Prasówka: Będę wiedział, który to Mila, a który Zieliński

Wczoraj wszyscy dziennikarze żegnali Stanislava Levego, dziś witają Tadeusza Pawłowskiego. Zmiana trenera w Śląsku Wrocław zdominowała wszystkie media piszące o tym klubie. Mamy więc przypomnienie kariery wybitnego gracza WKS-u, nieudanej przygody z trenowaniem zespołu na początku lat 90-tych oraz późniejsze doświadczenia w tym fachu.


 

Pawłowski przypomina w wywiadzie dla oficjalnej strony internetowej o swoim dzieciństwie
Jestem chłopakiem stąd, wychowałem się przy ul. Kruczej, codziennie widziałem Stachułę, Śpiewoka czy Skowronka, jak wychodzili z koszar i szli na piechotę na trening na Oporowską. Z ojcem chodziłem na mecze, zdarzały się też wyjazdy.

Przegląd Sportowy dodaje:
Pawłowski zaczynał karierę w Pafawagu Wrocław, ale jeszcze jako trampkarz podawał piłki na meczach Śląska. Wychował się dosłownie kilkadziesiąt metrów obok stadionu przy Oporowskiej – na podwórku przy ulicy Kruczej.

***
W sezonie 1992/93 był szkoleniowcem WKS-u, kiedy zespół został zdegradowany.
Po dwunastu latach pobytu na Zachodzie ciężko było mi się połapać w niektórych tematach. Nie chcę do tego wracać. Było, minęło. Była to krótka, dziesięciomiesięczna przygoda. Zabrakło sukcesu, ale na pewno wiele się nauczyłem – mówi trener dla slaskwroclaw.pl

„Tedi”, w tamtych czasach bardzo niedoświadczony trener, miał do dyspozycji dość słaby skład. Na dodatek część piłkarzy ówczesnej drużyny była podejrzewana o „dorabianie” sobie na porażkach Śląska – pisze Przegląd.

Fan Śląsk wprost wyjaśnia, o co chodziło.
Nasze ówczesne orły doszły do wniosku, że skoro klub płaci kasę z opóźnieniem, to znaczy, że można wziąć drugą pensyjkę pod stołem. I kasowali mamonę. Czasem brali nawet jakieś ochłapy za porażki z kompletnymi leszczami. Śląsk spadł do II ligi, a nasi jakże przywiązani do barw klubowych piłkarze natychmiast opuścili tonący okręt.

***
Później kilka razy przymierzano go do pracy we wrocławskiej drużynie, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie.
Pawłowski miał zostać szkoleniowcem Śląska w 2004 roku, ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności został nim Tarasiewicz. „Paweł” przy Śląsku kręcił się cały czas. I gdy rządzili wojskowi, i za Cymanka, i za Schetyny – wylicza Fan.

Również Gazeta Wrocławska przypomina, że pomysł zatrudnienia klubowej legendy nie jest nowy.
Działacze WKS-u z Tadeuszem Pawłowskim byli w kontakcie od dłuższego czasu, a sam szkoleniowiec bywał na Oporowskiej. Planowali razem budować struktury młodzieżowe w Śląsku. Telefon w sprawie objęcia pierwszej drużyny Pawłowski dostał w niedzielę późno w nocy, po meczu z Ruchem, kiedy to zadecydowano, że Levy musi odejść.

Tym razem nowego szkoleniowca nie trzeba było długo przekonywać.
Nie ukrywam, że mam ogromny sentyment do Śląska i Wrocławia, dlatego nie zastanawiałem się, gdy pojawiła się oferta powrotu do klubu – mówi na slaskwroclaw.pl

Śląsk to jest klub dla mnie szczególny, z którym przez wiele lat byłem związany. Poza tym to utytułowana drużyna z polskiej ekstraklasy i prowadzenie takiego klubu jest dla szkoleniowca nobilitacją – dodaje w rozmowie ze Sport.pl

***
W poprzedniej dekadzie prowadził również dwukrotnie Polar Wrocław, a raz Bystrzycę Kąty Wrocławskie. Za drugim podejściem w klubie z Zakrzowa zawodnicy grali zupełnie za darmo.
Nigdzie w Polsce nie było mi dane przepracować całego sezonu. Albo, cytując Lenczyka, „dzwonili, jak już się chałupa dawno paliła”, albo nie dali popracować do końca. (...) Polar jesienią 2005 roku – absolutny hit. Zespół bez budżetu. Przez pół roku chłopcy zobaczyli jedną pensję – opisuje trener w PS.

***
Gazeta twierdzi, że do załatwienia zostało jeszcze nieco formalności.
Klub dopina ostatnie szczegóły związane z zatrudnieniem „Tediego”, w tym z wydaniem mu licencji przez PZPN. Pawłowski ma licencję UEFA Pro, niezbędną do pracy w ekstraklasie, ale od kilku lat jej nie odnawiał w polskiej federacji.

Przegląd dodaje, że w sztabie szkoleniowym nie będzie rewolucji.
Wiele wskazuje, że nie będzie zmian w sztabie szkoleniowym. (..) Niewykluczone, że Pawłowski „odkurzy” Janusza Sybisa, będącego poza sztabem pierwszej drużyny od momentu zwolnienia Oresta Lenczyka.

Nowy trener przyleci do Polski dzisiaj.
Teraz jestem w Austrii, gdzie jeszcze załatwiam pewne służbowe sprawy. Muszę rozwiązać kontrakt w tutejszej Akademii Piłkarskiej. Oni rozumieją, że oferta Śląska to szansa, z której trzeba skorzystać. - ujawnia Sport.pl.

***
Portal tłumaczy też, dlaczego działacze zdecydowali się zatrudnić akurat tego trenera.
Dlaczego Pawłowski? We Wrocławiu przyjęto koncepcję, że do Śląska będą ściągani nie tylko lokalni biznesmeni, ale też osoby, które kiedyś pracowały lub grały w Śląsku. Szefowie klubu nie brali pod uwagę żadnego innego nazwiska. Pawłowski mieszka od 30 lat w Austrii.

Zadanie na najbliższy czas?
Oczywiście, że teraz najważniejsze jest opanowanie kryzysu i przygotowanie zespołu do meczu z Cracovią. A w dłuższej perspektywie poprawa gry zespołu, tak aby oddaliło się niebezpieczeństwo gry o utrzymanie - odpowiada Pawłowski w PS.

W Gazecie Wrocławskiej dodaje:
Przede mną duże wyzwanie. Jestem bardzo zadowolony, że mogę tu pracować. Cel, jaki stawiam sobie na najbliższe miesiące, to aby Śląsk pod moją batutą stał się drużyną, z której wszyscy będą dumni.

***
Trener chce szczególnie zadbać o młodzież. Rozmawiał z władzami klubu o tym już wcześniej.
Patrząc z boku żałuję, że w ostatnich sezonach, w których Śląsk sięgał po trofea, młodzież nie wchodziła na 15, 30 czy 45 minut. Teraz z pewnością mielibyśmy z tych graczy dużo pożytku. (...)

Mówiliśmy o tym, że chcielibyśmy stworzyć akademię piłkarską, która czerpałaby filozofię z najlepszych zachodnich klubów. Mam w tym kierunku spore doświadczenie
– dodaje we Wrocławskiej.

Nie będę się wstydził pokazać na meczu juniorów czy rezerw. Chciałbym tak jak Alex Ferguson znać każdego zawodnika w klubie. Żeby oni czuli więź i mieli świadomość, że cały czas ktoś na nich patrzy. Moim zdaniem tak powinno wyglądać całe szkolenie.

Wrzuca też kamyczek do ogródka swojego poprzednika.
Nie wprowadza się młodych zawodników tak jak w sparingu z Hradcem Kralove, kilku na raz. Trzeba dawać im szanse jeden po drugim.

Pawłowski przy tym dobrze orientuje się w polskim futbolu.
Jestem na bieżąco, dzięki telewizji satelitarnej oglądam praktycznie wszystkie mecze. Jak wejdę do szatni, to będę wiedział, kto jest kim, niezależnie od tego, czy będzie to Sebastian Mila, czy któryś nowych zawodników, na przykład Paweł Zieliński.

***
Według Weszlo.com nowy szkoleniowiec WKS-u ma za mało doświadczenia.
Rozumiem, że jest jakąś tam piłkarską legendą klubu, ale należy zadać oczywiste pytanie: czy to w ogóle trener? Kiedyś trenerem być próbował, a to, że w ostatnim czasie gdzieś w Austrii szkolił dzieci, wynikało głównie z jednego: w trenerce mu nie poszło. (...) Facet raz już trenował Śląsk – 21 lat temu – i spadł z nim z ligi.

Pawłowski odpowiada: Dla mnie taki zarzut, jest trochę szukaniem dziury w całym. To jest tak: jeśli ktoś chce osiągnąć jakiś cel, to znajdzie do niego drogę; jeśli nie, to znajdzie się też przyczyny, by zadania nie wykonać.

Weszło ma również obiekcje co do sposobu funkcjonowania wrocławskiego klubu.
Sęk w tym, by zarządzając jakąkolwiek firmą, zdawać się na racjonalne przesłanki, na skrupulatne planowanie, analizę, coś musi wynikać z czegoś. Na co zdaje się Śląsk? Na ślepy los. (...) Śląsk nie wie, jaki to trener, bo nikt tego nie wie – przecież nie mogli go obserwować podczas pracy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.