Raport z Sofii

Jeszcze nie opadły emocje związane z meczem Śląska Wrocław w Dundee, a wielkimi krokami zbliża się kolejne wydarzenie – mecz z Lokomotiwem Sofia. Przedstawiamy Wam garść informacji z obozu rywala. Jeśli chcecie wiedzieć ile kosztować będzie wycieczka fanów „Kolejarzy” do Wrocławia, kto na pewno na Oporowskiej nie zagra i jaki nowy zawodnik przyszedł do klubu, jaki plan na mecz ze Śląskiem ma dyrektor sportowy Lokomotiwu,a co o grze zespołu sądzi prezes bułgarskiego klubu i jak czwartkowe spotkanie 2. rundy LE skomentowali szkoleniowcy i zawodnicy, zapraszamy do lektury. Trener Macedończyków obwinia sędziego
Żikica Tasewski, szkoleniowiec Metalurga Skopje, który w dramatycznych okolicznościach odpadł z Lokomotiwem Sofia - najbliższym rywalem Śląska w europejskich pucharach, powiedział, że jego zespół pokazał Bułgarom, jak się gra w piłkę.
Tasewski po meczu był wściekły na arbitra rewanżowego pojedynku II rundy eliminacji do Ligi Europejskiej, Cyrila Zimmermana ze Szwajcarii. - Jestem niezadowolony. Rywal awansował zupełnie niezasłużenie. Sędzia podyktował dwa niesprawiedliwe rzuty karne. Jestem dumny z moich piłkarzy, którzy pokazali Lokomotiwowi, jak się gra w piłkę. Graliśmy otwarty futbol, strzeliliśmy szybko bramkę i, w przeciwieństwie do przeciwnika, mieliśmy 5-6 czystych sytuacji. Drugi gol dla Bułgarów został strzelony nieprawidłowo, po faulu. Nie chcę się wypowiadać na temat sędziego, każdy może zobaczyć powtórki i ocenić, czy były karne.
Trener Lokomotiwu tracił wiarę
- Były chwile, kiedy straciłem wiarę w zwycięstwo. Lokomotiw nie grał dziś tego, co trzeba, ale przynajmniej walczyliśmy i pokazaliśmy wolę zwycięstwa, a reszta przyjdzie z czasem – powiedział po meczu z Metalurgiem Dijan Petkow, szkoleniowiec sofijskich kolejarzy.
Petkow był podekscytowany po końcówce meczu, która mogła kibiców doprowadzić do zawału serca. Jego podopieczni ostatecznie wygrali z Metalurgiem Skopje 3:2: - Nie jestem zadowolony z naszej gry, ponieważ nie graliśmy tego, co trzeba. Tak grać nie wypada takiemu zespołowi jak Lokomotiw, ale przynajmniej bardzo walczyliśmy. Mamy wielu nowych graczy w zespole i potrzebujemy czasu, aby wszystko poukładać. Ale myślę, że są chęci, a z czasem przyjdzie i dobra gra. Najważniejsze, że pokazaliśmy charakter - powiedział trener „czerwono-czarnych”.
Prezes Lokomotiwu niezadowolony z gry zespołu
Nikolaj Gigow był wyjątkowo szczery po zwycięstwie jego klubu nad Metalurgiem Skopje. Przyznał, że drużyna zagrała bardzo słabo i tylko dzięki szczęściu awansowała - Spodziewaliśmy się trudnego meczu, ponieważ zespół ze Skopje nie był bardzo słaby, ale straciliśmy bardzo głupiego gola na początku spotkanie. No ale jak nie masz szczęścia, to nie masz szans. Czy wyciągnę wnioski z tego meczu? Zawsze wierzę, że do końca może się coś zdarzyć. Tym razem mieliśmy okazje, ale nie zawsze udaje się je wypracować - powiedział Gigow.
Bohater liczy na zaufanie
- Z taką chęcią i wolą walki możemy wyeliminować kolejnego przeciwnika. Nie mam pretensji, że zagrałem jako rezerwowy – powiedział Preslaw Jordanow, bohater czwartkowego rewanżowego meczu II rundy eliminacji do Ligi Europejskiej pomiędzy Lokomotiwem Sofia i Metalurgiem Skopje (3:2). Napastnik „Kolejarzy” patrzy optymistycznie w przyszłość. - To był trudny mecz dla nas. Szczególnie ciężko było, kiedy nie wykorzystaliśmy rzutu karnego. Gdy przeciwnik szybko strzela gola, nie jest łatwo odwrócić losy meczu. Cieszę się, że wszyscy razem się podźwignęliśmy i wygraliśmy. Trener zdecydował, że zacznę jako rezerwowy, ale mam nadzieję, że w następnym meczu mi zaufa, a ja udowodnię ponownie, że zasługuję na danie mi szansy. W następnej rundzie, jeśli zagramy z taką ambicją jak z Metalurgiem i nieco lepiej piłkarsko, możemy zwyciężyć.
Na Oporowsiej bez dwóch
Aż dwóch piłkarzy naszego najbliższego pucharowego przeciwnika zostało ukaranych dwiema żółtymi kartkami w dwumeczu z macedońskim Metalurgiem Skopjei nie wystąpią we Wrocławiu. Chodzi o dwa nowe nabytki klubu z Sofii: Kostę Janowa i Tanka Djakowa. Obaj zawodnicy zostali automatycznie zawieszeni na najbliższy mecz w europejskich pucharach, czyli pojedynek ze Śląskiem przy Oporowskiej.
Plan Bułgarów
- We Wrocławiu nie możemy stracić szybko gola – mówi Georgi Markow, dyrektor sportowy Lokomotiwu. Były reprezentacyjny stoper Bułgarii, a obecnie szef pionu sportowego naszego najbliższego rywala w wywiadzie dla ogólnokrajowego dziennika „Topsport” uważa Śląsk za poważnego przeciwnika. - Gdybym miał się uczyć na błędach popełnionych w meczu z Metalurgiem Skopje, to po pierwsze nie możemy stracić szybko gola. Widzieliście, jak skomplikowało to rywalizację. We Wrocławiu koniecznie musimy zdobyć bramkę. W pucharach to bardzo ważne strzelić coś na wyjeździe. Szczególnie z takim rywalem jak Śląsk, na jego stadionie. Nie będzie problemem brak pauzujących za kartki Djakowa i Janewa. Na tych pozycjach mamy dostatecznie dużo zawodników, którzy mogą zagrać. Zarówno Wyrbanow, jak i Garow czy Rumen Goranow mogą wykonać dobrą robotę.
W Sofii boją się wrocławian
- To bardzo silny zespół, są faworytami w meczu z nami – mówi o Śląsku skaut Lokomotiwu, Iwan Paskow, który był w czwartek w Dundee. Bułgar uważa, że WKS jest poważną drużyną. - Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że awansują Szkoci. Wówczas mielibyśmy większe szanse. Ostatecznie jednak wygrał lepszy. Śląsk był wyraźnie lepszym zespołem i zasłużenie awansował. Polacy mają bardzo dobrych zawodników. Ich kapitan (Mila – przyp. red.) jest znakomitym graczem. Należy wspomnieć Dudka, który strzelił niesamowitego gola z dystansu. Polacy potrafią zaatakować z każdego miejsca: skrzydłami i środkiem. Bardzo dokładnie podają, podczas gdy Szkoci polegali tylko na wysokich crossach na środkowego napastnika. Nie skłamię, jeśli powiem, że Śląsk jest faworytem przeciwko nam. Są bardzo silni, jednak nie poddamy się bez walki i będziemy starali się wykorzystać nasze okazje. Mają też wyjątkowych kibiców - Paskow nie kryje podziwu dla tłumu Polaków, który według Bułgara liczył na stadionie w szkockim Dundee 5000 osób. - Nikt nie ma takich fanów na wyjeździe. Zastanawiam się nawet, kto im dał tyle biletów.
Za 400 złotych do Wrocławia
Lokomotiw Sofia organizuje wycieczkę dla swoich kibiców na wyjazdowy mecz III rundy eliminacji do Ligi Europejskiej ze Śląskiem. Cena za przejazd autobusem: 200 bułgarskich lewa. Wyjazd we wtorek wieczorem, a ze środy na czwartek nocleg w... Krakowie. Powrót bezpośrednio po spotkaniu.
Były młodzieżowy reprezentant Szwajcarii nowym nabytkiem Lokomotiwu
Baykal Kulaksızoğlu został w piątek nowym zawodnikiem naszego najbliższego rywala – podał do wiadomości dyrektor sportowy Lokomotiwu, Georgi Markow. W sobotę zawodnik wziął udział w treningu swojego nowego zespołu. 28-letni piłkarz ma podpisać dwuletni kontrakt.
Urodzony w Stambule pomocnik większość kariery spędził w Szwajcarii zaliczając czołowe kluby tego kraju: Grasshopper Zurich, Thun, Basel, Young Boys Berno i Aarau, a także w niemiecki Köln, wówczas grający w 2. Bundeslidze. Poprzedni sezon spędził w tureckim drugoligowcu Karşıyace. W latach 2003-06 wystąpił w 23 meczach reprezentacji Szwajcarii do lat 23 strzelając 4 gole.
- To Turek ze szwajcarskim paszportem, co znacznie ułatwia załatwianie formalności. Może grać jako defensywny pomocnik lub środkowy obrońca. Jest wolnym zawodnikiem, ostatnio trenował indywidualnie – powiedział menedżer Lokomotiwu, Donczo Donew.