Pomeczowe wypowiedzi szkoleniowców

Zapraszamy do lektury wypowiedzi trenerów Oresta Lenczyka i Waldemara Fornalika po meczu Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław.


 

Orest Lenczyk: To był mecz, w którym obydwie drużyny chciały wygrać, a chyba jeszcze bardziej nie przegrać. Mecz brzydki, w którym było dużo chaotycznych akcji, dużo kopania piłki. Tak czasem jest. Prawdopodobnie wynikało to z tego, że oba zespoły wiedziały o sobie wszystko i to były pojedynki bezpośrednie zawodników grających na podobnych pozycjach, kryjących się nawzajem. Jednak akcja, korner lub rzut wolny mógł zadecydować o wyniku meczu. Uniknęliśmy straty gola po stałym fragmencie gry. Muszę przyznać, że kilka razy było groźnie pod naszą bramką. Nie wiem czy los się do nas uśmiechnął, ale dwóch-trzech zawodników potrafiących grać szybki atak stworzyło dwie-trzy sytuacje i indywidualna akcja Diaza zadecydowała o wyniku meczu. Mecz z pewnością toczył się w kierunku remisu, ale na koniec zawsze tak bywa, że radość komuś daje jedna bramka i dziś tak się stało.

Jak odmienił Pan Marka Wasiluka, który utrzymuje wysoką formę, a dziś był niemal bezbłędny?

Przyznam szczerze, że nie wiem, bo nie oglądałem go przez rok i nie tylko dlatego, że nie grał w pierwszej Cracovii, ale ostatnie pół roku również w młodzieżowej drużynie tego klubu. Doceniałem jego możliwości już 4 lata temu, gdy miałem go sprowadzić z Jagiellonii do Bełchatowa. W sytuacji bardzo trudnej kontuzji stopera Fojuta i defensywnego pomocnika Kaźmierczaka sprowadzenie zawodnika na tę pozycje było ważne, ściągnięty został także Pietrasiak. Już w sparingach z dobrymi drużynami okazało się, że potrafią grać ze sobą skutecznie. Chociaż zdaję sobie sprawę, że aby było to lepsze trzeba sporo czasu, tym bardziej że Rafał Grodzicki gra na tej pozycji w Ruchu trzeci rok chyba, a Pietrasiak z Wasilukiem grają drugi miesiąc. Uważam, że coś drgnęło w kierunku, z którego jestem zadowolony.

Waldemar Fornalik: Zgadzam się z trenerem Lenczykiem, że dominowała dzisiaj taktyka. Śląsk, tak jak my, nie chciał się odkryć. W przerwie w szatni powiedziałem, że kto strzeli bramkę w tym meczu będzie zwycięzcą. Dokonałem też jednej zmiany, której musiałem dokonać. Kontuzja Pawła Lisowskiego pokrzyżowała nam szyki, bo miał wzmocnić drugą linię. Nie mówię, że ta zmiana była kluczowa czy decydująca. Paweł zszedł z boiska z zerwaną torebką, a nie było faulu. Dla mnie to dziwna decyzja. Mogę pogratulować Śląskowi mądrości i cwaniactwa. Wykorzystali nadarzającą się okazję, zadali jeden decydujący cios i punkty jadą do Wrocławia.

Czuje się Pan pechowcem? To trzeci z rzędu przegrany mecz ze Śląskiem.

Być może taka jest siła tych zespołów i Śląsk ma patent na Ruch. Niezależnie co się wydarzy to strzela bramki, a my akurat tych bramek nie potrafimy ze Śląskiem zdobywać. Ostatnio była jedna, dziś w ogóle. Czasami tak bywa. Trzeba czekać na dzień, w którym rywal będzie w słabszej dyspozycji lub w ogóle słabszy, aby przełamać pewien układ. Są w Ekstraklasie takie pary, że niezależnie co się zrobi ciężko jest urwać rywalowi punkt.

Czy zmęczenie po środowym spotkaniu młodzieżowej reprezentacji spowodowało, że Maciej Jankowski nie zagrał?

Tak. Ostatnio już Maciej nie był w najlepszej dyspozycji, a do tego doszły podróże i gra. Wspólnie uznaliśmy, że dla niego lepszy będzie indywidualny trening, żeby można było z niego korzystać w następnych meczach.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.