Plusy i minusy meczu z Araratem
fot.: Krystyna Pączkowska / slaskwroclaw.pl
Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Araratem Erywań (4:2)? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.
PLUSY MECZU
Erik Exposito
Hiszpan nie zawsze musi zdobywać bramki, by zasłużyć na pozytywną ocenę. Exposito w drugiej połowie wczorajszego meczu w Giumri popisał się dwiema asystami, a jego zdolność wypatrywania dobrze ustawionych partnerów otworzyła drogę do zwycięstwa. W pierwszej sytuacji, napastnik Śląska świetnie obsłużył Fabiana Piaseckiego, co pozwoliło szybko zdobyć bramkę na 2:1, a w drugiej kapitalnie znalazł Roberta Picha, który postawił kropkę nad i. Exposito w zielono-biało-czerwonych barwach przyzwyczaił do irytującej chimeryczności – to, że nie zawiódł w ważnym meczu europejskich pucharów mocno jednak działa na jego korzyść. Z pewnością nie umknie także uwadze klubów zainteresowanych transferem Hiszpana, choć trener Jacek Magiera jeszcze tydzień temu zapewniał, że nie spodziewa się żadnych uszczupleń kadry.
Robert Pich
Trafiał przy okazji poprzedniej europejskiej przygody Śląska w sezonie 2015/2016 i trafia również teraz. Gdyby zakończył ten mecz bez bramki, postawilibyśmy go pod pręgierzem za zmarnowanie wymarzonej okazji w pierwszej połowie. Pich w Giumri ostatecznie strzelił jednak dwa gole, co zdecydowanie przybliżyło wrocławian do awansu i pozwoliło puścić w niepamięć jego wcześniejszą nieskuteczność. Trener Jacek Magiera względem Słowaka jest zupełnie inny niż Vitezslav Lavicka – nie daje mu dziesięciu szans z rzędu w podstawowym składzie bez zorientowania się, że ten je koncertowo marnuje. Pich już nieraz pokazał, że podrażniony jest najlepszy, a szkoleniowcowi Śląska właśnie o taką reakcję chodziło, po tym jak w ubiegłotygodniowym rewanżu z Paide (2:0) nie znalazł dla niego miejsca w wyjściowej jedenastce.
Wojciech Golla
Przede wszystkim bardzo dobrze wywiązywał się ze swoich zadań w defensywie, czego prawdziwą wizytówką było idealne wygarnięcie piłki spod nóg Mory Kone w jednej z akcji drugiej połowy. Poza tym, Golla wykazał się jednak pod bramką przeciwnika, a jego trafienie na 1:0 po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w końcowym rozrachunku dwumeczu może okazać się kluczowe. Stoper Śląska wraca do równowagi i nabiera pewności siebie po grubo ponad półrocznej przerwie od grania spowodowanej kolejną ciężką kontuzją kolana w krótkim czasie. Golla wywalczył sobie podstawowy skład u Jacka Magiery i nie widać, że ostatnie mecze poprzedniego sezonu rozegrał pod koniec października. Szkoleniowiec Śląska póki co nie może narzekać na jego dyspozycję, a dodatkowo może być spokojny o systematyczną naukę przesuniętego akurat bliżej własnej bramki Szymona Lewkota.
MINUS MECZU
Łatwo tracone gole
Skuteczność zaprezentowana przez czwartą drużynę ekstraklasy w Armenii cieszy, jednak wynik mógł być zdecydowanie bardziej okazały, gdyby nie łatwość, z jaką gospodarze trafiali do polskiej siatki. Ararat na 1:1 trafił za sprawą złego wyjścia Michała Szromnika po dośrodkowaniu z kornera, a na gola kontaktowego w końcówce pozwolił mu Victor Garcia. Podobna beztroska pod własną bramką w konfrontacji z silniejszym przeciwnikiem mogłaby się okazać dla niego wodą na młyn, z mistrzem Armenii na szczęście udawało się szybko odpowiadać. Pamiętajmy też, że nie wszystkie defensywne błędy od razu przynosiły efekt w postaci traconych bramek. Jeżeli jednak Śląsk myśli o spokojnym rewanżu w najbliższy czwartek, a później będzie chciał się realnie bić o awans do 4. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy, takich sytuacji, jak wczoraj w Giumri zdecydowanie musi się wystrzegać.
WYDARZENIE MECZU
Duet napastników
Po tym, jak z powodu kontuzji odniesionej jeszcze we Wrocławiu trenerowi Jackowi Magierze wypadł Mark Tamas, ten po ostatnim przedmeczowym treningu podjął ciekawą decyzję o wystawieniu dwójki napastników. Opiekun zielono-biało-czerwonych nie silił się na poszukiwania dziwacznych rozwiązań – na wyjazdowy mecz z niewygodnym przeciwnikiem rzucił w ofensywie wszystko, co miał najlepsze i za to należą mu się brawa. W efekcie widzieliśmy dobrą współpracę Exposito z Piaseckim, a także cztery zdobyte bramki, co w historii występów Śląska w europejskich pucharach wydarzyło się do wczoraj tylko raz (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ). Przed szkoleniowcem czwartej drużyny ekstraklasy ciekawy czas. Już za dwa dni pierwszy ligowy mecz z Wartą Poznań, a przewidzenie, w jaki sposób swoim składem będzie chciał rotować Magiera stanowi nie lada wyzwanie.