Pusty środek

Pusty środek

fot.:

Mecz z Pogonią zakończył okres, gdy mierzyliśmy się w niedługim odstępie z czołówką tabeli. Na nieszczęście dla wrocławian potwierdził on, że ten zespół ma swoje ograniczenia, których przeskoczyć nie jest w stanie. Zwłaszcza są one związane z centralną strefą, a objawiały się tymi samymi symptomami. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Na początku niezbędne jest uporządkowanie i zrozumienie pewnych aspektów działania środkowej strefy w obecnym podejściu taktycznym drużyny trenera Jacka Magiery. Nie możemy patrzeć na ową przestrzeń boiska tak, jak miało to miejsce dawniej, na przykład w ustawieniu 4-2-3-1, które jest bardziej statyczne, ustrukturyzowane i związane zawodnikami do pozycji. W obecnym ustawieniu 3-4-2-1, czy też 5-4-1 - zależnie od sytuacji boiskowej - zawodnicy w tej strefie muszą być mobilni, elastyczni, wzajemnie uzupełniać swoje pozycje. Nie tylko wypełniać swoje role, ale i być gotowym do zajęcia miejsca któregoś z kolegów i realizacji jego zadań. Ich ruch mógłby trochę przypominać obrót wału korbowego przy pracy silnika.

ROZEGRANIE JAK W SZCZYPIORNIAKU

Tak teoretycznie, w uproszczeniu, wygląda praca w defensywie zawodników środka pola. W ofensywie także muszą zachować wysoką elastyczność, mobilność, zdolność intensywnej gry na małej przestrzeni tak, aby gubić obrońców przeciwnika, kreować strefy, w które można szukać dogrania. Może to przypominać piłkę ręczną, gdzie podobnie próbuje się rozrywać obronę dla wykreowania sytuacji bramkowych. W pojedynku z Pogonią była to akcja z 22. minuty, gdy to Bejger znalazł lukę schodząc z flanki do centrum i podał do Soboty. Ten przekazał piłkę dalej, potem już szybko Makowski i strzał Schwarza w poprzeczkę.

Tyle, że to już jest wariant, gdzie przeciwnik znajdzie się głębiej, szukamy ataku pozycyjnego i operujemy po obwodzie szukając kolejnych stref do rozegrania. A w niedzielę najbardziej zawiodła faza przejściowa. Śląsk bronił całkiem dobrze, nawet jeśli Pogoń miała swoje sytuacje, to nie można stwierdzić, że były to huraganowe ataki. Bardziej próby sforsowania dobrze ustawionej defensywy, która czasami kończyła się próbami strzału.

PIŁKA PARZY

Z Lechem, z Rakowem, z Pogonią zawiodła umiejętność rozegrania piłki przy pressingu przeciwnika. Wrocławianie generowali horrendalną liczbę strat w okolicy połowy boiska, które miały miejsce po kilku podaniach i próbie przeniesienia akcji wyżej. I co ważne, nacisk drużyny Kosty Runjaicia nie musiał być zbyt intensywny. To był kolejny przykład niedokładności i efektu końcowego w postaci:

  • zagrania długiej piłki w poszukiwaniu Erika Exposito - a ten jest skuteczny, gdy ma możliwość poszukania kombinacyjnej akcji i ataku z głębi, a nie poświęcając się na pojedynki główkowe;
  • próby przyśpieszenia w centralnej strefie dążącymi do niedokładnego odegrania np. na wysokości klatki piersiowej, co uniemożliwia zachowanie tempa w akcji;
  • straty;

Niestety, ale kolejny raz zawiodła strefa środkowa, która nie potrafiła się odpowiednio przesuwać, tworzyć przestrzenie umożliwiające rozgrywanie, tworząc problem dla siebie i dla obrońców, o czym wspomniał Łukasz Bejger pytany o to w naszej pomeczowej rozmowie:

Nie wydaje ci się, że druga linia za mało wspierała środkowych obrońców w rozegraniu? W efekcie ratowaliście się długimi podaniami, które kończyły się stratami.

Nie powiedziałbym, że druga linia nas nie wspierała, ale brakowało nam obrońcom linii podania. Mówię to oczywiście z mojej perspektywy, ale pewnie Wojtkowi Golli i Diogo Verdasca też brakowało możliwości podania. Błędy w wyprowadzaniu piłki się zdarzają, to normalne, ale wiem, że stać nas na lepszą grę w tym elemencie.

SZUKAJĄC NADZIEI

Przytoczone wcześniej mecze z czołówką pokazały, że ten zestaw personalny pewnego poziomu nie przeskoczy. W tej formacji, z tym pomysłem na grę, będzie to wyglądało dobrze z większością zespołów w tej lidze, lecz czołówka jest poza zasięgiem. Obecne miejsce w tabeli mniej więcej oddaje potencjał tej drużyny. Możemy mówić o tym, że i z Rakowem i Pogonią wynik był kontaktowy, ale tam przeciwnik przez długie fazy przeważał, Śląsk nie był w stanie narzucić swoich warunków.

Zebrane teraz doświadczenia pozwolą lepiej kreować kadrę w przyszłości, pamiętajmy, że to było pierwsze okienko współpracy duetu Sztylka - Magiera. Trener Śląska w ekstraklasie z tej formacji nie korzystał, ciągle uczy się swojego zespołu i jego możliwości. Teraz też nieobecny jest Mateusz Praszelik, który podobnie jak Erik Exposito wszedł na wyższy poziom. Być może wkrótce szanse od początku dostanie Adrian Łyszczarz. Nadal mówimy jednak o zawodnikach podwieszonych pod Exposito. A jeszcze jest duet operujący przed trójką obrońców, tam zdaje się, że trener ciągle szuka optymalnego rozwiązania. Być może wśród celów transferowych będą persony na te pozycje.

Natomiast szukając podsumowania całości w odniesieniu do cyfr: kluczowe będzie wytworzenie takiej jakości w środkowej strefie, aby procent podań dla czwórki pomocników był wyższy niż 66%. Dwa dokładne podania na trzy próby to symboliczny wynik. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.