Plusy i minusy meczu z Pogonią

Plusy i minusy meczu z Pogonią

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po niedzielnym spotkaniu z Pogonią Szczecin (2:1)? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Patrick Olsen

O tym, że Duńczyk dysponuje umiejętnościami przewyższającymi kolegów z zespołu, wiedzieliśmy od pierwszych występów po jego zimowym transferze, wtedy jednak te atuty przysłaniała fatalna forma Śląska. Od początku nowego sezonu Olsen jest już liderem pełną gębą, a w niedzielnym meczu przeciwko Pogoni nie tylko imponował walką i podpowiedziami dla mniej doświadczonych kolegów, ale również był znakomitym regulatorem tempa gry. Cokolwiek wydarzyłoby się z wrocławianami w dalszej części sezonu, nie ulega wątpliwości, że mają w swoim składzie prawdziwą perełkę, otwartym pozostaje tylko pytanie, jak efektywnie wykorzystywać go w każdym meczu. W starciach z faworytami, a takim w 2. kolejce we Wrocławiu był zespół trenera Jensa Gustafssona, ogranie i doświadczenie Duńczyka może okazywać się szczególnie wartościowe.

Daniel Gretarsson

Biorąc pod uwagę, że kontuzja w trzecim meczu pod wodzą Piotra Tworka zabrała mu sporą część rundy wiosennej, uczymy się tego zawodnika tak samo, jak zakontraktowanych przez Śląsk w letnim okienku. Ustawiony w parze stoperów z Konradem Poprawą Gretarsson, podobnie jak na inaugurację ekstraklasy w Lubinie, stanowił niezwykle istotny punkt linii obronnej swojego zespołu, a co więcej dołożył również bramkę na wagę kompletu punktów. Po tym, jak klub z Oporowskiej przed rozpoczęciem nowego sezonu rozstał się z Wojciechem Gollą i Markiem Tamasem, jego defensywna przyszłość mogła być pewnym powodem do niepokoju. Rolę lidera bez żadnych wątpliwości przejął jednak Gretarsson i już teraz widać, że odmieniony w obronie Śląsk będzie w tym sezonie zdecydowanie pewniejszy niż w trakcie traumatycznej rundy wiosennej.

Domowe przełamanie

Powiedzieć, że w momencie końcowego gwizdka sędziego Tomasza Musiała kibicom Śląska spadł kamień z serca, to nie powiedzieć nic. Trwająca od 27 listopada dziewięciomeczowa seria ligowych meczów bez zwycięstwa we Wrocławiu była kompromitująca i musiała zakończyć się jak najszybciej po starcie sezonu. Trener Ivan Djurdjević na przywitanie z nowym stadionem dokonał sztuki, która Piotrowi Tworkowi nie udała się ani razu, a i Jacek Magiera w ostatnich miesiącach na Pilczycach częściej zawodził niż zachwycał. Dla serbskiego szkoleniowca w konfrontacji z silnym przeciwnikiem ze Szczecina nie mogło wydarzyć się nic lepszego, a ostrożny optymizm, który pozostawił derbowy remis w Lubinie, przynajmniej w pierwszych godzinach po zakończeniu spotkania z Pogonią przerodził się w prawdziwą euforię. Na taki Śląsk warto było czekać.

MINUS MECZU

Łatwość Pogoni

Wyczekiwane zwycięstwo nie oznacza, że w niedzielne popołudnie w grze zespołu trenera Djurdjevicia wszystko się zgadzało. Śląsk co prawda szybko objął prowadzenie, jednak w kolejnych minutach musiał skoncentrować się na defensywie, a brak goli Pogoni w sytuacjach Wahana Biczachczjana i Luki Zahovicia, śmiało można nazwać cudem. Gdyby Portowcom na Pilczycach dopisywała skuteczność, pomeczowe nastroje mogłyby być dalekie od dobrych, a i ich wyrównująca bramka pokazała, że nieraz wystarczający będzie pojedynczy błysk geniuszu. Wrocławianie zainkasowali arcyważny komplet punktów, jednak ciągle zdecydowanie mają nad czym pracować. Starcia z nieprzewidywalnymi beniaminkami Koroną Kielce oraz Widzewem Łódź w dwóch następnych kolejkach bynajmniej nie zapowiadają się łatwiej.

WYDARZENIE MECZU

Patent na Pogoń trwa

Kiedy Portowcy po raz ostatni wygrywali we Wrocławiu, w ich barwach biegali Kazimierz Węgrzyn czy Maciej Stolarczyk, a zawodnikami Śląska byli między innymi Piotr Jawny oraz Remigiusz Jezierski. W kalendarzu był 20 października 2001 roku i pewnie nikt wtedy nie pomyślałby, że na kolejny komplet punktów będą musieli czekać ponad dwadzieścia lat. Niemoc Pogoni na nowym stadionie Śląska trwa w najlepsze, a niedzielny komplet punktów cieszy tym bardziej, że to dopiero piąte zwycięstwo gospodarzy przy ośmiu remisach w tym czasie. W jak dobrej sytuacji przed meczem we Wrocławiu nie znajdowałaby się drużyna z Pomorza Zachodniego, od dawna nie idzie jej tutaj i kropka, a niedzielny komplet punktów to kolejny akt bardzo przyjemnej historii. Jeżeli zespół trenera Djurdjevicia równie zdeterminowany będzie w dalszej części rundy, ta będzie o wiele przyjemniejsza niż poprzednia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.