Pozdrowienia dla żony

Tadeusz Socha spędza miesiąc miodowy ciężko trenując na obozie przygotowawczym. Obrońcę Śląska można spotkać w hotelowym korytarzu, jak rozmawia ze świeżo poślubioną żoną przez skype`a. O tym, jak trudno być mężem-piłkarzem, opowiada Śląsknetowi.


 

Kolejne zwycięstwo z zespołem grającym w europejskich pucharach. To podbudowuje Was przed meczami z Dundee United?
To jak najbardziej cieszy. Każdy wygrany mecz buduje atmosferę, wzrasta pewność siebie. Jeśli bedzie wygrywać do końca sparingów, to nie będzie żaden problem, a przeciwnie będzie to plus dla nas.

To drugi mecz w ciągu 2 dni. Ten mały odstęp miał jakiś wpływ na Waszą formę?
Myślę, że nie. Graliśmy większością zawodników po 45 minut, więc lepiej to organizm zniósł niż gdybyśmy jednego dnia zagrali 90 minut.

Mieliście w tym roku krótkie urlopy, zaraz potem ciężkie treningi w Spale, teraz obóz w Chorwacji. Czujesz to w nogach?
Szczerze powiedziawszy pierwszy raz miałem taki krótki urlop i troszkę brakowało tego tygodnia na odpoczynek, ale już nie ma po tym śladu, bo jesteśmy już na drugim obozie. Nikt o tym nie myśli, patrzymy w przyszłość, a z przygotowaniem na pewno nie będzie problemu, bo robimy kawał dobrej roboty.

Od nowego sezonu w 25-osobowej kadrze musi być 4 wychowanków klubu. Tymczasem w Śląsku sposród seniorów tylko Tobie się udało przebić.
Dużo łatwiej jest sprowadzić zawodnika, któremu skończył się kontrakt albo który szuka klubu niż dać szansę swojemu. Jednak trzeba takiemu zawodnikowi poświęcić trochę czasu. Nie każdy mecz w jego wykonaniu będzie najlepszy. Trzeba do tego trenera, który bedzie miał odwagę. Ja miałem to szczęście, że był trener Tarasiewicz, który nie bał się, dał mi szansę i myślę, że tutaj jest klucz. Odnośnie innych zawodników: czasami tak bywa, że na daną pozycję jest w klubie sporo dobrych piłkarzy i nawet wyróżniający się piłkarz młodego pokolenia nie zawsze dostaje taką szansę.

Jak się spędza miesiąc miodowy na obozie zamiast z żoną?
Jeśli można, to chciałbym pozdrowić żonę. Myślę, że jest przygotowana do tego, zdążyła się przyzwyczaić. Jest świadoma, że nie możemy spędzić tego miesiąca razem. Mam nadzieję, że może w grudniu uda się gdzieś wyjechać. Najważniejsze, że udało się wziąć ślub.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.