Piłki nie będą wymówką
Zapis konferencji prasowej z trenerem Śląska, Orestem Lenczykiem, przed czwartkowym rewanżowym spotkaniem w II rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej. Czy pamięta poprzednią wizytę w Dundee?
Nie spodziewałem sie złośliwego spotkania na poczatek (uśmiech).
Stadion się zmienił?
Wszedłem dopiero. Nie byłem na płycie, ale ogladając mecze z wiosny, to niewiele sie zmienił.
Na ile procent gotowy do gry jest Cristian Diaz?
Decyzję w sprawie jego występu podejmie lekarz tuż przed meczem.
Ma Pan jakiś plan awaryjny w razie jego absencji?
Mam dwie możliwości jeszcze w razie niewystąpienia Diaza od pierwszej minuty, ale naprzód się o tym dowiedzą zawodnicy.
Ma Pan przygotowane różne taktyki czy tylko warianty personalne.
My jesteśmy na etapie realizacji taktyki z zawodnikami, którzy są w klubie. Ponieważ w ostatnich kilku miesiącach zmieniło się 4-5 zawodników, staramy się nie burzyć tego, co było dobre, ale kontynuować tę taktykę, która dała nam wicemistrzostwo. Jutro jest jednak mecz klubowego pucharu Europy i w związku z tym i troszkę personalnie i troszkę taktycznie przewidujemy zmiany.
Podróż była ciężka, będzie to miało wpływ na mecz?
Podroż była niełatwa z uwagi na to, że musieliśmy wcześnie rano udać się w drogę, samolot miał międzylądowanie w Dusseldorfie, w podroży byliśmy prawie 8 godzin. Czy będzie to miało wpływ? Nie wiem, mecz pokaże. Ale uważam, że przylecieliśmy na tyle wcześnie, że teraz zawodnicy mają czas 2-3 godziny odespać poprzednią noc, a jutro odpocząć cały dzień. Nie sądzę, żebyśmy mieli po meczu bez względu na wynik narzekać, że podróż miała wpływ na wynik. Byłoby to szukanie wymówki i mam nadzieję, że piłki też nie będą powodem, żeby narzekać.
Był Pan kiedyś w Szkocji również przy okazji meczu Wisły Kraków z Celtikiem Glasgow Jocka Steina w Pucharze UEFA.
Jock Stein to legenda szkockiej piłki, z którą miałem przyjemność rozmawiać aż 3 dni. Jako młody trener byłem nim zafascynowany. Pamiętam, jak przedstawił mi na korytarzu Kenny`ego Dalglisha i powiedział, że to będzie wspaniały piłkarz. Pamiętam to doskonale, bo wyeliminowaliśmy wielki Celtic, który parę lat wcześniej wygrał Puchar Mistrzów.
Media szkockie sugerują, że Śląskowi będzie łatwiej strzelić gola na wyjeździe niż u siebie?
Nie wiem, czyja to opinia. Być może to opinia z rozgrywek polskiej ligi, ale to jednak są puchary. Ja uważam, że wynik jutrzejszego meczu jest sprawą otwartą. Podobnie jak Dundee United, i my wierzymy, że Śląsk przejdzie do następnej rundy.
Opinia trenera Dundee United na temat polskich piłek Pana zaskoczyła?
Tak. Nie wiem, dlaczego tak powiedział. Nie sądzę, żeby były za duże czy za małe. Był obserwator i sędziowie, którzy uznali, że waga również jest właściwa. Żeby była sprawa jasna: nie tylko polska liga gra tymi piłkami.
Trener wspomniał, że jego piłkarze nie byli przyzwyczajeni do tych piłek.
Prawdopodobnie powtórzę to po menedżerze po meczu, bo my też będziemy grali tymi pilkami.
Dzisiejszy trening przeprowadzicie piłkami, którymi jutro bedziecie grać?
Tak. To obowiązek klubu, który przyjmuje gości, żeby takie piłki zapewnić.
Jak procentowo ocenia Pan szanse Śląska na awans w tym momencie?
Jestem synem profesora matematyki, znam się na procentach, ale w piłce nożnej można popełnić gafę typując wynik, również procentowo. Prawdopodobnie kibice Dundee United uważają, że na 99% ich drużyna wygra, a nasi kibice, że na 99% Śląsk Wrocław.
Na meczu będzie 1000 polskich kibiców z Wielkiej Brytanii, cieszy to Pana?
Bardzo.