Prezent od kibiców i Smudy
Piłkarzem Meczu z Górnikiem Zabrze został Waldemar Sobota, na którego zagłosowało 59% użytkowników ŚląskNetu. Drugie miejsce zajął Rafał Gikiewicz (22%), a trzecie Piotr Celeban (12%). Cała trójka (plus Sebastian Mila) otrzymała od Franciszka Smudy powołanie na zgrupowanie w Turcji i mecz towarzyski z Bośnią i Hercegowiną. Poniżej prezentujemy rozmowę z Sobotą. Musiałeś być grzeczny przez ostatni rok.
To był mój najlepszy prezent mikołajkowy w życiu. Postaram się skorzystać z szansy, jaką dał mi selekcjoner.
Składam właściwie podwójne gratulacje – nie tylko z okazji powołania do reprezentacji kraju, ale także zdobycia tytułu Piłkarza Meczu z Górnikiem. Jakie cele stawiasz sobie w kontekście kadry narodowej?
Przede wszystkim cieszę się, że trener zauważył piłkarzy Śląska i możemy pojechać na mecz z Bośnią. Skoro już tam będziemy, chcemy pokazać, że zasłużyliśmy na powołanie i potrafimy grać w piłkę.
Pojedziecie tam, by walczyć o miejsce w drużynie na eliminacje do MŚ, czy tli się nadzieja związana z Euro?
Trener szkielet kadry już ma, trudno by było inaczej pół roku przed turniejem. Jednak moim zdaniem do trzech lub czterech zmian może jeszcze dojść w kadrze na Euro.
W Zabrzu zdobyłeś najpiękniejszą bramkę w karierze?
Strzelałem również piękne bramki dla Kluczborka, były podobnej urody. Gola z Górnikiem uatrakcyjnia fakt, że piłka odbiła się od poprzeczki i słupka. Rzeczywiście, to jedno z lepszych trafień w mojej karierze.
Dlaczego w drugiej połowie Górnik was stłamsił?
Ciężko odpowiedzieć, w pierwszej połowie na pewno zagraliśmy lepiej. Po przerwie graliśmy pod wiatr. Może to głupie wytłumaczenie, ale był on silny.
W meczu z ŁKS-em wrócisz na skrzydło?
Trener lubi zaskakiwać. Krótko przed meczem w Zabrzu dowiedziałem się, że zagram na szpicy. Decyzja należy od trenera i jego taktyki. Ja jego decyzję przyjmę i postaram się wywiązać z zadań jak najlepiej.
Na wyjazdach wygrywacie regularnie, więc w Łodzi teoretycznie powinny być 3 punkty. Jedziecie tam na pewniaka?
Na pewniaka na pewno nie, w tej lidze wszystko jest możliwe. Każdy w kraju myśli, że lider Śląsk jedzie na ŁKS, który dostał srogie lanie w Poznaniu, więc stawiają na nas. Będziemy jednak musieli ciężko pracować, żeby ten mecz wygrać. Jedziemy tam, by dobrze się zaprezentować i wywalczyć 3 punkty.
Sentymentu dla Ryszarda Tarasiewicza nie będzie. Wspominacie przed tym spotkaniem w szatni byłego opiekuna?
Rzeczywiście, zagramy bez sentymentów. Mogę powiedzieć, że trener Tarasiewicz ściągnął mnie do Śląska i dał zagrać pierwszy mecz w ekstraklasie. Kieruję więc w jego stronę podziękowania. Trzeba to jednak odstawić na bok i myśleć o tym, jak wygrać mecz.