Plus i minus zeszłego tygodnia

Pierwsza bramka w „seniorskim” Śląsku Kamila Bilińskiego i awans do półfinału Pucharu Ekstraklasy to najważniejsze wydarzenia ubiegłego tygodnia w zespole Ryszarda Tarasiewicza. Premierowe trafienie „Bili” to bez wątpienia spory plus, za to potyczki z chorzowianami na twardego plusa nie zasłużyły. I nie zmienia tego nawet awans Śląska do kolejnej rundy PE.


 

21-letni Biliński to wychowanek Śląska i jednocześnie największa nadzieja fanów wrocławskiej ekipy. Popularny „Bila” w tym sezonie świetnie radzi sobie w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy, mając w dorobku aż 17 goli. Wielu obserwatorów upatruje w Bilińskim przyszłego asa ataku Śląska. Na razie jednak młodego napastnika czeka walka o stałe miejsce w pierwszym zespole. Dotychczas o zaufanie trenera Tarasiewicza musiał solidnie powalczyć. „Bila” w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Ekstraklasy pokazał, że warto dawać mu więcej okazji do gry. Zaprezentował bowiem „snajperski nos”, przymierzając precyzyjnie z dystansu i posyłając piłkę do siatki Ruchu Chorzów.

Kamil Biliński to bez wątpienia melodia przyszłości Śląska. Miejmy nadzieję, że młody napastnik nie zmarnuje – jak wielu graczy przed nim – swojego talentu i wbije się do pierwszego składu wrocławskiej ekipy, ba – może nawet stanie się jej ważnym punktem. Bilińskiego na razie czeka sporo ciężkiej pracy i litry wylanego na treningach potu, ale warto wierzyć, że wychowanek klubu z Oporowskiej wejdzie na stałe do talii trenera Tarasiewicza.

Kolejnym ważnym dla Śląska wydarzeniem był ćwierćfinałowy dwumecz Pucharu Ekstraklasy, w którym wrocławianie zmierzyli się z Ruchem Chorzów. Batalię ze śląską ekipą Śląsk zakończył owocnie, awansując do kolejnej rundy. Teoretycznie więc należy to zaliczyć piłkarzom Ryszarda Tarasiewicza na plus. Zwycięzców się przecież nie sądzi.
Sęk w tym, że przy awansie Śląska palce maczał tak zwany fuks. Śląsk przegrał przecież mecz u siebie 1:2 i tylko dzięki gapiostwu kierownika chorzowian, który przeprowadził nieprzepisowe zmiany zawodników, zaliczył w tym meczu wygraną walkowerem. Co prawda w Chorzowie Śląsk wygrał 1:0, ale gdyby wynik pierwszej potyczki pozostał w mocy, wrocławianie z Pucharem Ekstraklasy by się pożegnali.

Przy całym szacunku dla piłkarzy Ruchu, Śląsk jest zespołem zdecydowanie lepszym. Widać to było choćby w poniedziałkowym meczu na Stadionie Śląskim, kiedy wrocławianie na tle „Niebieskich” prezentowali się wybornie. Jeśli zespół Ryszarda Tarasiewicza reklamowany jest jako ekipa, która walczy o mistrzostwo Polski, takie wpadki jak ta z chorzowianami nie powinny się zdarzać. Nawet w rozgrywkach o Puchar Ekstraklasy. Śląsk to firma, a wpadek takich jak porażka w Pucharze Polski z Nielbą Wągrowiec w tym sezonie już dość.

Kierownikowi Ruchu działacze Śląska powinni wysłać chyba butelkę dobrego whisky. Piłkarzy zaś czeka batalia w półfinale z Arką Gdynia. Pojedynek to szczególny i ze względu na kibiców, i sportowo. Byłoby dobrze, gdyby Śląsk pokazał w potyczkach z gdynianami, że wrocławski walec działa i przejdzie każdego, kto stanie mu na drodze.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.