Prasówka: Nie było euforii, nie ma paniki
Zimny prysznic spotkał wczoraj kibiców Śląska. Do tej pory wrocławska drużyna osiągała bardzo dobre rezultaty w sparingach. Na koniec przygotowań doznała jednak bolesnej porażki z liderem czeskiej II ligi, Hradcem Kralove (2:4). Oto, co piszą po tym meczu media. Oficjalna strona Klubu cytuje trenera WKS-u, Stanislava Levego.
- Wynik nie odpowiada naszej grze i temu, co działo się na boisku. W pierwszej połowie zdecydowanie dominowaliśmy. Oprócz stałego fragmentu gry, po którym padła bramka dla Hradca, przeciwnik stworzył sobie zaledwie jedną okazję strzelecką. My mieliśmy ich kilka, dyktowaliśmy warunki, ale ostatecznie skończyło się tylko na wyrównującym trafieniu Flavio Paixao. Niestety, w drugiej połowie rywale z zimną krwią wykorzystali wszystkie nasze błędy. W sytuacjach, w których traciliśmy bramki, brakowało nam agresywności i dokładności w pojedynkach jeden na jednego. Dlatego końcowy wynik jest dla nas niekorzystny.
Również Przegląd Sportowy rozmawiał z czeskim szkoleniowcem.
- Tak jak nie byłem w euforii po naszej grze w Turcji, gdzie wygrywaliśmy i wyglądało to naprawdę dobrze, tak nie popadam teraz w panikę – zapewnia Levy. Można się z nim nawet zgodzić, bo trudno mówić, że to była próba generalna z prawdziwego zdarzenia. Oszczędzał kilku kluczowych piłkarzy. Nie grał między innymi Marco Paixao. Najlepszy strzelec Ślązaków w piątek zszedł z treningu z powodu kontuzji kolana. – Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z niewielkim urazem, który nie powinien zagrozić jego występowi w Poznaniu. Nie chcieliśmy jednak niepotrzebnie ryzykować. Wolałem, żeby nie grał w niedzielę z Hradcem Kralove – tłumaczy Levy.
Nastroje studzi także Fan Śląsk.
Drugą połowę pomińmy, Levy trener potraktował ją jako coś nieistotnego wrzucając do składu kilku młodzieżowców jednocześnie. Natomiast skład z pierwszej części gry to było coś, co najprawdopodobniej „wystartuje” w Poznaniu (z zamianą bliźniaków). No i – powiedzmy sobie szczerze – wesoło to nie wyglądało. A już niektórzy po kilku sparingowych wygranych robili sobie taaaakie nadzieje na zbliżającą się wiosnę.
Slaskwroclaw.pl przepytał także wrocławskich piłkarzy.
- Czeski zespół zagrał dzisiaj skuteczniej niż my. Za łatwo traciliśmy bramki, byliśmy spóźnieni względem naszych rywali, pozwalaliśmy im na zbyt dużo. - analizował przegrane spotkanie z Hradcem Kralove pomocnik Śląska Przemysław Kaźmierczak.
Z kolei Adam Kokoszka zauważył:
- Były dwie różne jedenastki. Na drugą połowę wyszli zawodnicy, którzy dopiero czekają na swoje debiuty w ekstraklasie. Wszystkie bramki padły z bliska. Na pewno więc przyjdzie czas na analizę tego. Pierwszy też raz graliśmy w takim ustawieniu w obronie.
***
Inną kwestię porusza Fakt, który krytykuje pomysł radnych o sprzedaniu Klubu dopiero za półtora roku.
Nieudany mariaż gminy z klubem piłkarskim trwa od kilku lat. W tym czasie urzędnicy, m.in. pod pretekstem promocji miasta, przekazali blisko 100 mln zł na klub. (…) Członkowie Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia wyliczyli, że od kwietnia 2009 do kwietnia 2013 z miejskiej kasy poszło prawie 80 mln zł – w formie dofinansowań, odkupu akcji i wypłaty kilkunastu milionów Zygmuntowi Solorzowi za dziurę przy stadionie. Swoje dorzucały też miejskie spółki: MPWiK – 4 mln zł, Spartan – ok. 7 mln zł.
- Lepiej by było, gdyby te pieniądze trafiały na promocję sportu i zajęcia sportowe dla młodzieży niż do profesjonalnego klubu – podsumowuje Radosław Szmit (35 l.) z TUMW. – Właśnie z tego powodu gmina powinna jak najszybciej sprzedać udziały w Śląsku, by nie obciążać kieszeni wrocławskich podatników. Postulujemy o to od lat – dodaje Szmit.