, jaki został nałożony na kibiców Śląska, najchętniej oglądanymi programami telewizyjnymi w sobotnie popołudnie na Dolnym Śląsku będą kanały sportowe Polsatu i Canal+.