PNK: Zwycięski festiwal bramek na Kłokoczycach (RELACJA)
fot.: Rafał Sawicki
Kobiecy zespół Śląska Wrocław skutecznie przeciwstawił się sąsiadkom z tabeli i ograł u siebie Tarnovię Tarnów 4:2. Mimo początkowych problemów zespół trenera Jagieły pokazał charakter i zasłużenie wyszarpał sobie to zwycięstwo. Przerwę zimową we Wrocławiu będzie można spędzić na spokojnym wypoczynku i przygotowaniach na batalię w rundzie wiosennej.
Mecz zaczął się dla wrocławianek najgorzej jak mógł bo już w 17. minucie Tarnovia wyszła na prowadzenie. Prawą flanką pomknęła Białoszewska, której nie były w stanie dogonić ani Dudziak, ani Korda. Zawodniczka z Tarnowa wpadła w pole karne i wyłożyła piłkę Agnieszce Derus, która bez problemu pokonała Sowalską strzałem w krótki róg. Śląsk mimo straconej bramki wyglądał lepiej od swoich rywalek i gra toczyła się głównie na połowie gości. Kilka składnych akcji ofensywnych zakończonych strzałami celnymi nie przyniosło jednak oczekiwanego efektu, aż wreszcie sędzia odgwizdała rzut wolny przed bramką Syrek. Do piłki podeszła oczywiście Joanna Wróblewska i precyzyjnym strzałem w samo okienko doprowadziła do wyrównania. Śląsk ani na moment nie stracił kontroli nad przebiegiem boiskowych wydarzeń, lecz mimo to pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
A tak strzela @JWroblewska27! pic.twitter.com/tbIRd62HCF
— WKS Śląsk Wrocław Piłka Nożna Kobiet (@wkspilkakobiet) November 14, 2021
WYRÓWNANA WALKA I PIĘKNE BRAMKI
Największą zmianą po przerwie okazały się… koszulki wrocławianek. Mimo tego, że Śląsk rozpoczął mecz w zielonych strojach, to sędzia zaleciła zmianę w przerwie, gdyż zbyt zlewały się z murawą i czarnymi strojami rywalek. Drugą połowę podopieczne trenera Jagieły chciały rozpocząć z przytupem i dążyły do objęcia prowadzenia. Założenia udało im się zrealizować w jeden z najefektowniejszych sposobów, jaki można było sobie wyobrazić, a to wszystko za sprawą Małgorzaty Kordy. Obrończyni dostała piłkę na połowie rywalek i mając przed sobą dużo miejsca, zrobiła kilka kroków do przodu, po czym huknęła jak z armaty z okolic 35. metra. Piłka odpiła się od poprzeczki, później od pleców interweniującej bramkarki i choć Syrek próbowała ją wybić, to finalnie przekroczyła ona linię bramkową, a my zobaczyliśmy jednego z kandydatów do bramki sezonu. Na odpowiedź zawodniczek trenera Jarząba nie musieliśmy długo czekać. Zaledwie 5 minut później do piłki dopadła Agnieszka Derus, prostym zwodem oszukała Martynę Buś i zza pola karnego uderzyła po długim rogu, pokonując Sowalską po raz drugi. Oko za oko, ząb za ząb i wymiana ciosów trwała w najlepsze. Mecz na Kłokoczynach przerodził się w prawdziwy rollercoaster emocjonalny i jedno z atrakcyjniejszych widowisk w tej kolejce.
PRZYPIECZĘTOWANE ZWYCIĘSTWO
Piłkarki Śląska rozwścieczone po utracie prowadzenia szybko zabrały się za odrabianie strat. Na kolejną bramkę musieliśmy czekać aż do stałego fragmentu gry, kiedy to po dośrodkowaniu w pole karne najwyżej wyskoczyła Aleksandra Duziak. Spóźniona Syrek nie miała szans z obroną tego strzału i WKS po raz drugi i ostatni wyszedł w tym meczu na prowadzenie. Tarnovii z każdą minutą kończyły się argumenty sportowe i zwyczajnie nie udawało im się sforsować szyków defensywnych Śląska. Kropkę nad „i” postawiła wprowadzona wcześniej na boisko Kamila Czudecka. Po strzale Iwaśko piłka odbiła się od defensorki Tarnovii i spadła pod nogi napastniczki Śląska na piąty metr. Czudeckiej nie pozostało nic innego jak wpakować piłkę do siatki i ustalić wynik meczu. Wrocławianki wreszcie stanęły na wysokości zadania i mimo problemów odniosły pierwsze ligowe zwycięstwo od miesiąca, oddalając się od strefy spadkowej. Tym samym Green Gang kończy rundę jesienną udanie i z wiarą, że zdoła rozpocząć marsz w górę tabeli na wiosnę.
Śląsk Wrocław 4:2 (1:1) Tarnovia Tarnów
Bramki: Wróblewska 30’, Korda 51’, Dudziak 64’, Czudecka 90+3’ – Derus 17’, 56’