Plus i minus zeszłego tygodnia
Zmiany, zmiany, zmiany... jak widać Slasknet zmienia się z dnia na dzień. Dziś oddany został nowy układ strony tak, aby lepiej się Wam czytało newsy na stronie. Dziś rusza również nowy cykl artykułów zatytułowany "Plus i Minus zeszłego tygodnia". Serdecznie zapraszamy do lektury. PLUS:
Największą radość wśród fanów Śląska wywołała podana w weekend informacja, że Zygmunt Solorz rozpoczął wykupywanie akcji klubu. Oznacza to, że zapowiadana od wielu miesięcy inwestycja najbogatszego (według rankingu magazynu „Forbes”) Polaka we wrocławski klub przeszła ze sfery marzeń do rzeczywistości.
Solorz na początek kupił pakiet akcji Śląska należący do biznesmena, Andrzeja Mazura. Docelowo, właściciel Polsatu ma objąć 90 procent udziałów w klubie. Wiadomo też, że Solorz ma solidnie rozpieszczać swoją piłkarską wisienkę w biznesowym torcie. Śląsk ma dysponować budżetem rzędu 80 milionów złotych, co uczyni go najbogatszym polskim klubem. Na wrocławską ekipę ma pracować między innymi centrum handlowe, które powstanie przy budowanym na Maślicach nowym stadionie. Za kredyt na budowę wielkiej galerii ma poręczyć właśnie Solorz.
Władze Wrocławia, do których obecnie należy Śląsk, negocjacje z Zygmuntem Solorzem prowadziły zupełnie inaczej, niż rozmowy ze Zbigniewem Drzymałą. Rok temu wieść o inwestycji w klub wywołała potężne kontrowersje i sprawiła, że planowana fuzja Śląska z Groclinem stała się sprawą ważną nawet na szczeblu politycznym. Układanie biznesplanu z Solorzem przebiegało w innej, spokojniejszej atmosferze. Nie było hurraoptymizmu, szumnych deklaracji i pewnego popychania Śląska na siłę do przodu. Postawiono na rozwój ewolucyjny, a nie rewolucyjny. Taki obrót spraw cieszy i pozwala wierzyć, że za kilka lat Śląsk będzie siłą trzęsącą polską ligą i zespołem dobrze radzącym sobie także na europejskich arenach.
MINUS:
Po efektownej wygranej nad Polonią Bytom we Wrocławiu spodziewano się, że Śląsk bez problemu rozprawi się w Wodzisławiu Śląskim z miejscową Odrą. Niestety, piłkarze Ryszarda Tarasiewicza wracali do domu z poczuciem niedosytu. Szkoda, bo okazja na dogonienie warszawskiej Polonii była wyborna, a tak – „Czarne Koszule” nadal plasują się na czwartej pozycji w tabeli.
Odra okazała się być rywalem niewygodnym. Przy odrobinie szczęścia to piłkarze Ryszarda Wieczorka mogli zgarnąć trzy punkty. Na szczęście w końcówce błysnął Wojciech Kaczmarek, który wybronił rzut karny. Dzięki interwencji „Kaczmara”, Śląsk wrócił do Wrocławia bogatszy o punkt. Teraz wrocławianie podejmą warszawską Polonię. Po tym meczu wrocławianie mogą przeskoczyć w tabeli rywala ze stolicy. Trzeba jednak to spotkanie wygrać. Tym bardziej szkoda więc straconych w Wodzisławiu dwóch „oczek”. Gdyby Śląsk przywiózł komplet punktów, zyskałby przed meczem z Polonią spory komfort psychiczny. W obozie rywala za spokojnie jednak nie jest, z posady zwolniono trenera Jacka Zielińskiego i możliwe, że przysłowie „co się odwlecze, to nie uciecze” sprawdzi się i tym razem, a Śląsk wreszcie dogoni Polonię.