Pechowa siódemka Śląska
fot.: Paweł Kot
Tak złej serii w ekstraklasie zielono-biało-czerwoni nie mieli od grubo ponad dwóch lat. Śląsk przełamania bezskutecznie szuka już wiele tygodni, a nie zanosi się, by najbliższe tygodnie miały być dla niego łatwiejsze. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Śląsk remisując w niedzielę z Zagłębiem (0:0) nie tylko wydłużył najgorszą w ekstraklasie serię meczów bez zwycięstwa, ale i wyrównał swój najsłabszy wynik z ostatnich lat. Siedem kolejnych ligowych spotkań bez kompletu punktów zielono-biało-czerwoni po raz ostatni zanotowali na początku sezonu 2019/2020, gdy ich szkoleniowcem był Vitezslav Lavicka, a miejsce w tabeli było znacznie bardziej atrakcyjne niż dziś. Co również istotne, w trakcie tamtej serii Śląsk zanotował aż pięć remisów i raptem dwie porażki. W obecnych rozgrywkach… proporcje są dokładnie odwrotne, a wrocławianie w ostatnim czasie punktowali tylko ze wspomnianym Zagłębiem oraz wcześniej Górnikiem Łęczna (0:0). Przedłużająca się niemoc niebezpiecznie zmniejsza przewagę podopiecznych trenera Magiery nad strefą spadkową.
BRAK STARAŃ
Siedmiu meczów z rzędu bez wygranej Śląsk nie notował nawet, kiedy na początku kadencji Lavicki w rundzie wiosennej sezonu 2018/2019 musiał bronić się przed spadkiem – wtedy jego negatywna passa zatrzymała się na sześciu występach. Tak słaby jak teraz nie był też na ostatniej prostej pracy czeskiego szkoleniowca wiosną ubiegłego roku, dziś dosyć osobliwie wygląda wspomnienie, że poprzednik Jacka Magiery został zwolniony po raptem trzech meczach z rzędu bez zwycięstwa. Obecny Śląsk nie tylko zapomniał, jak smakuje smak kompletu punktów, ale i w kolejnych seriach gier jakby niespecjalnie starał się, by taki stan rzeczy zmienić. Ofensywna, atrakcyjna twarz wrocławian z początku trwającego sezonu dziś stanowi już zamierzchłą przeszłość, zespołowi Magiery pod bramką przeciwnika brakuje pomysłów, odwagi i nieszablonowości. Promykiem nadziei może być jedynie powrót Erika Exposito, który w niedzielę rozegrał pierwszy mecz w barwach Śląska po fiasku długo przygotowywanego transferu do Chin.
NIEMOC OD LISTOPADA
Tak długa seria bez ligowego zwycięstwa to oczywiście również nowość w bardzo krótkiej przecież trenerskiej karierze samego Magiery. Zielono-biało-czerwoni to trzeci klub prowadzony samodzielnie przez urodzonego w Częstochowie szkoleniowca, a w żadnym poprzednim nawet nie zbliżył się do podobnie złych wyników. W pierwszoligowym Zagłębiu Sosnowiec latem 2016 roku pracował krótko i w rywalizacji o ligowe punkty nie przegrał ani razu, a po przenosinach do Legii Warszawa na potknięcia nie miał czasu, bo stawką była spektakularna, ostatecznie udana pogoń za obroną mistrzostwa Polski. Dość powiedzieć, że Magiera przed przyjściem do Śląska w ekstraklasie nigdy nie miał serii bez zwycięstwa dłużej niż… dwa mecze, a pracę przy Łazienkowskiej zakończył po trzech kompletach punktów w czterech kolejkach. Pierwszej od 27 listopada wygranej wrocławianie w 24. kolejce poszukają właśnie na stadionie ustępującego mistrza Polski – ostatnim zespołem, którego pokonali pozostaje Stal Mielec (2:1).
Początek meczu Legia Warszawa – Śląsk Wrocław zaplanowano na poniedziałek 7 marca o godzinie 19:00.