Porażka z Lechem

Śląsk przegrał przy Oporowskiej z poznańskim Lechem 0:3, ale wcale nie musiało się tak skończyć. Gospodarze zagrali dwie bardzo różne połowy. W pierwszej wrocławianie mieli szansę zdobyć nawet kilka goli, w drugiej Śląsk już nie istniał, oddając tylko jeden celny strzał na bramkę Lecha.


 

Już od pierwszego gwizdka obydwie drużyny narzuciły wysokie tempo gry. Śląsk nie przestraszył się faworyzowanego Lecha i po każdej akcji poznaniaków podopieczni trenera Ryszarda Tarasiewicza starali się odpowiedzieć jeszcze groźniejszym atakiem.

Pierwszy strzał w tym spotkaniu oddali piłkarze Ślaska. W 5. minucie obok prawego słupka bramki Krzysztofa Kotorowskiego uderzył Dariusz Sztylka. Bardzo aktywny w pierwszej połowie był Łukasz Madej, który miał swoją szansę między innymi w 8. minucie, kiedy to ładnie przymierzył w długi róg, ale golkiper Lecha był dobrze ustawiony.

Trzy minuty później lechici odpowiedzieli akcją, w której Sławomir Peszko był bardzo bliski trafienia do siatki gospodarzy, jednak po jego strzale futbolówka o centymetry minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Mariana Kelemena.
Na prawej stronie obrony zagrał Tadeusz Socha, który często nie umiał poradzić sobie z przerywaniem dynamicznych akcji gości, ale za to młody obrońca doskonale radził sobie ofensywie, wspierając Madeja.

W 17. minucie Lech mógł wyjść na prowadzenie. Jakub Wilk zagrał na wolne pole do Krivetsa, sędzia uznał, że nie było spalonego i Białorusin wyszedł sam na sam z Marianem Kelemenem, jednak w tym pojedynku lepszy okazał się bramkarz WKS-u.

Mimo że gra Śląska nie wyglądała źle, z pierwszego gola zdobytego w 22. minucie cieszył się Lech, po strzale Roberta Lewandowskiego. Przy bramce asystował Sergei Krivets, który z rzutu wolnego dokładnie wrzucił piłkę na głowę kolegi z ataku.
Chwilę po wznowieniu gry Lech mógł zdobyć gola numer dwa, po strzale Wojtkowiaka z bliskiej odległości, ale w tej akcji świetną interwencją popisał się Kelemen.

Śląsk nieco ucichł po straconym golu. Wrocławianie nie atakowali już tak ochoczo i nie strzelali na bramkę Lecha. Goście przy odrobinie szczęścia ponownie mogli wyjść na prowadzenie, gdyby nie rozregulowany celownik Jakuba Wilka. Lewoskrzydłowy Śląska dość łatwo ogrywał Tadeusza Sochę i przemieszczał się w pole karne WKS-u.

Dziesięć minut przed przerwą szczęścia zabrakło gospodarzom. Pawelec dośrodkował miękko w pole karne, tam przedłużył głową w kierunku bramki Ćwielong, a futbolówka trafiła w poprzeczkę. Po chwili przed ogromną szansą stanął Amir Spahić. Obrońca Śląska ustawił piłkę dwadzieścia metrów przed bramką Lecha i uderzył mocno, lecz ta przeleciała niewiele ponad poprzeczką.

Wrocławianie mieli co najmniej kilka szans do zdobycia gola po stałych fragmentach gry, ale niestety brakowało pomysłu lub po prostu dokładnego strzału w światło bramki.

Bardzo źle rozpoczęła się dla Śląska druga połowa spotkania. Już dwie minuty po wznowieniu goście podwyższyli prowadzenie. Drugą bramkę dla Lecha zdobył Dimitrije Injać po strzale z linii pola karnego. Gospodarze długo nie mogli otrząsnąć się po stracie tej bramki. Wrocławianie za wszelką cenę próbowali przedostać się w pole karne poznaniaków, ale nie było to już tak łatwe jak w pierwszej części. Podopieczni trenera Tarasiewicza musieli się odsłonić, aby gonić wynik i to niebawem mocno się na nich zemściło... W 57. minucie Kelemena po raz drugi pokonał Robert Lewandowski po szybkiej kontrze całego zespołu. Napastnik „Kolejorza” ze spokojem minął golkipera Śląska i umieścił piłkę w siatce.

Wydawało się, że już jest po meczu. Trener Tarasiewicz desygnował do gry ofensywnie usposobionych Gancarczyka, Sotirovicia i Klofika, ale te zmiany nic dobrego gospodarzom nie przyniosły.

Lech do końca spotkania kontrolował wynik i nie dopuszczał rywali w pobliże swojego pola karnego. Poznaniacy narzucili swoje tempo i spokojnie czekali na koniec meczu. Pięć minut przed końcem „Kolejorz” mógł jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale Lewandowski w doskonałej sytuacji mocno przestrzelił. Śląsk przegrał z Lechem Poznań 0:3.

Śląsk Wrocław 0:3 Lech Poznań

Bramki: Lewandowski 22’, 57’, Injać 47’

Składy:

Śląsk: Kelemen - Socha, Sztylka, Pawelec, Spahić – Madej(Gancarczyk 64’), Łukasiewiecz(Sotirović 64’), Dudek, Ulatowski(Klofik 76’), Ćwielong – Szewczuk

Lech: Kotorowski – Wojtkowiak, Arboleda, Bosacki, Gancarczyk, Djurdjević(Zapotoka 73’) – Krivets, Injać, Wilk(Mikołajczak 80’), Peszko(Kikut 70’) – Lewandowski

Żółte kartki: Madej – Injać, S.Gancarczyk
Widzów: 6000

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.