Plus i minus zeszłego tygodnia
Awans do finału Pucharu Ekstraklasy na plus, remis w praktycznie wygranym meczu ligowym z Arką Gdynia na minus - to bilans minionego tygodnia w wykonaniu piłkarzy Śląska Wrocław. Indywidualne wyróżnienie wędruje zaś do Sebastiana Dudka, a na minus oceniamy fatalny występ Jarosława Fojuta w sobotnim meczu. Od razu podkreślamy jednak, że w przeciwieństwie do wielu rozpalonych głów domagających się wręcz wyrzucenia młodego stopera ze Śląska, my palić go na stosie nie zamierzamy. PLUS
Miniony tydzień Śląsk spędził nad Bałtykiem i rozegrał dwa mecze z Arką Gdynia. O ligowym remisie nie ma co wspominać. Weekendowa potyczka na pewno nie zostanie w dobrej pamięci zespołu. Bardzo cieszy za to awans naszych graczy do finału Pucharu Ekstraklasy. Jeszcze bardziej cieszy zaś to, że w meczu o trofeum Śląsk zagra z Odrą Wodzisław, która z całą pewnością leży w zasięgu możliwości wrocławian. Do finałowej potyczki można więc podejść z wielką wiarą w zwycięstwo graczy Ryszarda Tarasiewicza. Czy Śląsk zdobędzie pierwsze trofeum od 1987? Bardzo możliwe, że tak. Gdyby tak się stało, będzie to pyszne zwieńczenie całkiem udanego sezonu Śląska.
Indywidualnego plusa przyznajemy tym razem Sebastianowi Dudkowi. Pomocnik Śląska w sobotnim meczu z Arką był jasnym punktem zespołu, co zauważyli dziennikarze. Efekt? Trzecia nominacja dla piłkarza Śląska do jedenastki kolejki w magazynie Liga +.
MINUS
Minusa Śląsk otrzymuje za kiepski efekt wyprawy do Trójmiasta. Porażka w PE i remis w lidze z Arką Gdynia nijak naszym piłkarzom chluby przynieść nie może. Zacznijmy od przegranej w meczu półfinałowym Pucharu Ekstraklasy. Teoretycznie, czytelnicy mogą zarzucić nam niekonsekwencję. No bo jak to – za awans do finału chwalimy, ale za porażkę w półfinale w łeb walimy? Albo się chwali i przymyka oko, albo nie, powiedzą pewnie niektórzy.
Wydaje się jednak, że takie argumenty trudno przyjąć z prostego powodu: Śląskowi po prostu nie wypada przegrywać czy remisować z takim zespołem, jak Arka. Gdynianie w pierwszym meczu 1/2 finału PE nie pokazali nic i dostali tęgie lanie, a z kolei w pierwszej połowie sobotniego meczu Ekstraklasy zamiast piłkarzy Arki ktoś mógłby ustawić na boisku 11 strachów na wróble i ubrać je w koszulki gdynian. Efekt byłby podobny. Jak więc można się godzić z faktem, że Śląsk traci punkty z takim słabeuszem?
Indywidualny minus wędruje na konto Jarosława Fojuta, którego dwa błędy kosztowały Śląsk wygraną w Gdyni. Młody stoper w sobotnim meczu ewidentnie się nie popisał i w drodze do Wrocławia miał o czym myśleć. Tym bardziej, że i w poprzednich spotkaniach zdarzały mu się nonszalanckie zagrania, które szczęśliwie nie obracały się przeciw niemu.
Minus dla Fojuta jest jednak tylko symboliczny. Dalecy jesteśmy od wieszania psów na tym piłkarzu. Fojut jest, jakby nie patrzeć, graczem mało doświadczonym i ciągle perspektywicznym, który do niedawna prawie w ogóle nie grał. Tymczasem po jego zimowym transferze do Wrocławia i rozgłosie, jaki mu nadano, można było odnieść wrażenie, że do Śląska trafił ktoś w rodzaju Carlesa Puyola. Perła prawdziwa, na której ślepi angielscy trenerzy się nie poznali. To zaś oczywista bzdura.
Fojut pewnie będzie żelaznym punktem defensywy Śląska, ale do tego trzeba ogrania i doświadczenia, słowem – czasu. Wszelkim rozpalonym głowom, które osądzają młodego stopera nawet o sprzedanie meczu, zalecamy więc długi zimny prysznic. Błędów nie popełniają tylko ci, którzy nic nie robią, za to czasem milczenie jest złotem.