PNK: Wyczekane zwycięstwo
fot.: Rafał Sawicki
Kobiecy zespół Śląska Wrocław nie ma za sobą dobrej passy. Podopieczne trenera Jagieły długo czekały na wygraną i były mocno zdeterminowane, żeby zmienić ten stan rzeczy. Udało się w dzisiejszym meczu z KKP Bydgoszcz, po bramce Joanny Wróblewskiej wrocławianki odniosły pierwsze zwycięstwo od 7 marca.
Green Gang szukał w tym meczu odkupienia i od pierwszej minuty zawodniczki trenera Jagieły ruszyły na rywalki, chcąc zaznaczyć swoją dominację. Na efekty ich pracy nie musieliśmy długo czekać, bo już w 5. minucie świetną piłkę do Wróblewskiej posłała Kulig. Etatowa reprezentantka Polski z łatwością minęła bramkarkę i wpakowała piłkę do pustej bramki. Był to z pewnością wymarzony początek dla Śląska, który wręcz uwielbia zdobywać bramkę jako pierwszy, dzięki czemu kontroluje dalszy przebieg gry.
Pierwsza połowa nie obfitowała w akcje bramkowe. Najlepszą okazję do podwyższenia prowadzenia miała Czudecka w 44. minucie, kiedy to z kontrą ruszyły zawodniczki WKS-u. Nadzwyczaj aktywna napastniczka najpierw świetnie dograła do Marceliny Buś, a następnie otrzymała podanie w idealnej pozycji do strzału. Niestety tym razem na posterunku była Siejka i poradziła sobie z tym strzałem. Poza tym obserwowaliśmy dużo dynamicznych zagrań i prób konstruowania akcji, jednak nie stwarzały one większego zagrożenia. Widoczna była dominacja WKS-u i na przerwę wrocławianki mogły schodzić w dobrych humorach.
Bydgoszczanki na drugą połowę wyszły z wiarą w odrobienie strat, co było widoczne od pierwszych minut. Coraz częstsze wymiany ciosów uatrakcyjniły ten mecz, a okazji bramkowych dla jednych i drugich nie brakowało. Świetną okazję zmarnowała choćby Martyna Buś, gdy świetnie przedryblowała obrończynie w polu karnym i oddała strzał prosto w bramkarkę. Ich postawa i aktywność w akcjach ofensywnych była dzisiaj godna pochwały. Przy odrobinie szczęścia obie zawodniczki mogły skończyć ten mecz z dorobkiem bramkowym. Chwilę wcześniej jej siostra popisała się pięknym strzałem z dystansu minimalnie obok bramki. Przez chwilę było gorąco pod bramką Anny Bocian, kiedy swój strzał oddała Zapała. Po interwencji bramkarki WKS-u piłka odbiła się od słupka i na szczęście wypadła poza światło bramki. Choć Śląsk prowadził, wynik wciąż był niepewny głównie za sprawą wymagających rywalek. Gospodynie może nie zostały zepchnięte do defensywy, bo gra wciąż toczyła się na połowie KKP, to czuć było pewną nerwowość i strach przed popełnieniem błędu. Każda strata czy niecelne zagranie wiązało się z momentalnym doskokiem rywalek i próbie wyprowadzeniu kontry, dlatego tak ważne było podwyższenie prowadzenia. Mimo usilnych starań jednych i drugich nie doczekaliśmy się zmiany wyniku. Śląsk pokonał zespół z Bydgoszczy i utrzymał piąte miejsce w tabeli, oddalając się od goniącego UJ Kraków.
WKS- Śląsk Wrocław 1:0 (1:0) Sportis KKP Bydgoszcz
Bramki: Wróblewska 5’
Śląsk Wrocław: Bocian – Żurek, Tracz, Dudziak, Krysman – Kulig, Wroblewska – Martyna Buś, Jurczenko, Czudecka, Marcelina Buś
Ławka rezerwowych: Rydlewska, Przelicka, Turowska, Matuszewska, Homa, Pompa, Sieradzka
Trener: Piotr Jagieła
Sportis KKP Bydgoszcz: Siejka – Węglarz, Łaniewska, Sokołowska, Andrzejewska – Paduch, Sudyk – Sobczyk Revaha, Barjaktarović, Giętkowska
Ławka rezerwowych: Rosińska, Garbowska, Szamocka, Zabłotna, Kujawa
Trener: Krzysztof Krok