Plusy i minusy meczu z Górnikiem Zabrze

Plusy i minusy meczu z Górnikiem Zabrze

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po sobotnim spotkaniu z Górnikiem Zabrze (3:4)? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUS MECZU

Nieoczywiści strzelcy

Jeżeli szukać jakiegoś powodu do optymizmu mimo kolejnego rozczarowania na koniec sezonu, to na pewno mogą stanowić go nazwiska sobotnich zdobywców bramek. Patryk Janasik trafił jedyny raz w sezonie ligowym, Petr Schwarz na gola czekał od listopada, a dla Dennisa Jastrzembskiego to w ogóle premierowy ekstraklasowy skalp. Każdy z tych trzech zawodników w minionych już rozgrywkach miał więcej trudnych niż pozytywnych momentów w Śląsku, jednak zaproponowane przez nich w ostatniej kolejce konkrety, mogą dawać wiarę, że po letniej przerwie będzie zdecydowanie lepiej. W przypadku Janasika łyżką dziegciu w beczce miodu pozostaje uraz, który spowodował jego zejście z boiska krótko po rozpoczęciu drugiej połowy, Schwarz i Jastrzembski mogą być zadowoleni tym bardziej, że akurat przełom kwietnia oraz maja w ich wykonaniu był zupełnie porządny, a bramki są tego logiczną konsekwencją.

MINUSY MECZU

Matus Putnocky

Trudno powiedzieć, o którym wakacyjnym kierunku przy okazji dwóch strzałów Higinio Marina w drugiej połowie, myślał bramkarz Śląska, Putnocky z pewnością nie koncentrował się jednak wtedy na swoich interwencjach. Błędy popełnione przez zmiennika Michała Szromnika w sobotę okazały się brzemienne w skutkach, bo w bezpośredni sposób zadecydowały o przegranej 3:4, rzutem na taśmę potwierdziły również, że chcąc walczyć o powrót do górnej połowy tabeli, należy rozejrzeć się za kimś zdecydowanie solidniejszym. Choć klub zaskakująco nie ogłosił tego po końcowym gwizdku spotkania z Górnikiem Zabrze, Putnocky zapewne również rozstanie się ze Śląskiem po tym, jak 30 czerwca wygaśnie jego kontrakt, w sobotę nie zrobił jednak wiele, żebyśmy zapamiętali go z dobrej strony. Wrocławianie krótką współpracę z Piotrem Tworkiem kończą z zaledwie jednym czystym kontem (0:0 z Radomiakiem w debiucie następcy Jacka Magiery 13 marca).

Fabian Piasecki

Napastnika Śląska po sobotnim meczu można pochwalić za rozegranie akcji, która pod koniec drugiego kwadransa skończyła się wyrównującym trafieniem Patryka Janasika, generalnie to był jednak kolejny mecz, po którym Piasecki powinien mieć raczej nieprzespaną noc. Były zawodnik Stali, tak jak tydzień wcześniej w Mielcu, w dogodnej sytuacji tylko obił słupek, a groźne sytuacje stworzone przez niego w polu karnym przeciwnika można było policzyć na palcach jednej ręki. Do tego doszły już zupełnie nieukrywane okrzyki niechęci z trybun, a problem z obecnością tego zawodnika w Śląsku latem musi ostatecznie zostać rozwiązany. Po spotkaniu z Górnikiem Zabrze, kiedy nie mogli zagrać wykartkowany Erik Exposito oraz kontuzjowany Caye Quintana, Piasecki miał wszystko w swoich rękach, by udowodnić, że może decydować o sile zespołu ze swojego miasta. W trakcie pełnych 90 minut nie przekonał do tego chyba jednak nikogo.

Zmarnowana szansa

Wyjściowa jedenastka Śląska na mecz z zabrzanami była o tyle niespodziewana, że… zabrakło w niej niespodzianek, to znaczy młodych piłkarzy, na przykład z rezerw, których należałoby się spodziewać w takiej sytuacji w ostatniej kolejce. Szkoleniowiec wrocławian wyszedł jednak na galowo, wprowadzając Adrianów Bukowskiego i Łyszczarza oraz niespełna 15-letniego debiutanta Karola Borysa dopiero w drugiej połowie, a jego zespół w składzie podobnym do wcześniejszych meczów, osiągnął wynik podobny do wcześniejszych meczów. Zielono-biało-czerwoni kończą rozgrywki poobijani pod każdym względem, bo ani mniej doświadczonych piłkarzy nie udało się sprawdzić, ani ostateczna lokata już się nie poprawiła. Zamiast tego były pożegnania, jednak obecność w składzie Waldemara Soboty czy Roberta Picha, nie przełożyła się na drugie zwycięstwo za kadencji trenera Tworka.

WYDARZENIE MECZU

Ostatni raz Tworka

Kilka dni po ostatnim meczu sezonu z pewnością i ulgą można wreszcie powiedzieć, że nie zobaczymy już Piotra Tworka na ławce Śląska Wrocław. Na oficjalny komunikat trzeba jeszcze poczekać, jednak przy Oporowskiej ustalane są już tylko szczegóły rozstania, z którym należało się liczyć zatrudniając niedoświadczonego szkoleniowca na początku marca. Następca Jacka Magiery wygrał zaledwie jedno z dziesięciu spotkań na ławce zielono-biało-czerwonych, a i to bardzo szczęśliwie, bo po golu ze stałego fragmentu w doliczonym czasie meczu z Wisłą w Płocku (2:1) w 26. kolejce. To nie Tworek, tylko porażki Wisły Kraków, dały Śląskowi utrzymanie w ekstraklasie, a gra pod wodzą tego szkoleniowca była jednym z bardziej niezrozumiałych okresów od powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej czternaście lat temu. W połowie lipca na ławce wrocławian zobaczymy już trzeciego trenera w 2022 roku.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.