Plusy i minusy meczu z Bruk-Betem

Plusy i minusy meczu z Bruk-Betem

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po sobotnim spotkaniu z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (3:4)? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUS MECZU

Adrian Łyszczarz

22-letni pomocnik długo musiał czekać na swojego pierwszego gola w ekstraklasie, po miesiącach odgrywania pierwszoplanowej roli w drugoligowych rezerwach Śląska, wreszcie jednak dopiął swego. Łyszczarz na boisku w Niecieczy spędził nieco ponad kwadrans, jednak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w nieoczywistych sytuacjach i wydawało się, że to jemu przypadnie tytuł bohatera zielono-biało-czerwonych. Jego trafienia ostatecznie nie wystarczyły do uniknięcia porażki, ale piorunujące wejście Łyszczarza może wywołać pozytywny ból głowy u trenera Jacka Magiery przed następnym meczem ligowym z Jagiellonią. Po trzech porażkach w czterech ostatnich kolejkach zmiany wydają się niezbędne, odpowiednie zagospodarowanie lidera zespołu Krzysztofa Wołczka powinno przynieść ekstraklasowemu Śląskowi sporo korzyści.

MINUSY MECZU

Diogo Verdasca

Porażki w Niecieczy spokojnie można było uniknąć, gdyby to Portugalczyk zachował się lepiej w kluczowej akcji meczu. W ósmej minucie doliczonego czasu gry Verdasca zupełnie zgubił z radarów Mateusza Grzybka we własnym polu karnym, a ten w niezwykłych okolicznościach zapewnił komplet punktów Bruk-Betowi. Błąd kolegi ze środka obrony starał się jeszcze naprawić doskakujący Victor Garcia, na skuteczną interwencję było już jednak za późno i Michał Szromnik mógł tylko wyjąć piłkę z siatki. Poza tym Verdasca w Niecieczy zanotował najwięcej strat spośród wszystkich obrońców Śląska, wygrał niewiele ponad połowę wszystkich pojedynków, a z pewnością nie wprowadzał spokoju w poczynania formacji defensywnej. Przed feralną podróżą do maleńkiej podtarnowskiej wsi wrocławianie w tym sezonie ekstraklasy stracili zaledwie osiem wyjazdowych bramek – tylko w sobotnie popołudnie dołożyli połowę z tego, to niewiarygodne!

Obrona

Verdasca zasłużył na indywidualne wyróżnienie, bo zawiódł w najważniejszej akcji meczu 13. kolejki, na tle ofensywnych piłkarzy Bruk-Betu równie blado wypadki jednak jego koledzy ze środka obrony Wojciech Golla i Szymon Lewkot. Śląsk w Niecieczy wyglądał pod własną bramką tak źle, jakby wpadł w pułapkę myślenia „przecież i tak nic nam się nie może stać, gramy z dołującym Bruk-Betem”. Słoniki wyczuły swoją szansę i zdobyły cztery bramki, co stanowi nie tylko ich najlepszy wynik w trwających rozgrywkach, ale również… całej historii ekstraklasowych występów (ten sezon jest ich czwartym). Zielono-biało-czerwoni pozwalali beniaminkowi na zaskakująco dużo, przez co kończą październik w wyjątkowo podłych nastrojach, a ich dystans do ścisłej czołówki zaczyna niepokojąco rosnąć. Przegrana w Niecieczy sprawia, że zwycięstwo przywiezione tydzień temu z Reymonta traci wartość – trzy punkty w tym małopolskim dwumeczu to był przecież chyba plan minimum.

Porażka (nie) przez sędziów

Trener Jacek Magiera ciągle pracuje w Śląsku zbyt krótko, by jednoznacznie ocenić w którym kierunku podąża rozwój jego drużyny, jedną rzecz można już jednak odnotować bez żadnych wątpliwości. Opiekun zielono-biało-czerwonych znacznie częściej niż w czasach Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec komentuje pracę sędziów, bez jego uwag na temat decyzji kontrowersji nie może się odbyć praktycznie żadna konferencja prasowa, a sam Michał Probierz przy Magierze w tym sezonie to potulny baranek. Szkoleniowiec wrocławian w sobotę wdał się nawet w emocjonalną wymianę zdań z jednym z dziennikarzy, który skądinąd słusznie zwrócił mu uwagę, że domaganie się wizyty sędziego głównego przy monitorze w sytuacjach dotyczących spalonego jest bezprzedmiotowe. Toczenie regularnej wojenki z arbitrami nie ma sensu, a sprawy Śląska w Niecieczy nie skomplikowały się przez nieuznanego gola Erika Exposito z 9. minuty (zresztą nieuznanego słusznie), tylko przez utratę prowadzenia chwilę później. I trzy inne sytuacje, w których to nie sędziowie powinni zachować się lepiej, a piłkarze Jacka Magiery.

WYDARZENIE MECZU

Beniaminek lepszy od Śląska

Jedenaście meczów i wystarczy – po ponad dwóch latach patent Śląska na ligowych nowicjuszy przestał działać, w dodatku w najmniej spodziewanym momencie. Sobotnia przegrana zielono-biało-czerwonych z Bruk-Betem była pierwszą w starciu z beniaminkiem od października 2019 roku (więcej na ten temat przed meczem pisaliśmy TUTAJ), a co więcej nie przyniosła przełomu również w skali obecnego sezonu. Dokładając porażkę w Niecieczy do wcześniejszych remisów z Górnikiem Łęczna (0:0) i Radomiakiem (1:1), nagle okazuje się, że Śląsk w rundzie jesiennej nie pokonał żadnego ze świeżo upieczonych ekstraklasowców, a zaledwie dwa punkty zdobyte na beniaminkach to rezultat cokolwiek zawstydzający. Wrocławianie pod wodzą Jacka Magiery niebezpiecznie przybierają twarz zespołu całkowicie nieprzewidywalnego – nie cechuje ich już ani unikanie porażek ani regularność poszczególnych zawodników, a ostatnio dwa razy w krótkim czasie zburzona przecież została nawet Twierdza Wrocław. Nie jest to najlepsza droga do celowania w poprawienie końcowego wyniku z poprzedniego sezonu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.