Plusy i minusy rewanżu z Araratem

Plusy i minusy rewanżu z Araratem

fot.:

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Araratem Erywań? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Robert Pich

Jeśli wierzyć słowom trenera Jacka Magiery, że to nie jest sufit możliwości słowackiego skrzydłowego, można się jeszcze tylko zastanawiać ile ciągle może dać Śląskowi. Pich w dwumeczu z Araratem okazał się katem zdobywcy Pucharu Armenii – dwie bramki zdobył zarówno w Giumri, jak i na Stadionie Wrocław, a jego dobra forma zbiegła się w czasie z medialnymi informacjami na temat ewentualnego transferu na Cypr. Słowak zaprzecza, jednak podobne występy, jak ten z czwartkowego wieczora będą tylko podsycać spekulacje do samego końca okienka transferowego. Pich w rewanżu z Araratem dwukrotnie wyprowadzał Śląsk na prowadzeniu – już w 2. minucie trafił na 1:0, a godzinę później dołożył trafienie na 3:2. Jeżeli utrzyma formę, śmiało można myśleć o wyeliminowaniu kolejnego przeciwnika, czyli izraelskiego Hapoelu Beer Szewa.

Szymon Lewkot

Choć akurat formacja defensywna jest ostatnią, która powinna liczyć na pozytywne recenzje po czwartkowym spotkaniu z Araratem, 22-letni zawodnik indywidualnie kolejny raz ma powody do zadowolenia. Lewkot zbiera piłkarskie doświadczenie w tempie godnym prawdziwego pozazdroszczenia, a w rewanżu z Ormianami zdobył pierwszą bramkę w karierze nie tylko na arenie międzynarodowej, ale generalnie w oficjalnym meczu pierwszej drużyny Śląska. Jednocześnie warto pamiętać, że młody gracz zielono-biało-czerwonych ciągle z konieczności występuje jako jeden z trójki środkowych obrońców, trener Magiera na pomeczowej konferencji podkreślił jednak, że nie porzuca planów związanych z obsadzaniem go na pozycji pomocnika. Lewkot jest piłkarzem uniwersalnym, a jego systematyczne zyskiwanie zaufania w oczach szkoleniowca wrocławian może jeszcze zaowocować kolejnymi wyzwaniami.

MINUSY MECZU

Łatwo tracone gole

Jacek Magiera jest trenerem wyznającym zasadę „jeśli oni strzelą nam trzy, to my im pięć” i to chyba dobrze po trudnych ostatnich miesiącach pracy trenera Vitezslava Lavicki. Sęk w tym, że skoncentrowany na ataku Śląsk naraża się na zupełnie niepotrzebne straty bramek, które nawet nie wynikają ze złego ustawienia albo czytania gry przez graczy poszczególnych formacji, tylko przede wszystkim błędów indywidualnych. Paide nie wykorzystywało tego wcale, więc w dwumeczu zdobyło jedną bramkę. Ararat już zdecydowanie bardziej, co przełożyło się aż na pięć trafień w obu spotkaniach z wrocławianami. Hapoel Beer Szewa to poprzeczka zawieszona kolejny raz proporcjonalnie wyżej, a patrząc tylko na wyniki ich spotkań z Ardą Kyrdżali w 2. rundzie (2:0 i 4:0), można się spodziewać, że ofensywa ekipy z Izraela będzie miała sporo do zaproponowania.

Zwycięstwo wypuszczone z rąk

 

Śląsk w czwartkowy wieczór przezwyciężył trudny moment, gdy w ciągu dwudziestu minut drugiej połowy odwrócił wynik, a nie przeszkodził mu w tym nawet nieuznany gol Rafała Makowskiego. Owszem, wrocławianie narażali się na kłopoty, o czym mowa była już wyżej, jednak w sytuacji, w której do 89. minuty jednak utrzymywali prowadzenie, można mieć pretensje o brak koncentracji do końca. Na wyrównującą bramkę Yacouba Silue trudno machnąć ręką o tyle, że remisującym, a nie wygrywającym wrocławianom sprzed nosa uciekły niezwykle ważne dla całej polskiej piłki punkty rankingu UEFA. Zielono-biało-czerwoni w rewanżowym meczu z Araratem zasłużyli na zwycięstwo i długo byli na odpowiedniej drodze, ostatecznie zabrakło im jednak kilku minut. Wrażenie robi za to liczba zdobytych bramek Śląska w tegorocznych pucharach – 11 w czterech meczach!

WYDARZENIE MECZU

Kolejny awans

Przebrnięcie drugiej przeszkody to już lepszy wynik zielono-biało-czerwonych niż ten, który zanotowali przy okazji poprzedniej europejskiej przygody na początku sezonu 2015/2016. Wówczas drużyna prowadzona przez Tadeusza Pawłowskiego musiała porzucić marzenia o jesieni w Europie właśnie po 2. rundzie kwalifikacji Ligi Europy i odpadnięciu z Goteborgiem (wcześniej Śląsk wyeliminował NK Celje). Jacek Magiera ze swoimi piłkarzami nie tylko wynikowo jest w bardziej interesującym miejscu, ale również piłkarsko wydaje się bardziej przygotowany na to, by przynajmniej podjąć równorzędną walkę w 3. rundzie Ligi Konferencji Europy. Za tydzień na horyzoncie będzie też już kolejna przeszkoda, bo losowanie potencjalnych par fazy play-off zaplanowano na najbliższy poniedziałek. A tam, według pierwszych analiz, wrocławian również wcale nie musi spotkać przeciwnik nie do przejścia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.