Przedmeczowa konferencja Oresta Lenczyka

W budynku klubowym odbyła się konferencja prasowa trenera Oresta Lenczyka przed rewanżowym meczem Ligi Europy z Rapidem Bukareszt. Poniżej prezentujemy zapis wypowiedzi szkoleniowca Śląska oraz pytania od dziennikarzy.

Orest Lenczyk: Jedziemy na rewanż, w każdym meczu gra się przez dziewięćdziesiąt minut o zwycięstwo. Jeżeli w pierwszym spotkaniu padł wynik taki jaki był, to faworytem tego spotkania jest drużyna rumuńska i nie tylko dlatego, że wygrała, ale także dlatego, że grała dłuższą część tego meczu w sposób taki, że stworzyła nam wiele kłopotów w grze obronnej. Ja wiem, że mnie optymiści skrytykowali za to, że nie jestem optymistą przed rewanżem. Nie mogę wziąć zawodnika, który by nam pomógł, ja zdaję sobie sprawę z roli Sebastiana Mili w drużynie. Pozostała osiemnastka jest do dyspozycji, nie widzę żadnych problemów zdrowotnych wśród naszych piłkarzy.

VIDEO Z KONFERENCJI PRASOWEJ

Biorąc pod uwagę, że Rumuni reprezentują wyższą klasę piłkarską, co można zrobić, żeby wynik był lepszy?
Ja mogę mówić o drużynie Śląska, o Rapidzie mogę powiedzieć tyle, że jest dla mnie niewiadomą, jak zagrają.


 

Czy to co zagrali tutaj to ich szczyt możliwości na ten moment, czy stać ich na więcej, to będzie miało olbrzymie znaczenie w konfrontacji, ponieważ jest oczywiste, że musimy zdobywać bramki, żeby mówić o jakichkolwiek szansach. Zależy mi na tym, żeby te 90 minut było dla Śląska meczem, który przekona, że wszystko idzie w kierunku takiej gry, która nie tylko daje szansę zwycięstwa, ale i spodoba się kibicom.

Czy gra na Łazienkowskiej to była taka gra jakiej pan oczekuje w rewanżu?
Po meczu, który rozegraliśmy w Warszawie trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie: czy myśmy grali tak dobrze, czy Legia tak słabo? Uważam, że w Warszawie wykorzystaliśmy pewne fragmenty gry, w których dominowaliśmy, nie dając Legii szansy. Później chcąc mimo wszystko utrzymać ten wynik, zdając sobie sprawę, że co najmniej kilku zawodników przy takim tempie gry, szczególnie ataku, trzeba było zmienić. Nie było to łatwe, bo co chwilę ktoś leżał na boisku i nie można było doprowadzić do tego, żeby grać jednym czy dwoma zawodnikami mniej, stąd też niby wzmacnialiśmy ofensywę, ale muszę przyznać, że zawodnicy którzy weszli dużo się napracowali w defensywie. Co z jednej strony zmusiło Legię do gry bardzo prostej, wstrzeliwania piłki w naszą szesnastkę, a w takiej sytuacji łatwo o bałagan, przypadkowość, błąd Wasiluka kosztował nas utratę bramki, ale jednak determinacja zawodników do końca, na czele z Marianem Kelemenem, dała wynik, który wstrząsnął stadionem Legii i zadowolił wrocławian.

Po pierwszym meczu powiedział pan, że w zimie musimy się zastanowić nad wzmocnieniami.
Jest 30 stopni, nie będę się wypowiadał na temat zimy, do tego czasu mamy jeszcze tak dużo meczów, że wiele rzeczy może się wydarzyć. Ja uważam, że konfrontacja z tymi drużynami, z którymi graliśmy w pucharach daje przemyślenia, które w grudniu mogą i powinny być być brane pod uwagę, jeżeli chodzi o cel i oczekiwania klubu wobec drużyny.

Biorąc pod uwagę to, że Sebastian Mila nie zagra, kto zajmie jego miejsce na boisku?
Rozważamy Dudka i Cetnarskiego na tej pozycji.

Czy rozważa pan jakieś inne ustawienie drużyny w rewanżu?
Bardzo poważnie zastanawiam się, co zrobić, żeby w Rumunii nie było gorzej niż we Wrocławiu. Postawa zespołu w Warszawie może mnie nie przekonuje, ale daje dużą nadzieję, że ci zawodnicy zagrają zdecydowanie lepszy mecz niż na Oporowskiej. Tutaj była duża presja, zwłaszcza na początku meczu, aby zdobyć bramkę i ustawić sobie mecz, po fakcie łatwo jest potwierdzić to, co się działo na boisku, było to tak po cichu marzeniem, ale się okazało, że można było prowadzić, chociaż tej drugiej sytuacji pewnie by nie było, gdyby ta pierwsza bramka padła po akcji Diaza. Natomiast jest ten mecz dla mnie pewną niewiadomą, grany jest poza Bukaresztem, nie sądzę, żeby Timisoara nam kibicowała, ale grają obie drużyny na boisku nie swoim, niestety umiejętności będą decydujące, jak w takich warunkach obie drużyny się spiszą, stworzą zagrożenie dla przeciwnika, a sami unikną utraty bramek.

Jeżeli chodzi o piłkarskie cuda, to najbardziej się wymienia prowadzoną przez Pana Wisłę Kraków w dwumeczu z Realem Saragossa. Czy taki cud w wykonaniu Śląska Wrocław jest możliwy?
To co się dzieje na boisku wykonują piłkarze, mecz z Saragossą był meczem bardzo złym, w połowie rewanżu tragicznym. Przegrywaliśmy nie dość, że po pierwszym meczu 1-4, to jeszcze w rewanżu do połowy 0-1. Ja z zawodnikami w ogóle nie rozmawiałem, patrzyłem przez 45 minut, co się dzieje na boisku, jak grają Hiszpanie. Zdecydowałem się wymienić trzech zawodników dziękując tym, którzy grali, przekazałem to kierownikowi, zawodnikom powiedziałem, że było bardzo fajnie dla kibiców, którzy przyszli, a po porażce przyszło tylko siedem tysięcy na stadion. Poszedłem do tych, których chciałem wprowadzić, bo się rozgrzewali. Nie wiedzieli, że wejdą. Potem nie wiem, czy niebiosa pomogły, czy piłka nożna jest taka piękną, ale nie ukrywam, że to nie była zasługa Lenczyka. Frankowski strzelał piękne bramki, nie raz mu za to dziękowałem.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.