Prezentacja po omacku
Niedzielny piknik ze Śląskiem na wrocławskim Rynku zakończyła bardzo późnym wieczorem prezentacja zespołu. Cała impreza zrobiona została z wielką pompą, przyszły tłumy kibiców, zawodnicy pokazali koszulki z logiem nowego sponsora, ale nie zabrakło też kompromitujących wpadek. Już w czwartek wrocławscy piłkarze rozpoczną sezon 2011/12. Choć do startu ligi pozostały 3 tygodnie, WKS ma przed sobą mecze w eliminacjach do Ligi Europejskiej. Z tej okazji klub wykorzystał całą niedzielę do gigantycznej promocji w sercu Wrocławia.
Gwoździem programu miało być przedstawienie kibicom całej kadry zespołu, ale na rozpoczęcie tej atrakcji organizatorzy kazali czekać do późnych godzin. Cała impreza zakończyła się dopiero krótko przed 11 w nocy. Dla kilku tysięcy fanów nie miało to znaczenia, jednak rzesze potencjalnych nowych widzów zapewne dużo wcześniej rozeszły się do domów.
Sama prezentacja okraszona była efektami specjalnymi, zarówno świetlnymi, jak i dźwiękowymi (ciszę nocną na Starym Mieście chyba przełożono). Tymczasem jej scenariusz był wielką improwizacją. Profesjonalnie poradził sobie w tej sytuacji Mateusz Borek z Polsatu. Wtórujący mu spiker Śląska, Andrzej Gliniak, wypytywał przechodzącego rehabilitację Przemysława Kaźmierczaka o to, czy będzie czuł presję na meczu z Dundee United...
Wychodzący na scenę piłkarze poza kilkoma wyjątkami sprawiali wrażenie zupełnie nieprzygotowanych do krótkiej przemowy. Pozytywnie zaskoczył Holender Johan Voskamp, który nienajgorszą polszczyzną wypowiedział parę słów ("cała Polska w cieniu Śląska"), zaś występujący w ubiegłym sezonie w Młodej Ekstraklasie, Brazylijczyk Alexandre zdołał wydukać tylko "hola Wrocław".
Na koniec głos zabrał trener Orest Lenczyk, który niczym na przedmeczowej odprawie wlewał w serca kibiców nadzieję na dobry występ przeciwko Szkotom przy okazji nie szczędząc wrocławskim sympatykom komplementów.
Wbrew zapowiedziom piłkarze po zejściu ze sceny szybko uciekli do autokaru pozostawiając zbieraczy autografów samym sobie. Nikt też nie pofatygował się poinformować kibiców o tym, kto z zaprezentowanych aż 29 graczy nie zagra w europejskich pucharach. Na scenie pojawiło się 7 futbolistów ponad normę UEFA (i 6 nad ligową), a termin wysyłania listy upłynął przecież w piątek o północy. Zabrakło tylko Remigiusza Jezierskiego, któremu nikt nie podziękował za jego wkład w wicemistrzostwo.