Prosto z forum: Wyjazd okiem kibica
Prezentujemy opis wyjazdu kibiców Śląska na mecz do Bełchatowa napisany na forum przez Andrzeja:Jak zacząć, ano od startu. Od godziny 13 na Oporowską ze wszystkich stron docierały w większości zielone koszulki. Każda zaopatrzona w prowiant, gdzie w siatkach, reklamówkach przeważały „walce” – czyli metalowe puszki.
Parę osób było bez miejsc, z biletami w ręku lub bez, ale przy pomocy „decyzyjnych” wszyscy chyba zabrali się w podróż do Bełchatowa. Konwój prowadził niezbyt kumaty mundurowy, który chyba na złość w mieście przestrzegał wszystkich, nadmieniam wszystkich przepisów. Jechałem w pierwszym autokarze więc wgląd na sytuację miałem przednią. Pierwszy postój na Psim Polu po odcedzeniu kartofelków i dołączeniu całej ekipy ruszyliśmy na „bulajach” jak Pan Bóg przykazał. A w autokarze zabawa na całego. Pozdrowienia dla ekipy Ch. i M. trunki przednie . Trochę zamieszania przy Walichnowach, gdzie nie wszyscy wiedzieli, że trzeba stanąć i bez problemu dojazd na stadion. Wejście jak wejście, bez żadnych napinek choć nie to co w Łodzi. Wbijamy się w sektor gości, jesteśmy w dość dobrej liczbie i po zapewnieniach ostro nastawieni na doping. Zajmuję miejsce na samej górze sektora. Owa góra sektora powoduje, że nie widzę w ogóle meczu. No cóż, więc poświęcam się dopingowi. Pierwsza i druga połowa doping wymiata. Tak panowie i Panie – wymiata. A to co zrobiliśmy w pierwszej połowie z pieśnią „Kaman Wrocław, kaman” to już miazga. Dawno i to bardzo dawno a mam już trochę lat, nie słyszałem aby przez dwadzieścia parę minut śpiewać jedną piosenkę. Wersal. Z „Budką Suflera” spoko tylko wszyscy zapierdalali jak Kubica do mety. No ale pierwsze koty za płoty. Mecz jaki był każdy widział (oprócz Mnie). Powrót na parking bez zbędnych śpiewów, wbicie się do autokaru i powrót. Powrót również na „bulajach” wszystkie stacje pozamykane i pogaszone światła. Nie ma gdzie „zatankować”. W Walichnowach postój, zapalenie kilku zniczy i nieprzychylny wzrok mundurowych. W samym miejscu pełna powaga, bez zbędnych słów, śpiewów. Coś pięknego. W ciszy oddaliśmy hołd ROLIKOWI. Powolny powrót do autokaru i Wrocław. Dziękuję wszystkim za doping. Było cudownie.
Dyskusję na temat wyjazdu do Bełchatowa można znaleźć NA FORUM