Pojedynek "nowych"

„Nowy Śląsk” kontra „Nowa Legia” – taki podtekst towarzyszy najbliższemu spotkaniu obu zespołów. O ile w przypadku Śląska zmiany nie są ogromne, to w przypadku Legii można śmiało stwierdzić, że do Wrocławia przyjeżdża całkiem nowa drużyna.


 

Dlaczego „Nowy Śląsk”? Przede wszystkim stało się to na co czekali wszyscy kibice wrocławskiej drużyny – zespół trenera Ryszarda Tarasiewicza od tego sezonu zaczął grać systemem 4-4-2, i jak na razie nie doznał goryczy porażki. Kadra wrocławian została wzmocniona, a nowe nabytki radzą sobie naprawdę dobrze. Trzech z czworga pozyskanych przed sezonem zawodników wywalczyło sobie miejsce w podstawowej jedenastce Śląska. Criastianowi Diazowi, Przemysławowi Kaźmierczakowi i Waldemarowi Sobocie kroku próbuje dotrzymać Łukasz Gikiewicz, ale w inauguracyjnym spotkaniu z Jagiellonią nie zmieścił się w kadrze meczowej, a w meczu przed tygodniem w Krakowie z miejscową Cracovią wszedł na boisko z ławki rezerwowych.

Kibice w całej Polsce chwalą zespół Śląska za grę w ostatnich spotkaniach. Wszyscy pamiętamy jaki był poprzedni sezon. Dla fanów WKS-u, którzy omamieni akcją marketingową „Koncertowe granie” oczekiwali wspaniałych akcji, efektownych bramek oraz asyst był to sezon pełen rozczarowań. – zwłaszcza runda wiosenna, kiedy to seria meczów bez zwycięstwa zaczęła bardzo irytować kibiców Śląska. Można powiedzieć, że tradycyjnie wczesne odpadnięcie z rozgrywek o Puchar Polski (1/16 finału) z I-ligowym Dolcanem Ząbki spowodowało, że Śląsk mógł skupić się tylko i wyłącznie na rozgrywkach ligowych. Wprawdzie wrocławianie przegrali ten mecz dopiero w rzutach karnych 5-4, ale remis 1-1 z tak mało utytułowaną drużyną chluby na pewno nie przyniósł.

O ile jesień wyglądała jeszcze znośnie – chociaż do koncertowej gry Śląska było bardzo daleko, to wiosna zaczęła się bardzo słabo. Wyjazdowy remis z Polonią Bytom, oraz porażki z Lechią i Jagiellonią w pierwszych dwóch meczach u siebie zniweczyły nadzieje kibiców na to, że Śląsk będzie walczył o górną połowę tabeli. Ostatecznie musieliśmy drżeć o utrzymanie do przedostatniej kolejki, kiedy to efektownie pokonaliśmy w Wodzisławiu Śląskim miejscową Odrę 4-2. Było to pierwsze zwycięstwo wrocławian na wiosnę.

Teraz nauczeni poprzednim sezonem włodarze Śląska nie obiecują „koncertowego grania”. Przed zespołem prowadzonym przez trenera Tarasiewicza jest postawiony jasny cel – minimum 5. miejsce w tabeli na koniec sezonu i walka o Puchar Polski. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem, ale na końcową ocenę poczekajmy do końca sezonu.

Drużyna gości do Wrocławia przyjedzie totalnie przemeblowana. Nowy trener Maciej Skorża przez część zeszłego sezonu prowadził drużynę krakowskiej Wisły, z którą od kilku lat legioniści walczyli o Mistrzostwo Polski. Nowy trener, wielu nowych zawodników, nowy stadion. Kilka dni temu oddano do użytku ¾ nowego obiektu przy Łazienkowskiej 3. Na inauguracje zaproszono słynny Arsenal Londyn, do którego z Legii kilka lat temu odszedł Łukasz Fabiański. Goście wygrali 6-5, ale oglądając telewizyjne powtórki można było zauważyć, że nie grali na 100% swoich możliwości.

Wydawało się, że strzelenie pięciu bramek tak wielkiemu klubowi jest dobrym prognostykiem przed zbliżającym się prestiżowym meczem derbowym z Polonią, jednak kibiców Legii spotkał spory zawód – ich ulubieńcy doznali fatalnej wyjazdowej porażki 0-3, chociaż w opinii większości osób oglądających to spotkanie była to zbyt wysoka przegrana. Zaległy mecz z Cracovią (przełożono go z powodu otwarcia stadionu) legioniści w kontrowersyjnych okolicznościach wygrali 2-1. W doliczonym czasie gry przy stanie 1-1 arbiter podyktował rzut wolny, ponieważ jego zdaniem bramkarz gości – Marcin Cabaj zbyt długo przetrzymywał piłkę w rękach. Na strzał zdecydował się Maciej Iwański i piłka ku rozpaczy gości wpadła do siatki.

Osobny fragment należy poświęcić zakończonemu niedawno konfliktowi kibiców Legii z właścicielami klubu. Po kilku latach bez zorganizowanego dopingu Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa podpisało porozumienie z włodarzami własnej drużyny, które doprowadziło m.in. do tego, że „Nowa Żyleta” znajdująca się za bramką będzie tętniła życiem. Wróci naprawdę głośny doping, a kto z czytelników był kiedykolwiek ze Śląskiem w Warszawie, ten wie, że kibice Legii śpiewać potrafią (przykład z ostatniego meczu, gdzie Śląsk przegrał 0-4, a fani Legii postanowili nagiąć protest na ten jeden mecz, w celu pożegnania „Starej Żylety”).

Do Wrocławia przyjeżdża więc drużyna, która ma na swoim koncie 3 punkty w dwóch spotkaniach. Gospodarze natomiast mają ich 4, ale dobra gra przeciwko Cracovii rozbudziła apetyty kibiców, którzy wierzą, że w piątek przed godziną 22-gą zielono-biało-czerwoni będą cieszyli się z trzech punktów. Za Śląskiem przemawia ponadto świetna atmosfera w drużynie, którą widać „gołym okiem”. Czy to wystarczy na Legię, która ma tylu nowych graczy, że być może nie są jeszcze ze sobą zgrani? Zapraszamy na Oporowską, piątek godzina 20.00.

źródło: własne

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.