Pożegnalny podział punktów: KSZO Ostrowiec Św. - Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)

Mecz ten miał dla obu zespołów duże znacznie. Zarówno KSZO, jak i Śląsk znajdują się w czołówce drugoligowej tabeli i każdy punkt ma dla nich niezwykle znaczenie. WKS w przypadku zwycięstwa mógł zostać liderem, jednak porażka zepchnęła by wrocławian, aż na 5 miejsce. Podopiecznym Ryszarda Tarasiewicza udało się wywieźć remis z gorącego terenu w Ostrowcu Świętokrzyskim i wynik ten trzeba uznać za sukces. Patrząc na przebieg całego spotkania, to inicjatywę posiadali gospodarze. Dużo pracy miał Radosław Janukiewicz, którego raz wyręczyła porzeczka.


 

KSZO zaatakowało od pierwszej minuty. Podopieczni Jerzego Wyrobka chcieli pożegnać się ze swoimi kibicami w dobrym stylu. Zwycięstwo pozwoliło by im wyprzedzić w tabeli Śląsk i ŁKS. Jednak jeszcze zanim mecz się rozpoczął gospodarze mileli problemy. Na rozgrzewce tuż przed pierwszym gwizdkiem urazu doznał Dariusz Preis i w wyjściowym składzie zastąpił go Łukasz Wesecki. Gracz ten mógł być bohaterem Ostrowca, gdyby celnie uderzył piłkę w 10 minucie. Jednak zanim do tej akcji doszło KSZO objęło prowadzenie. W 8 minucie Tychowski przejął piłkę w środku pola, minął dwóch graczy Śląska i zdecydował się na zaskakujący strzał z 30 metrów. Janukiewicz stał kilka metrów przed bramką i mimo prób rozpaczliwej obrony , nie był w stanie sięgnąć piłki. Po raz drugi z rzędu zawodnikowi rywala WKS-u wychodzi strzał życia. Trzeba przyznać, że ten gol był niezwykłej urody. Nieczęsto zdarza się oglądać lob z 30 metrów. Po objęciu prowadzenia gospodarze poszli za ciosem. Gdyby wspomniana już akcja Weseckiego zakończyła się bramką, to wrocławianie chyba by się już nie podnieśli. Na szczęście Śląsk opanował po kilku minutach sytuację i zaczął śmielej atakować. Po błędzie Kapsy z ostrego kąta uderzał Flejterski, ale futbolókwa przeleciała nad poprzeczką. Chwilę później jednak piłka zatrzepotała w siatce. Wielgus wycofał piłkę przed pole karne, a nadbiegający Dudek strzałem z ok. 20 metrów skierował piłkę do bramki. Po wyrównaniu wrocławianie zaczęli grac spokojniej. Udawało im się dłużej rozgrywać piłkę, jednak z przewagi w posiadaniu piłki niewiele wynikało. Wrocławianom nie udało się wypracować sobie dobrych sytuacji do zdobycia kolejnego gola. Gospodarze natomiast byli bliscy ponownego pokonania Janukiewicza, jednak w końcówce pierwszej połowy po dośrodkowaniu Rogalskiego było przed bramką Śląska gorąco.



Po przerwie na murawie nie pojawił się Kowal. Niewidocznego napastnika WKS-u zmienił Witkowski. Pojedynek mógł się podobać kibicom, toczony był w niezłym tempie, było dużo walki, sytuacje strzeleckie. Mimo, że w drugiej połowie gole nie padły, to na murawie sporo się działo. W 63 minucie fantastyczna parada Janukiewicza uratowała Śląsk przed stratą bramki. Golkiper WKS-u instynktownie obronił strzał z 5 metrów Rogalskiego. Z każdą minutą drugiej połowy przewaga gospodarzy rosła. W 68 minucie boisko musi opuścić Marcin Wielgus. W jednym ze starć Cinek doznał urazu ścięgna Achillesa i zmienił go Wan. Nowi gracze (na murawie pojawił się także Rudolf) nie zmienili obrazu gry. Częściej atakowało KSZO i było bliskie objęcia prowadzenia. W 79 minucie Warszawski dośrodkował w pole karne, głową uderzył Tychowski, ale futbolówka trafiła w poprzeczkę. Cztery minuty później nerwowej atmosfery nie wytrzymał Kosiorowski. Za ostry faul sędzia pokazał mu żółtą kartkę, a jako, że już wcześniej został upomniany, to musiał opuścić plac gry. Grając w osłabieniu gospodarze nie byli już w stanie przechylić szali na swoją korzyść. Wrocławianom udało się dowieźć remis do ostatniej minuty. Szkoda, że tego ciekawego widowiska nie mogła oglądać większa widownia telewizyjna.



Wrocławianie musieli w tym pojedynku wystąpić bez Krzysztofa Ulatowskiego, który musiał pauzował z powodu nadmiaru żółtych kartek. Trener Tarasiewicz postanowił po raz pierwszy w tym sezonie, by w wyjściowym składzie nie pojawił się Tomasz Rudolf. Całą połowę na pokazanie swoich umiejętności otrzymał Witkowski i choć bardzo się starał nie stworzył wielkiego zagrożenia pod bramką rywala. Trzeba jednak dodać, że po zejściu Wielgusa był jedynym napastnikiem i nie miał dużego wsparcia kolegów.



KSZO Ostrowiec Św. – Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)

1:0 – Tychowski 8’

1:1 - Dudek 18’


KSZO Ostrowiec Św.: Kapsa - Kosiorowski, Wysocki (46' Warszawski), Wesecki (60' Wróbel), Rogalski, Skwara, Berensztajn, Woźniak, Tychowski, Wójcik (87' Łatkowski), Stefańczyk.



Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Ignasiak, Sztylka, Flejterski - Budka, Dudek, Rosiński, Szewczyk (57' Rudolf), Naskręt - Wielgus (68' Wan), Kowal (46' Witkowski).



Sędzia: Marcin Wróbel (Warszawa)



Widzów: 3000

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.