Piasecki: Biegamy jak dzieci we mgle
fot.: Mateusz Porzucek
Napastnik Śląska Fabian Piasecki skomentował przegrany mecz 30. kolejki ekstraklasy z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (0:4). Naszą relację z klęski we Wrocławiu znajdziecie TUTAJ.
Jest jeden pozytywny moment tego fatalnego spotkania dla Śląska, Fabian przed chwilą na trybunie oddał koszulkę grupie dzieciaków z długim napisem „Piasecki”. To jacyś zaprzyjaźnieni fani?
Byli już ostatnio na meczu. Wtedy nie mogłem oddać koszulki, ale obiecałem dziewczynce, że zrobię to dzisiaj. Jak obiecałem, to musiałem oddać.
W wywiadzie przedmeczowym pytałem Piotra Tworka o to, by może zaryzykować i zagrać duetem Piasecki – Exposito w wyjściowym składzie, trener powiedział, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to wpuści. Rzeczywiście wszedłeś, ale w takim momencie, że można się od razu załamać. Widziałem, że próbowałeś, byłeś kilka razy poturbowany, ale za wiele z waszej współpracy nie wynikło. Zgodzisz się?
No nic nie wynikało, graliśmy o jednego mniej, gdzieś tam próbowaliśmy. Wiadomo, przeciwnik miał tak naprawdę wszystko pod kontrolą, szkoda, że w takich okolicznościach zagraliśmy z Erikiem razem, bo nie o to chodziło. Nie o to, żeby doprowadzać do takich momentów i wtedy grać dwójką napastników.
Potrafisz tak na zdrowy, chłopski, piłkarski rozum powiedzieć na gorąco co się dzieje w zespole? W poniedziałek z Wisłą Kraków (1:1) początek wyglądał bardzo podobnie, jak dzisiaj, gdyby goście wykorzystali jedną z kilku sytuacji do podwyższenia prowadzenia, to popłynęlibyście tym wiślackim nurtem. Wtedy potrafiliście się odbudować, mogliście wygrać. Dzisiaj was nie było na tym meczu.
Dokładnie, tak jak pan powiedział. Z Wisłą na początku to też wyglądało podobnie i dzięki Bogu, że tego nie wykorzystała. Tym razem Bruk-Bet był dla nas bezlitosny. Wychodzimy jacyś bojaźliwi, gadamy do siebie w szatni, nastawiamy się pozytywnie, a potem już na boisku biegamy jak dzieci we mgle.
źródło: Canal+