Pierwszy sparing na remis

Pierwszy sparing już za nimi. Piłkarze Śląska zremisowali w Kluczborku z Termalicą Bruk-Bet Niecieczą 2:2. Gole dla wrocławian strzelali Johan Voskamp i Cristian Diaz.


 

Obaj trenerzy wystawili na to spotkanie po dwie różne jedenastki. Trener Orest Lenczyk pozwolił odpocząć pięciu swoim zawodnikom. Na boisku nie pojawili się: Sebastian Mila, Dariusz Sztylka, Przemysław Kaźmierczak, Waldemar Sobota i Łukasz Gikiewicz. Tuż po bardzo intensywnym, kilkudniowym obozie w Spale, gdzie wrocławian czekała duża dawka ostrych treningów zafundowanych przez trenera Lenczyka, wynik sparingu nie był sprawą pierwszorzędną.

Na początku meczu inicjatywę niespodziewanie przejęła drużyna prowadzona przez Dusana Radolskiego. Podopieczni słowackiego trenera dwa razy groźnie zaatakowali na bramkę, w której przez pierwsze 45 minut stał Rafał Gikiewicz. Najaktywniejszym zawodnikiem w pierwszej połowie był Łukasz Madej. Po skrzydłowym Śląska zupełnie nie widać było zmęczenia. Madej szarżował po lewej stronie, a jak trzeba było, to brał na siebie ciężar rozgrywania. Ten sam piłkarz zapoczątkował pierwszą groźną akcję wrocławian. Po jego podaniu piłka trafiła do Marka Wasiluka. Stoper Śląska uderzył płasko z 25 metrów i po chwili wszyscy zaczęli bić brawo. Niestety okazało się, że piłka przeleciała minimalnie obok słupka i zatrzymała się na siatce za bramką.

Fatalny błąd Michała Budki w 39. minucie na gola dla Śląska zamienił Johan Voskamp. Bramkarz pierwszoligowca z Niecieczy po strzale Roka Elsnera odbił piłkę przed siebie i błyskawicznie zjawił się przy niej Holender i wpakował ją do bramki. Rywale doprowadzili do remisu 20 minut po przerwie. Piotr Ceglarz zabrał się z piłką w kierunku bramki Kelemena, dobiegając pod pole karne zdecydował się na płaski strzał przy samym słupku, nie dając szans słowackiemu golkiperowi. Śląsk ponownie wyszedł na prowadzenie w 69. minucie. Jeden z obrońców Niecieczy naciskany przez Jarosława Fojuta we własnym polu karnym wybił piłkę, ale tak niefortunnie, że ta spadła pod nogi Cristiana Diaza. Argentyńczyk przyłożył nogę i pięknym, technicznym strzałem pokonał bramkarza przeciwników. Mimo, że był to mecz towarzyski, tempo rozgrywania akcji mogło się podobać. Nikt nie może powiedzieć, że było to nudne spotkanie, w którym niewiele się działo. Grupa kibiców zgromadzonych w Kluczborku obejrzała tego dnia jeszcze jednego gola. Kilkanaście metrów od bramki Kelemena znalazł się niepilnowany Karol Piątek, który mocnym, płaskim uderzeniem zapewnił swojej drużynie remis z liderem Ekstraklasy.

Szkoleniowiec wrocławian sprawdził w tym meczu dwóch nowych piłkarzy WKS-u, Patrika Mraza i Dalibora Stefanovicia. Trudno ocenić ich dokładnie po 45 minutach gry. Na pewno rzuciło się w oczy, że obydwaj dysponują niezłą szybkością, są dość kreatywni i… lubią dryblować. Mraz po meczu sam przyznał, że jego atutem jest właśnie technika i odpowiada mu styl gry, jaki preferuje Śląsk.

Sobotnim meczem Śląsk rozpoczął serię sparingów przed rundą wiosenną. Już w najbliższą środę podopieczni trenera Lenczyka rozegrają aż dwa mecze kontrolne. Pierwszym przeciwnikiem WKS-u będzie KS Polkowice (mecz w Dzierżoniowie), drugim Slezsky Opava (Nowa Ruda).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.