Przerwać widzewską passę

Śląsk Wrocław nie wygrał u siebie w meczu ekstraklasy z Widzewem Łódź już od prawie 22 lat. W tym czasie łodzianom udało się aż sześciokrotnie wrócić z punktami ze stadionu przy ul. Oporowskiej. Tak długą serią na naszym terenie mogły się pochwalić tylko Legia Warszawa, która ustanowiła ten rekord w 1976 r., oraz Lech Poznań 2 dekady później. Co ciekawe w tym czasie pokonaliśmy RTS w II lidze na Stadionie Olimpijskim (1:0), zaś na obecnym naszym obiekcie ograł ich także w Pucharze Polski Polar (1:0).


 

23 września 1989 r. WKS pod wodzą Romualda Szukiełowicza pokonał Widzewiaków w konfrontacji przedostatniej drużyny tabeli z outsiderem. Goście co prawda wyszli po przerwie na prowadzenie po golu Jacka Bayera, ale w nieco ponad kwadrans wrocławianie zdołali odwrócić losy pojedynku. Wyrównał Mirosław Gil, zaś autorem decydującego strzału był Sławomir Chałaśkiewicz, który ledwie półtora roku wcześniej na tym samym boisku trafiał dla jedenaski z Łodzi.
Widzew wówczas spadł z ligi, ale po powrocie do niej stał się czołową siłą w kraju. W maju 1992 r. zwyciężył wykartkowany Śląsk (3:1) dzięki bramkom Marka Godlewskiego, Marka Koniarka i Leszka Iwanickiego. Kontaktowe trafienie uzyskał Krzysztof Wolski.
Rok później potyczka obu klubów nad Odrą zakończyła się identycznym wynikiem, co oznaczało degradację WKS-u po 20 latach gry w ekstraklasie. Na gola Bogdana Jóźwiaka odpowiedział Siergiej Basow, ale po przerwie dublet zaliczył Andrzej Michalczuk.
Minęły 3 sezony i beniaminek z Wrocławia podejmował będących na fali łodzian. Widzew po 9 wygranych z rzędu dopiero w końcówce meczu pokonał naszego bramkarza. Najpierw dokonał tego Zbigniew Wyciszkiewicz, a po wyrównaniu Dariusza Kasperka – Ryszard Czerwiec.
Jesienią tego samego roku poszło gościom znacznie łatwiej. Bramki Jacka Dembińskiego i Radosława Michalskiego zapewniły ówczesnym mistrzom Polski awans na pozycję lidera.
W 2001 r. podejmowaliśmy łodzian w ostatniej kolejce. Obu drużynom do utrzymania się w lidze brakowało punktu i spotkanie zgodnie z przewidywaniami zakończyło się bezbramkowym remisem.
Największą szansę na wygraną mieliśmy 9 lat temu. Dla Śląska był to mecz ostatniej szansy, ale to Widzew za sprawą Marcina Zająca wyszedł na prowadzenie. Wyrównał Ireneusz Gortowski, jednak drugiej bramki wrocławianom nie udało się strzelić. Po raz kolejny po spotkaniu z łodzianami musieliśmy się pogodzić ze spadkiem.

najdłuższe serie Śląska bez zwycięstwa u siebie w ekstraklasie z poszczególnymi rywalami
Legia 6 (1967-76) 2:1
Lech 6 (1988-95) 1:0
Widzew 6 (1992-)
Górnik W. 5 (1983-88) 1:0
Amica/Lech 5 (2000-)
Gwardia 4 (1967-79) 3:0
Ruch Ch. 4 (1986-90) 3:0
Zagłębie L. 4 (1988-92) 3:2
Górnik Z. 4 (1990-93) 2:1
Stomil 4 (1996-2001) 3:1

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.