Pięć minut Kaźmierczaka

Podobnie jak kilka miesięcy temu, tak i w sobotnim pojedynku rezerw Śląska w Bolesławcu nie brakowało emocji. Tym razem kibice zgromadzeni na stadionie MOSRir-u obejrzeli jednak bramki i to aż trzy. Wrocławianie mogą mówić o dużym szczęściu, bo zwycięski gol dla WKS-u padł tuz przed końcowym gwizdkiem arbitra. Gospodarze objęli prowadzenie w 35 minucie po rzucie rożnym i celnej po główce Rajchela. Wrocławianie ambitnie walczyli o korzystny wynik i do ostatniej minuty próbowali odwrócić losy meczu i udało im się dopiąć swego. W 90 minucie presję wytrzymał Robert Kaźmierczak, który celnie uderzył z rzutu karnego, a kilka minut wcześniej napastnik Śląska doprowadził do remisu. „Kazik” ma już na swoim koncie 14 goli w IV lidze.


 

Wrocławianie na trudny teren do Bolesławca jechali bez wzmocnień z pierwszej drużyny, za to z dużą wolą walki. Gospodarze nie zamierzali jednak tanio sprzedać skóry i liczyli na zakończenie na 3 spotkaniach serii porażek. Przez pierwszy kwadrans meczu gra toczyła się głównie w środku pola, z czasem obu drużynom udało się częściej Gościć pod bramką rywala. Piłkarze Śląska próbowali uderzać z dystansu (Gawron, Rudolf, Kaźmierczak), zaś Trojana przetestowali Demczar, Rissmann, jednak golkiper nie dał się zaskoczyć. Bramkarz Śląska skapitulował jednak w 35 minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego dobrze w polu karnym znalazł się Rajchel. Odpowiedz wrocławian była niezwykle szybka i dwie minuty później po dośrodkowaniu Tarasiewicza głową piłkę do siatki posłał Biliński, jednak radość snajpera szybko ostudził arbiter, który dopatrzył się pozycji spalonej.

Gospodarze po objęciu prowadzenia oddali inicjatywę wrocławianom, wyczekując kontr. Piłkarze Śląska próbowali zaskoczyć Przykłotę (Kaźmierczak, Gul z wolnego, Rudolf, Biliński i Pędzich), ale szczęście sprzyjało gospodarzom. W 65 minucie po błędzie defensywy i podaniu Rudolfa przed szansą stanął Kaźmierczak, ale golkiper zdołał obronić jego uderzenie. Okazje na zdobycie bramki mieli także gracze z Bolesławca – w 73 minucie rajd prawą stroną przeprowadził Serkies i dośrodkował wprost do wbiegającego w pole karne Stańki, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie, ale piłkarz BKS-u strzelił wprost w dobrze wybiegającego Trojana. Wydawało się, ze gospodarze zdołają utrzymać korzystny wynik, jednak wrocławianie nie zamierzali się poddawać. Trener Urycz zdecydował się na bardziej ofensywne ustawienie z trzema obrońcami, a do boju posłał Janczaka i Wyszyńskiego. Chwilę po tych zmianach piłka poszybowała obok bramki po strzale Bilińskiego, ale kilkadziesiąt sekund później zatrzepotała w siatce, gdy celnie z dystansu uderzył Kaźmierczak. Zdobycie bramki zdekoncentrowało wrocławian, którzy pozwolili na rajd Stańce, ale w ostatniej chwili tę groźną akcję powstrzymał Gawron. W 90 minucie zaczepiony w polu karnym został Kaźmierczak, a arbiter bez wahania wskazał na 11 metr. Napastnik uderzył precyzyjnie i po chwili mógł odbierać gratulacje od całej drużyny.



BKS Bolesławiec – Śląsk II 1:2 (1:0)

Rajchel 35’ – Kaźmierczak 85’, 90’ (k.)



BKS Bolesławiec: Przykłota – Kumoś, Rajchel, Demczar, Nowak(68’ Krzywonos) – Rudyk, Mucha, Jasiński (70’ Stańko), Szymański – Serkies, Rissmann (68’ Halkowicz).



Śląsk II: Trojan – Tarasiewicz, Parada (84’ Wyszyński), Mróz, Gawron – Pędzich, Rudolf, Gul, Witkowski (41’ Frey (83’Janczak))– Bilińaski, Kaźmierczak.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.