Pierwszy dzień wiosny. Zapowiedź meczu z Ruchem

Wiosna przyszła a wraz z nią do Wrocławia wita Ekstraklasa. Choć są momenty, że jej oglądanie jest trudne (zwłaszcza kiedy chwilę wcześniej widziało się Premier League), to jednak jej pojawieniu zawsze towarzyszy ten specyficzny rodzaj podniecenia, które trudno wytłumaczyć. We Wrocławiu jest ona witana z jeszcze większym utęsknieniem. Śląsk dzieli 13 kolejek od tytułu Mistrza Polski.


 

Pierwszym rywalem w drodze po koronę będzie chorzowski Ruch. Oba zespoły przed tym spotkaniem są silne i zdrowe, aczkolwiek brutalne przepisy dotyczące żółtych kartek wykluczą z tego spotkania Szyndrowskiego, Zieńczuka i Sobotę. Oprócz tych absencji należy spodziewać się, że wszyscy inni zawodnicy będą do dyspozycji terenów Lenczyka i Fornalika.



Przed spotkaniem szkoleniowiec Chorzowian komplementuje Śląsk. Docenia wagę nowych nabytków Sląska i stwierdza, że Patrik Mraz zrobił na nim duże wrażenie jeszcze zanim pojawił się we Wrocławiu. Sam jednak nie narzeka, ciesząc się ze swojego bogactwa w ataku, zaś jedynym problemem jest pod nieobecność Zieńczuka brak zawodników lewonożnych. Dobrą dyspozycję zespołu chce potwierdzić w jutrzejszym spotkaniu.

Orest Lenczyk zaś w wypowiedziach jest dużo skromniejszy, widzi Śląsk w roli faworyta z powodu pozycji w tabeli, a nie z powodu siły. Podkreśla, że w składzie widzi sporo zawodników przeciętnych jak na polskie warunki, zaś obrona fotela nie będzie zadaniem łatwym. Cieszy za to powrót do zdrowia Sebastiana Mili po drobnym urazie, którego nabawił się na Cyprze.

Jak do tej pory bilans spotkań we Wrocławiu jest korzystny dla Śląska (13-9-8). Ogółem zaś w starciach obu drużyn minimalnie lepszy jest Ruch (20-19-22). Tyle, że ostatnie zwycięstwo Chorzowian miało miejsce w sezonie 2000/01. Od powrotu Śląska do Ekstraklasy w sezonie 2008/09, wrocławianie pięciokrotnie wygrywali i dwa razy zremisowali. Bilans na Oporowskiej to 3-1-0.

Spotkanie poprowadzi Paweł Gil z Lublina. Po raz pierwszy zagwiżdże punkt 18. Ci, którzy nie boją się zimy będą mieli okazję obejrzeć meczu na szczycie. Na komplet tym razem się nie zanosi, co nie zmieni faktu, że rąk i gardeł starczy na godną oprawę. Bo nadal będzie to -krotność publiki z Oporowskiej. Oby wyniki Śląska za tym nadążyły.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.