''Radomiak jest rozpędzony'' (OPINIA EKSPERTA)

''Radomiak jest rozpędzony'' (OPINIA EKSPERTA)

fot.: radomiak.pl

Po zwycięstwie nad Legią Warszawa Śląsk Wrocław nabiera pewności siebie, a w sobotę czeka ich wyjazdowy mecz z Radomiakiem Radom. O dobrym starcie beniaminka, stadionie własnym tylko w cudzysłowie i Rafale Makowskim rozmawiamy z Włodzimierzem Łyżwą, dziennikarzem "Echa Dnia".



 

Radomiak w poprzedniej kolejce uratował remis z Pogonią (1:1) w 90. minucie, ale chyba może odczuwać niedosyt. Po golu straconym praktycznie w pierwszej akcji meczu zrobił przecież bardzo dużo, by zapracować nawet na komplet punktów.

Na pewno i to na pomeczowej konferencji podkreślił trener Dariusz Banasik. Gospodarze już w pierwszej połowie stworzyli sobie dwie – trzy sytuacje bramkowe, podobnie było w drugiej połowie, ale Radomiak ostatnio lubi trzymać do ostatnich sekund w niepewności. W meczu z Wartą (1:0) w doliczonym czasie padła bramka na wagę zwycięstwa, a w poniedziałek wraz z upływem regulaminowych 90 minut piłka wpadła do siatki po strzale, hmm jakby go nazwać, wszyscy mówimy po prostu Leo.

Zrobił to niczym Leo Messi!

Można tak powiedzieć. Leandro Rossi, nasz ulubieniec, Brazylijczyk, który od końca czerwca posiada również polskie obywatelstwo. Czuje się tutaj bardzo dobrze, a za kilka miesięcy zostanie ojcem, co sprawi, że już na dobre zakorzeni się w Radomiu. Po meczu z Pogonią rozmawiałem nawet z jego narzeczoną, powiedziała, że płeć dziecka nie jest jeszcze znana, ale oczywiście są już bardzo szczęśliwi. Kibice kochają Leandro, dziennikarze go lubią, jest ogólnie niezwykle sympatyczny, fajny, taki nasz Leo.

Radomiak w dotychczasowych meczach zdobył więcej punktów niż dwaj pozostali beniaminkowie razem wzięci – nie obawia się pan, że to jeszcze efekt rozpędu po bardzo udanym finiszu sezonu w I lidze, a smutne listopad i grudzień kolejny raz mogą okazać się brutalną weryfikacją ekstraklasowego nowicjusza?

Trzymam kciuki, żeby tych słabych dni jednak nie było. Wierzę w pracę trenera Dariusza Banasika, bo robi super robotę, chociaż pewnie jest w tym trochę racji, że to właśnie jeszcze rozpęd z końcówki poprzednich rozgrywek. Ostatnie kolejki I ligi pokazały, że Radomiak jest bardzo mocny, było tam przecież pięć kolejnych zwycięstw z zaledwie jedną straconą bramką. Może strzelanych goli nie było w tym czasie za dużo, ale wystarczały do odnoszenia kolejnych wygranych. Myślę, że ten zespół po dość sporej przebudowie będzie grał jeszcze lepiej, gdy trener Banasik dopracuje charakter gry i taktykę beniaminka z Radomia. Oby drużynę omijały kontuzje, a wyniki mogą być co najmniej takie jak do tej pory, a może nawet lepsze.

W statystykach Radomiaka uwagę przykuwa również bilans przed własną publicznością. Przed meczem ze Śląskiem to jest sześć meczów z rzędu bez porażki u siebie (od 0:1 z Bruk-Betem 12 maja), choć macierzysty obiekt tego klubu od dawna jest w przebudowie, więc trzeba było przenieść się na stadion Broni. Twierdza Radom?

Sądzę, że można już mówić o małej twierdzy. Tak jak pan wspomniał, nie jest to stadion Radomiaka, natomiast on gra tam już od jakiegoś czasu i jeszcze będzie grał, bo ciągle nie wiadomo kiedy wreszcie doczeka się swojego nowego domu przy ulicy Struga w Radomiu. Piłkarze czują się mocni, zespół czuje się mocno, bo ma wsparcie pełnego stadionu kibiców. Tutaj na każdy mecz, czy w ekstraklasie, czy wcześniej na jej zapleczu, przychodzi komplet. Oczywiście, nie jest to za dużo w porównaniu do obiektu Śląska, ale nawet tych 4000 czy 4200 fanów potrafili zrobić świetną atmosferę przy Narutowicza. Ten doping ciągnie piłkarzy Radomiaka do dobrej gry.

Przed poniedziałkowym meczem z Pogonią szczególnie mówiło się o jednym elemencie stadionu Radomiaka, czyli murawie, która w przerwie na kadrę została wyposażona w system podgrzewania, ale delikatnie mówiąc, nie wyglądała po tym zabiegu zbyt dobrze. Co tam się stało, że widząc zdjęcia z Radomia jeszcze kilka dni wcześniej można było się zastanawiać, czy mecz w ogóle się odbędzie?

Trawa faktycznie zaczęła wyglądać niepokojąco, bo firma, która montowała kable na płycie boiska wjechała ze sprzętem, gdy teren po opadach deszczu był dość mokry. Wyrwy w murawie w jednym miejscu były większe, w drugim mniejsze, ale to właśnie z powodu większego nasiąknięcia w poszczególnych sektorach boiska. Na cztery – pięć dni przed meczem z Pogonią to naprawdę nie wyglądało dobrze, prawdę mówiąc wręcz fatalnie, ale zmobilizowano wszystkie dostępne siły, pracowano tak naprawdę dzień i noc, dzięki czemu boisko w poniedziałkowy wieczór boisko nie było już w tak złym stanie. W przedmeczowej rozmowie telewizyjnej trener Kosta Runjaić na pytanie jaka jest trawa odpowiedział, że po prostu zielona, taka sama dla obu drużyn i trzeba grać. Myślę, że w spotkaniu ze Śląskiem będzie wyglądała jeszcze lepiej.

Sobotni mecz 8. kolejki będzie również naznaczony pierwszym powrotem Rafała Makowskiego do Radomia. Latem podobno była szansa, by nawet zamienił zielono-biało-czerwonych na beniaminka ekstraklasy.

Było to realne. O transfer Rafała, ale także pozostanie wypożyczonego ze Śląska Damiana Gąski mocno zabiegał trener Banasik. Szkoleniowiec Radomiaka przecież doskonale zna Makowskiego z Legii Warszawa, a także z Zagłębia Sosnowiec, z którego trzy lata temu przecież sprowadzał go do Radomia. Rafał od pierwszego dnia pobytu w klubie ze Struga dał się poznać jako bardzo dobry piłkarz i świetny człowiek. W naszym plebiscycie zdobył nawet nagrodę dla najpopularniejszego sportowca ziemi radomskiej w 2019 roku, co też jest dużym osiągnięciem. Myślę, że Makowski w sobotę zostanie bardzo ciepło przyjęty przez kibiców, bo swoją grą w Radomiaku pokazał, że zasługuje na duże brawa. Nadal ma wielu przyjaciół, jest bardzo lubiany, w drużynie najbardziej trzymał się chyba właśnie z Leandro i Adamem Banasiakiem, który po poprzednim sezonie odszedł do Chrobrego Głogów. A co do Gąski, jestem bardzo smutny i niezadowolony z decyzji klubu, który nie zdecydował się na transfer definitywny, a on był przecież jednym z ojców awansu Radomiaka do ekstraklasy. Wiosną odpalił pełną gębą, według mnie dałby tej drużynie jakość również w najwyższej klasie rozgrywkowej. Uważam, że Górnik Łęczna to nie jest klub dla niego, rola, którą pełnił w Radomiu była optymalna.

Eufemistycznie rzecz ujmując, inną opinię niż Makowski w Radomiu pozostawił po sobie we Wrocławiu Mateusz Radecki. I może nawet nie tyle przez pryzmat gry, co wielu późniejszych ostrych wypowiedzi na temat Śląska. Należy się spodziewać, że na sobotni mecz wyjdzie wyjątkowo zmotywowany? Mi wygląda na piłkarza, który może być nawet przemotywowany.

Podczas środowego treningu nawet rozmawiałem z nim na ten temat mówię: „Mateusz, przyjeżdża twój klub, masz tam znajomych, kolegów”. On mówi, że oczywiście, cały czas ma dobre kontakty, wymienił Krzysztofa Mączyńskiego, Wojciecha Gollę, Roberta Picha. Jednocześnie stwierdził jednak, że nie ma co wracać do tych wydarzeń z przeszłości. Teraz jest w Radomiaku i na tym chce się skupić, a te wszystkie nieciekawe historie ze Śląska wolałby zostawić już za sobą. Zmotywowany czy przemotywowany, generalnie trzeba zacząć od tego, że nie wiadomo czy wyjdzie w podstawowym składzie, bo z Pogonią po raz pierwszy w tym sezonie zaczął przecież na ławce. Chyba nie, myślę, że raczej podobnie jak w poniedziałek znowu znajdzie się wśród rezerwowych. Takie przynajmniej mam informacje, może pojawi się w drugiej połowie.

Z kolei pierwsze części gry są charakterystyczne dla Radomiaka w ekstraklasie o tyle, że w tym czasie nie strzelił jeszcze gola – z wszystkich siedmiu trafień cieszył się po zmianie stron. Zostawianie sił na decydujące fragmenty do pewnego momentu może przynosić korzystne efekty, czy nie obawia się pan jednak, że na dłuższą metę takie granie beniaminka może stać się problemem?

Trener Banasik odpowiada, że w pierwszych połowach jego zespół mimo wszystko stwarza sobie sytuacje. Gdyby ich nie było, byłby powód do zmartwienia, ale stwarza, więc tylko pozostaje te okazje w pierwszych 45 minutach wykorzystywać. Myślę, że w sobotę Radomiak strzeli przed przerwą (śmiech). Podsumowując naszą rozmowę innym cytatem ze szkoleniowca beniaminka z poniedziałkowej konferencji pomeczowej – "w sobotę czeka nas bardzo atrakcyjny mecz, przyjeżdża silny przeciwnik, trzeba brać się do roboty". Właśnie takie będzie podejście radomian do spotkania ze Śląskiem Wrocław.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.