Piłkarze Śląska po meczu


Zapraszamy do zapoznania się z wypowiedziami Dariusza Pietrasiaka, Waldemara Soboty i Mariusza Pawelca po meczu Cracovia - Śląsk Wrocław.
Dariusz Pietrasiak: Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo i ważne 3 punkty. Tak też się stało. Cracovia od początku sezonu nie wygrała meczu i bardzo chciała przełamać tę niemoc. Spodziewaliśmy się więc, że czeka nas trudne spotkanie. Znaliśmy jednak swoją wartość i wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać. Kluczem do zwycięstwa była konsekwencja w grze i wykorzystanie umięjętności wszystkich zawodników. Dziś trener zdecydował się na inne ustawienie personalne w defensywie i okazało się ono skuteczne, bo nie straciliśmy bramki. Do momentu zdobycia gola graliśmy lepiej, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, Cracovia starała się zaskoczyć nas z kontry. W pierwszej połowie mieliśmy sytuacje, które mogły zakończyć się bramką. W drugiej miała taką Cracovia, ale Marian świetnie się zachował.
Waldemar Sobota: Nie uważam się za bohatera, na takie miano zasłużyła cała drużyna. Zagraliśmy dobre spotkanie i bramka była kwestią czasu. W pierwszej połowie dominowaliśmy, ale nie udało się zdobyć gola. W drugiej części dopieliśmy swego i cieszymy się z 3 punktów. Zagraliśmy mądrze i wyczekaliśmy przeciwnika. Mimo niewykorzystanych szans w pierwszej połowie cierpliwie budowaliśmy akcje dalej i to zostało wynagrodzone. W szatni rozmawiałem o sytuacji bramkowej z Łukaszem Madejem. Obaj zgodziliśmy się, że Łukasz podał mi trochę za mocno. Gdyby piłka była zagrana lżej i troszkę bardziej do przodu, to znalazłbym się w sytuacji sam na sam i nikt by mi nie przeszkodził. Troszkę piłka mi uciekła, musiałem ją gonić, potem jeszcze minąć przeciwnika. Ten czubkiem palców zdołał zablokować futbolówkę i niestety nie było bramki. Później Wojtek tak wypiąstkował piłkę, że ta wpadła mi pod nogi. Uderzyłem ją i po małym rykoszecie piłka wpadła do bramki. To cieszy. Pozwoliliśmy sobie na dwie porażki, a nie powinniśmy. Wierzyliśmy jednak we własne możliwości i pokazaliśmy dzisiaj, że są one wysokie i możemy wygrać z każdym. W tej lidze nie ma łatwych przeciwników. Cracovia ma duży potencjał i na to ostatnie miejsce nie zasługuje. Mecz z Lechem będzie ciężki, rywal strzela dużo bramek. Jeśli zagramy na miarę swoich umiejętności, to nie jesteśmy jednak na straconej pozycji.
Mariusz Pawelec: Przede wszystkim cieszy mnie to, że zagraliśmy na zero z tyłu. Od oceniania mojej gry są trenerzy. Gdy dowiedziałem się, ża zagram w pierwszym składzie chciałem wyjść na boisko i pokazać, że mogę być alternatywą i walczyć o mniejsce w składzie. Także zaangażowaniem i walką udowodnić, że warto na mnie stawiać. Po wejściu na murawę Amira zostałem przesunięty na prawą stronę, ale nie miało to dla mnie znaczenia. Jestem zawodnikiem prawonożnym. Kluczem do zwycięstwa była cierpliwość. Na boisku widać było, że chcemy wygrać, ale mądrze. Tak, aby nie nadziać się na kontrę i niepotrzebnie stracić bramkę. Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa. Taktyka bronienia całą drużyną przyniosła efekt w zeszłym sezonie i teraz też ją często stosujemy. Gdy cały zespół pracuje w defensywie, wtedy na pewno uda się stworzyć jakieś sytuacje w ofensywie.